Czy wróci do drutów?

Ksiądz zarabiał robiąc lody. Nie może dłużej ciągnąć interesu

Wojciech Kozicki
03.08.2019  12:28
Ksiądz wie jak robić lody, ale Sanepid przyczepił się do jaj
Ksiądz wie jak robić lody, ale Sanepid przyczepił się do jaj Fot: Facebook

Ksiądz Marcin Chudzik z Gnojna wie jak robić lody i postanowił to wykorzystać, by zrobić dobrze parafianom i przy okazji zarobić na remont kościoła. Wszystko szło dobrze, były pieniądze, a duchowny tryskał optymizmem. Niestety, musiał zwinąć interes i rozkręciła się afera na całą Polskę.

Ksiądz z Gnojna nie dostał dotacji na remont kościoła od Ministerstwa Kultury. Chwycił więc za druty i sprzedawał samodzielnie dziergane skarpety. Następnie wziął się za robienie lodów, ale Sanepid przyczepił się do jaj. Po donosie parafianina skończyły się domowe lody od księdza.

Sanepid z Białej Podlaskiej uznał, że jednorazowa sprzedaż lodów byłaby dozwolona. Ksiądz dopuścił się jednak „sprzedaży cyklicznej”. Wcześniej media donosiły, że kontrola przyczepiła się do tego, że używa jajek i śmietany.

Jak mi przeczytali, jakie wymagania są niezbędne do produkcji lodów to ręce mi opadły. Kilka pomieszczeń, oddzielne chłodnie na produkty i wyrób końcowy, etykietki z listą alergenów itp. Nie da się na tym zarobić – powiedział Chudzik „Wirtualnej Polsce”.

Zadba o swój interes

Jak podaje „Wirtualna Polska”, ksiądz Chudzik zarobił na lodach 1200 złotych. To raczej nie wystarczy na renowację 300-letniego kościoła we wsi Stary Bubel. Okazuje się, że duchowny potrzebuje cudu – musi uzbierać przynajmniej 260 tys. złotych!

Ksiądz nie ma zamiaru się poddać i chociaż cienko przędzie, weźmie się za dzierganie wełnianych skarpet. Tym razem zamierza jednak lepiej zadbać o swój interes. Jest przygotowany, że ktoś może powiadomić Urząd Skarbowy w Gnojnie, więc będzie sprzedawał skarpety na aukcjach internetowych. Zamierza też produkować nalewki, dżemy lub soki.

Przeczytaj więcej
Komentarze