Makabra podczas porodu

Lekarz urwał dziecku głowę. Przerażające, nowe fakty w sprawie

06.07.2019  10:47
Lekarz urwał dziecku głowę. Przerażające, nowe fakty w sprawie
Lekarz urwał dziecku głowę. Przerażające, nowe fakty w sprawie Fot: Beata Zawrzel/REPORTER

Lekarz podczas porodu urwał głowę rodzącemu się wcześniakowi. Ujawniono nowe, przerażające fakty w tej sprawie. 

Do tragedii doszło 18 stycznia 2017 roku. Pisaliśmy już o tym, co się wydarzyło - teraz jednak na jaw wyszło wiele strasznych szczegółów tej przerażającej sprawy. Ginekolog Krzysztof S. urwał główkę rodzącemu się przedwcześnie dziecku. Izba lekarska nie dopatrzyła się znamion błędu lekarskiego i umorzyła postępowanie.

Rodzina przeżyła koszmar w szpitalu w Świebodzicach. 23-letnia Natalia, matka nieżyjącego wcześniaka, od kilku dni miała niepokojące plamienia. Zgłosiła się do lekarza, licząc, że ten pomoże jej i dziecku. Pełniący w tym czasie dyżur Krzysztof S. orzekł, że dolegliwości powoduje przepuklina pęcherza płodowego i kazał pacjentce leżeć. 

Lekarz zdekapitował rodzącego się wcześniaka

Akcja porodowa zaczęła się w 22 tygodniu ciąży i lekarz od razu zasugerował matce, że dziecko może nie przeżyć. Tym bardziej, że w szpitalu w Świebodzicach nie było oddziału dla noworodków urodzonych tak wcześnie - nikt jednak nie zdecydował, by Natalia pojechała do oddalonego ledwie o 10 km szpitala specjalistycznego, w którym jej dziecko miałoby szansę na przeżycie. 

Lekarz napisał na karcie, że ustalił to z pacjentką, Natalia i jej mąż twierdzą jednak, że nikt im o ewentualności przeniesienia nie mówił. 

Po obchodzie lekarz zdecydował, że przyszła matka urodzi naturalnie. Wtedy zaczęło się najgorsze. Medyk najpierw uszkodził pęcherz płodowy, co spowodowało zwężenie rozwarcia szyjki macicy. Następnie Krzysztof S. zastosował chwyt Veita-Smeliego. Tu właśnie doszło do najgorszego - lekarz urwał dziecku główkę.

Kontynuacja koszmaru na porodówce

Koszmar trwał dalej i później nieudolnie próbował on wyciągnąć urwaną głowę tępym narzędziem. Ostatecznie Natalia musiała przejść łyżeczkowanie macicy w znieczuleniu ogólnym.

Po 11 miesiącach od dramatu, eksperci z UJ wydali opinie, że... nie popełniono błędu lekarskiego! Urwanie dziecku głowy uznano za niezawinione powikłanie. W opinii padają słowa, że dziecko zaczęło rodzić się tak wcześnie, że i tak miało niskie szanse na przeżycie. 

Rodzice domagają się ogromnego odszkodowania od szpitala za wszystko, co musieli przeżyć. 

Prawa pacjenta obowiązują i należy ich przestrzegać. To pewnik. W sprawie Pani Natalii doszło do szeregu rażących nieprawidłowości, dlatego uważamy, że żądana, wysoka kwota za naruszenie praw pacjenta, będzie to odpowiednio odzwierciedlać - twierdzi prawnik rodziny, mec. Joanna Lazer. 

Gołym okiem widać, że ekspertyza miała chronić Krzysztofa S. Nieprawidłowości w niej dopatruje się chociażby rzecznik praw pacjenta.

Przeczytaj więcej
Komentarze