Sąd nie tylko ostateczny

Ksiądz pójdzie siedzieć za palenie książek?

Emilia Waszczuk
02.04.2019  15:49
Ksiądz spalił książki na stosie. Sprawa w prokuraturze
Ksiądz spalił książki na stosie. Sprawa w prokuraturze Fot: Facebook/Fundacja SMS Z NIEBA

W weekend ksiądz z Gdańska spalił na stosie książki i przedmioty, które uznał za nosicieli szatana. O jego poczynaniach rozpisały się media na całym świecie. Teraz duchowny może mieć problemy z prawem - "ognisku" przyjrzy się prokuratura.

Ksiądz Rafał Jarosiewicz spalił na stosie książki dla młodzieży, a teraz będzie tłumaczył się przed prokuraturą. Fundacja SMS Z Nieba, która udostępniła na Facebooku zdjęcia z tego wydarzenia, tłumaczy, że duchowny zrobił dobrze, bo tak nakazuje.... stary testament, czyli podstawa wiary katolickiej. Tam też znajdziemy zapisy o pozbywaniu się cudzych bożków i odrzuceniu wróżb, astrologii czy horoskopów.

Niektórzy dopytują teraz, czy wszystkich zapisów starego testamentu należny przestrzegać, wszak znajdziemy tam także te o zabijaniu innowierców czy "braniu sobie niewiasty". Tymczasem poza słowami krytyki i sądem ostatecznym, nad księdzem z Gdańska zawisło także widmo sądu świeckiego.

Ksiądz spalił książki na stosie

Ksiądz spalił książki. Sprawa w prokuraturze

Palenie książek swój finał może znaleźć w prokuraturze - już powędrowało w tej sprawie pierwsze zawiadomienie. Stoi za nim Fundacja Jarosława Pilca dla Czystego Powietrza.

Nie wolno ot tak sobie palić w otwartym palenisku różnych przedmiotów. Niezależnie od intencji. W trakcie takiego spalania dochodzi do niekontrolowanej emisji substancji toksycznych - poinformował jej założyciel.

Zdaniem Jarosława Pilca, zachowanie księdza podchodzi pod łamanie prawa, a dokładniej art. 182 i 183 Kodeksu Karnego.

Spalanie książek lub innych plastikowych przedmiotów w otwartym palenisku stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi i zwierząt i jako takie jest zakazane. W trakcie takiego spalania dochodzi do niekontrolowanej emisji substancji toksycznych, szkodliwych dla zdrowia istot żywych – ludzi i zwierząt – substancji kancerogennych, związków mających negatywny wpływ na układ oddechowy, układ nerwowy, czy układ krążenia - czytamy w komunikacie fundacji.

Zachowanie Pana Rafała Jarosiewicza polegające na rozpaleniu ogniska i spalaniu w otwartym palenisku różnych przedmiotów sprowadziło zagrożenie dla życia i zdrowia uczestniczących w tym zdarzeniu osób - czytamy dalej.

To jednak nie koniec kłopotów księdza. Jego ognisku przygląda się także straż miejska, którą na miejsce wysłał wiceprezydent Gdańska Jędrzej Sieliwończyk. Jak się okazuje, powód jest ten sam - spalanie niebezpiecznych substancji. Księdzu za złamanie prawa grozi mandat, grzywna, a nawet kara pozbawienia wolności!

Przeczytaj więcej
Komentarze