Pieniądze nie śmierdzą

Ścieki w Wiśle to "skok na kasę"? Wyciekły szokujące informacje!

01.09.2019  10:12
Wyciekły szokujące informacje o "Czajce"
Wyciekły szokujące informacje o "Czajce" Fot: Jakub Kaminski/East News

Awaria oczyszczalni ścieków „Czajka” w Warszawie nadal nie została usunięta, zabójcze ścieki wciąż płyną do Wisły. Tymczasem wypłynęło coś, co może pociągnąć na dno urzędników i polityków. Bez wątpienia to śmierdząca sprawa…

Podano jaka jest przyczyna awarii oczyszczalni ścieków w Warszawie, chociaż pojawiają się pytania, dlaczego do tego doszło, skoro „Czajka” została rozbudowana i zmodernizowana w 2012 roku. W jednej ze stacji radiowych inż. Janusz Waś ujawnił śmierdzące fakty na temat oczyszczalni.

"Czajka jest za mała"

Okazuje się, że Waś już w momencie rozbudowy „Czajki” zapowiedział, że dojdzie do awarii, a rura się zatka. Mówił o „dołku”, w którym gromadziły się nieczystości i doprowadziły do zatoru. Zwracał także uwagę, że do oczyszczalni dostawała się również woda z deszczu oraz, że przepustowość jest za mała, więc „od początku zakładano, że będzie się na lewo puszczało, bo oficjalnie się nie da”. Jego zdaniem teraz Warszawa nie ma wyjścia i wkrótce trzeba będzie zbudować nową oczyszczalnię.

Wspomina, że ostrzegał miasto o możliwym niebezpieczeństwie podczas transportu ścieków rurociągiem na dnie Wisły. Jego ostrzeżenia zostały jednak zignorowane, a Warszawa zatrudniła wówczas "ekspertów, którzy za pieniądze napisali wszystko".

Pieniądze nie śmierdzą

Zwrócił też uwagę, że budowa „Czajki” to był klasyczny skok na kasę. Minister Marek Gróbarczyk również łapie się za głowę, analizując jakie były koszty „Czajki. Okazuje się, że rura osłonowa była wykonana metodą przewiertu sterowanego, co mogło kosztować nawet miliardy złotych. Te koszty nazwał horrendalnymi. 

Ja wiem, ile taka oczyszczalnia powinna kosztować. Jest to najdroższa oczyszczalnia na świecie w przeliczeniu na 1 m³ jej zdolności przepustowej. Robiono to byle drogo i natychmiast – powiedział Waś na antenie radia.

Tymczasem skażenie wody w Wiśle rośnie, a ekosystem umiera. Załogi statków kursujących po rzece opowiadają, że śnięte ryby wypływają na powierzchnię. Okazuje się, że zagładę można było powstrzymać.

Traktuje się społeczeństwo jak idotów. Mamy 4 dzień zdarzenia i nic się nie robi. Natychmiast trzeba było napowietrzać ścieki, aby zmnieszyć deficyt tlenowy. Ta struga odtlenia wszystko, gwałtownie konsumuje tlen, zabija wszystko co żyje na swojej drodze. Natychmiast powinno się tam ustawić tzw. "szykany", które będą mieszały strugę z wodą. Nie ma fachowców w otoczeniu prezydenta? Nie kiwnięto nawet palcem! - powiedział Waś. (wnet.fm)

Przeczytaj więcej
Komentarze