Międlar spalił zdjęcie Mazowieckiego. "Zdrajca i komunistyczny parch"

Redakcja
14.12.2018  15:45
Jacek Międlar na marszu narodowców we Wrocławiu - zaatakowani zostali Lech Wałęsa i premier Mazowiecki. Jego zdaniem to zdrajcy ojczyzny. Spalił zdjęcie polityka
Jacek Międlar na marszu narodowców we Wrocławiu - zaatakowani zostali Lech Wałęsa i premier Mazowiecki. Jego zdaniem to zdrajcy ojczyzny. Spalił zdjęcie polityka Fot: Facebook.com/Gazeta Wyborcza

Były ksiądz Jacek Międlar znów wywołał skandal. Tym razem na jego celowniku znalazł się premier Tadeusz Mazowiecki.  Na marszu narodowców we Wrocławiu w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce spalił jego portret i nazwał zdrajcą.

Jak podaje radiozet.pl, środowiska narodowe i kibicowskie zgromadziły się we Wrocławiu m.in. pod pomnikami Ofiar Zbrodni Katyńskiej i Ofiar Stalinizmu. Krzyczeli takie hasła jak np. "raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę"  oraz „a na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści"”.

Wrocławska „Wyborcza” informuje, że pojawił się także były duchowny Jacek Międlar. Wypowiedział się na temat Lecha Wałęsy i nazwał go komunistycznym zdrajcą. Jego zdaniem Tadeusz Mazowiecki to „komunistyczny parch”, który usprawiedliwiał komunistycznych katów ks. Popiełuszki, Grzegorza Przemyka i setek innych, którzy zginęli.

Trzymam portret zdrajcy. Człowieka, który sprawił, że wrogowie nie zostali rozliczeni, który w polskich podręcznikach, notabene pisanych przez Ukraińców, jak Operon, jest stawiany za bohatera. Zdrajców stawia się nam za autorytet! W jakim kraju żyjemy? W kraju, który dał nam ten komunistyczny parch – powiedział Jacek Międlar. (wroclaw.wyborcza.pl/)

Na marszu był obecny także autor książki „Jak pokochałem Adolfa Hitlera” Roman Zieliński. Spalił wizerunek Adama Michnika.

ZOBACZ TEŻ: Partia Rydzyka zawrze sojusz z narodowcami?

Przeczytaj więcej
Komentarze