Stefan W. "słyszał głosy", "mówiły mu, co ma robić". Wyciekła diagnoza psychiatrów

Redakcja
25.01.2019  14:32
stefan w słyszał głosy zbadają go psychiatrzy
stefan w słyszał głosy zbadają go psychiatrzy Fot: Facebook

Zabójca Pawła Adamowicza, Stefan W. był leczony na schizofrenię paranoidalną - wynika z diagnozy lekarzy psychiatrów. W czasie pobytu w więzieniu "słyszał głosy", które "wydawały mu polecenia". Teraz znowu zbadają go psychiatrzy.

Stefan W. w niedzielę 13 stycznia zaatakował nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, a polityk zmarł następnego dnia w wyniku poniesionych obrażeń. Miesiąc wcześniej jego zabójca wyszedł z więzienia, mimo że jego matka ostrzegała policję, iż może być niebezpieczny.

Jak się okazało, mężczyzna, tuż przed opuszczeniem zakładu karnego wyznał w rozmowach z wychowawcą, że nie chce mieszkać w mieście rządzonym przez PO i pragnie dyktatury Jarosława Kaczyńskiego. Wcześniej miał zapowiadać, że gdy skończy odsiadkę, zaatakuje kogoś bronią. Powodem miał być niesłuszny, w jego mniemaniu, wyrok 5,5 lat pozbawienia wolności.

ZOBACZ:  Zabójstwo Adamowicza jednak polityczne? Szokujace słowa Stefana W. o Kaczyńskim i PiS

Stefan W. chorował na schizofrenię. Jest diagnoza lekarzy

Szybko okazało się także, że już w dzieciństwie Stefan W. leczył się psychicznie, a w więzieniu stwierdzono u niego schizofrenię paranoidalną.

Lekarze psychiatrzy diagnozę wystawili w kwietniu 2016 roku. Badania trwały w sumie sześć tygodni, a po stwierdzeniu choroby podjęto się klinicznego leczenia mężczyzny. To zakończono jeszcze w czasie jego odsiadki, kiedy lekarze stwierdzili, że nie ma do tego dalszych podstaw. Leki Stefan W. miał odstawić później.

Do diagnozy wystawionej przez psychiatrów dotarli dziennikarze "wPolityce". Według notatki, którą udało im się zdobyć, Stefan W. przebywając w więzieniu słyszał głosy, zdawało mu się też, że jego życie jest filmem, w którym on odgrywa jakąś rolę.

Słyszał głosy, które komentowały jego zachowanie, wydawały mu polecenia, miał wrażenie, że funkcjonariusze cofają czas, wyznaczają mu zadania do wykonania, za które obiecywano mu wynagrodzenie, miał być świadkiem koronnym, wyznaczono mu „różne życia”, wydawało mu się, że jest aktorem w filmie, ktoś odczytuje jego myśli - czytamy.

Jak podaje serwis, Stefan W. poddany został terapii, która pomogła mu wrócić do względnego zdrowia.

Uczestniczył w zajęciach terapii, przyjmował posiłki, dbał o higienę, pozostawał w wyrównanym nastroju, przesypiał noce, nie wykazywał zachowań agresywnych ani autoagresywnych - napisali lekarze w ocenie stanu zdrowia mężczyzny.

Niestety, niespełna trzy lata po postawieniu diagnozy i miesiąc po wyjściu z więzienia Stefan W. dokonał zbrodni - zamordował polityka. Ze sceny, na którą wtargnął, krzyczał, że to wina PO, która "torturowała go w więzieniu".

ZOBACZ:  Stefan W. marzył o byciu mordercą? "Chciał iść na wojnę, żeby bezkarnie zabijać"

Stefana W. przebadają psychiatrzy

Teraz mężczyzna znowu może trafić do więzienia, tym razem jednak grozi mu kara dożywocia. Zanim jednak ruszy proces, ponownie zbadają go biegli psychiatrzy. Wszystko po to, by sprawdzić, czy w chwili popełniania zbrodni był poczytalny i czy stwierdzona przed laty choroba mogła mieć wpływ na jego zachowanie.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku przekazała informację, że wstępnemu badaniu dwóch psychiatrów i jednego psychologa Stefan W. poddany będzie 30 stycznia. Po nim - jak podaje "Gazeta Wyborcza" spodziewać się możemy czterech różnych wyników.

Po pierwsze, jeśli biegli uznają, że mężczyzna był niepoczytalny, Stefan W. nie będzie odpowiadał karnie za swoją zbrodnię, tylko trafi na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Druga opcja zakłada, iż lekarze stwierdzą, że jego poczytalność była ograniczona, wtedy mężczyzna stanie przed sądem, a ten będzie mógł zdecydować o złagodzeniu kary.

Kolejna możliwość to decyzja biegłych o pogłębionym badaniu podejrzanego. Lekarze mogą stwierdzić bowiem, że jednorazowe spotkanie z nim jest niewystarczające do wystawienia opinii.

Czwarty wariant to orzeczenie o całkowitej poczytalności gdańszczanina. Jeśli tak się stanie, Stefan W. odpowie za morderstwo pod groźbą kary dożywotniego pozbawienia wolności.

ZOBACZ TEŻ: 

Przeczytaj więcej
Komentarze