Ksiądz napadł wiernego, poszło o pieska. Teraz kłóci się z sądem

Emilia Waszczuk
13.02.2019  12:30
ksiądz zaatakował wiernego paralizatorem
ksiądz zaatakował wiernego paralizatorem Fot: EastNews

Andrzej A. zaatakował paralizatorem mężczyznę, bo ten ośmielił się wejść na teren kościoła z psem na smyczy. Duchowny usłyszał wyrok, ale kary wykonywać nie ma zamiaru.

Proboszcz sanktuarium Marii Śnieżnej na Górze Iglicznej ma problemy z prawem, ale czuje się całkowicie bezkarny. Duchowny narobił sobie kłopotów w momencie, gdy zaatakował jednego z wiernych przybyłych do znanej na Śląsku świątyni. Poszło o pieska na smyczy, którego turysta ośmielił się wprowadzić na teren kościoła.

Do ataku doszło latem 2016 roku. Rodzina z yorkiem na smyczy pojawiła się na terenie sanktuarium. To nie spodobało się kustoszowi świątyni, księdzu Andrzejowi A. Duchowny, gdy tylko zobaczył psa na terenie kościoła, podbiegł do turysty i dwukrotnie raził go ukrytym w rękawie paralizatorem.

Przed wejściem na teren sanktuarium zawieszona jest tabliczka z zakazem wprowadzania psów, więc ksiądz czuł się bezkarny i wpadł w złość. Nie poprosił turystów o wyjście czy nawet wyprowadzenie psa, nie ostrzegł też przed konsekwencjami. Po prostu podbiegł i zaatakował - wynika z zapisu monitoringu.

Sanktuarium Matki Śnieżnej

Sprawa trafiła do sądu i ksiądz został w 2018 roku skazany na 10 miesięcy prac społecznych.

Oskarżony jest osobą duchowną, która ma głosić zasady wiary chrześcijańskiej, ale absolutnie w taki sposób oskarżony się nie zachował. W sposób nadmierny, agresywny zastosował przemoc wobec pokrzywdzonego, a co należy podkreślić zrobił to na oczach jego dzieci - mówił sędzia przy ogłaszaniu wyroku.

Ksiądz miga się od wykonania wyroku

Choć sąd orzekał już dawno, ksiądz ani myśli go słuchać. Zaraz po ogłoszeniu decyzji oznajmił, że jest chory. Kurator zajmujący się jego sprawą poprosił więc o zawieszenie wyroku, a sąd przychylił się do tego wniosku.

Po kilku miesiącach sąd zażądał jednak dokumentów potwierdzających stan zdrowia Andrzeja A. Wtedy duchowny jak gdyby nigdy nic przestał odbierać listy polecone.

Wyrok został więc odwieszony, jednak decyzja ta nie spodobała się księdzu.  Odwołał się od niej i teraz sprawę zbada Sąd Okręgowy w Świdnicy.  

Przeczytaj więcej
Komentarze