masakra

Antoś oblał się wrzątkiem. Na oparzenie w szpitalu dali mu czopek

23.06.2019  16:15
Antoś oblał się wrzątkiem. Na oparzenie w szpitalu dali mu czopek
Antoś oblał się wrzątkiem. Na oparzenie w szpitalu dali mu czopek Fot: Shutterstock

Dziennikarze TVN ujawniają w "Uwadze" szokującą historię 1,5 rocznego Antosia. Oblany wrzątkiem chłopiec miał nie otrzymać w szpitalu praktycznie żadnej pomocy.

Antoś ma 1,5 roku, ale już przeżył piekło. Chłopiec przypadkiem poparzył się wrzątkiem - wylał na siebie szklankę gorącej herbaty.

Antoś wpadł do kuchni „jak burza”. Gdy się odwróciłam oblał się wrzątkiem. Biegiem zaprowadziłam go do łazienki, udzieliłam pierwszej pomocy zimną wodą. Pobiegłyśmy z mamą do grójeckiego szpitala - opowiada w "Uwadze" TVN mama chłopca, pani Paulina.

W szpitalu dziecko powinno dostać natychmiastową, kompleksową pomoc. Z relacji rodziców wynika jednak coś zupełnie innego.

Lekarz nie chciał pomóc dziecku

Gdy przybyli na miejsce, lekarz chciał wyrzucić ich z gabinetu. Dopiero gdy dziecko zaczęło krzyczeć z bólu, zainteresował się sprawą.

Nie oznacza to jednak, że pomógł 1,5-rocznemu chłopcu ulżyć w cierpieniu. Polecił pielęgniarkom "podanie czegoś na oparzenia".

Nie mieli nic na oparzenia. Jakąś piankę. A z oddziału przynieśli czopek przeciwbólowy - relacjonuje babcia chłopca.

To jednak nie koniec tragedii. Pielęgniarka pracująca w placówce chciała wezwać na miejsce pogotowie. Lekarz się jednak nie zgodził - stwierdził, że to zbyt dużo kosztuje.

Antosiem zajęli się przypadkowi ratownicy medyczni z Góry Kalwarii. Dopiero oni podali chłopcu morfinę i założyli opatrunki żelowe.

Lekarze bez winy?

Szpital w Grójcu odpiera zarzuty. Twierdzą, że chcieli pomóc chłopcu.

To nie było tak. Pacjent został źle przysłany. Próbowaliśmy założyć opatrunek, ale nie udało nam się. Dostał leki… - twierdzi lekarz. - Zacząłem organizować transport, to państwo byliście już w jakiejś karetce. Robiłem co mogłem, tu mi się lała krew, tu dziecko płakało - dodaje.

Placówkę czeka teraz postępowanie wyjaśniające. Dyrekcja szpitala twierdzi jednak, że nie ma sobie nic do zarzucenia i ukrycia.

Przeczytaj więcej
Komentarze