ZIelke kręci film

Ofiary muzyka wyznają. "Gwałcił mnie w piwnicy, miałam 10 lat"

Emilia Waszczuk
09.08.2019  10:00
Ofiary muzyka wyznają. "Gwałcił mnie w piwnicy, miałam 10 lat"
Ofiary muzyka wyznają. "Gwałcił mnie w piwnicy, miałam 10 lat" Fot: Shutterstock

Dziennikarz Mariusz Zielke oskarża muzyka Krzysztofa Sadowskiego o pedofilię. Sprawa jest już w prokuraturze. Ofiary gwałciciela przerywają milczenie.

Kilka dni temu dziennikarz śledczy Mariusz Zielkie poinformował w mediach społecznościowych, iż w wyniku prywatnego śledztwa, zebrał szereg dowodów na to, że znany polski muzyk molestował dzieci.

Dzień później opinię publiczną obiegło nazwisko potencjalnego pedofila - to legenda jazzu, wieloletni pracownik TVP i Polsatu, ojciec piosenkarki i reżyserki Marii Sadowskiej - Krzysztof Sadowski.

Kobiety Oskarżają

Zielke informuje o przynajmniej kilku ofiarach muzyka i zapewnia, że ciągle zgłaszają się nowe. Obiecuje też zgłosić sprawę prokuraturze. Już teraz wiadomo jednak, że przeciw Sadowskiemu toczą się dwa postępowania - dwie kobiety oskarżyły go o gwałty. Każda z nich miała być molestowana w dzieciństwie.

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów w Warszawie nadzoruje śledztwo w sprawie zgwałcenia w latach 1997–1999 r. w Warszawie dwóch małoletnich pokrzywdzonych, które w momencie popełnienia czynów na ich szkodę nie miały ukończonego 15. roku życia. Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniami dwóch kobiet. Postępowanie toczy się w sprawie i znajduje się na etapie gromadzenia materiału dowodowego

- poinformowała se.pl Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Szokujące wyznania ofiar

Od nagłośnienia sprawy mijają kolejne dni, a do mediów trafiają wyznania ofiar. Jak się okazuje, Zielke na trop Sadowskiego trafić miał w czasie redagowania książki luksusowej prostytutki Moniki M., która poza opisami pracy, zamieściła w powieści także wspomnienia z dzieciństwa.

Gdy zostawaliśmy sami, Koneserowi puszczały wszelkie hamulce. Uczył mnie, jak należy pieścić mężczyznę, by ten odczuwał największą przyjemność, kazał mi robić sobie "dobrze" ustami. Nie odbywaliśmy normalnych, pełnych stosunków, choć on wkładał mi penisa i w końcu pozbawił dziewictwa, więc w sumie to może należy nazwać to normalnym stosunkiem (…). Gdy wchodził do środka, mówił, że nie muszę bać się ciąży, bo jest już bezpłodny, choć wcześniej miał dzieci (…). Dziś już wiem, że nie byłam jedyna

- czytamy w książce "Bejbi". Jej autorka miała mieć wtedy 10 lat.

Krzysztofa Sadowskiego oskarża też 40-letnia dziś Justyna. Kobieta twierdzi, że muzyk wykorzystywał ją seksualnie przez 4 lata. Miała być wielokrotnie gwałcona, między innymi w mieszkaniu jazzmana.

Zabierał mnie do domu, robił to w samochodzie, na wyjazdach. Miał małe mieszkanie w pobliżu Sejmu, tam też to robił. Stosował przemoc, ale nie bił, tylko zmuszał

- opowiada w rozmowie z wp.pl.

Justyna twierdzi, że jeszcze jako dziecko próbowała pomóc sobie zgłaszając sprawę wychowawcom w domu dziecka, w którym mieszkała, nikt jednak nie chciał jej słuchać. Kontaktowała się tez że swoim oprawcą.

Odpowiedział, że mogę go oskarżyć, ale i tak nikt nie uwierzy osobie z domu dziecka, a poza tym wszystko się przedawniło, więc nic mu nie grozi. To było dwa lata temu. Teraz wszystko wróciło. Gdy zobaczyłam tekst z jego nazwiskiem, moje życie znowu legło w gruzach, ale chciałabym dołożyć swoją cegiełkę, bo być może to pomoże zamknąć ten dramatyczny etap w moim życiu

- powiedziała.

Żona broni Sadowskiego

Jak zakończy się sprawa? Wszystko zależy od zebranych materiałów dowodowych, prokuratury i sądu. Tymczasem środowisko muzyczne jest w szoku, a była żona muzyka, Lilianna Urbańska, uparcie broni partnera. Twierdzi, że oskarżającym go kobietom chodzi jedynie o wyłudzenie pieniędzy.

Te dziewczyny przychodziły do domu, zawsze były mile widziane. Mąż prowadził warsztaty, dziewczyny zawsze się przy nim kręciły, jak przy ważnych osobach - mówi.

Najpierw oskarżyła go kobieta chora psychicznie. Teraz podłączają się kolejne. Pewnie chcą pieniędzy - dodaje.

Zielke powtórzy sukces Sekielskiego?

Po głośnym filmie braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" i pokazaniu, jak ukrywana jest pedofilia w Kościele Katolickim, Mariusz Zielke chce zrobić to samo. Dziennikarz nie zamierza jednak zajmować się księżmi, a pedofilią w ogóle.

Chcę ujawnić systemowy charakter chronienia pedofilii! - oznajmił.

Zielke zastanawia się nad uruchomieniem zbiórki. To, że film kreci, ogłosił w czwartek na Facebooku.

Na razie robimy ten film amatorsko i i tak efekty są, profesjonalnie to jednak będzie potrzeba dużo więcej środków. Wobec braku informacji w telewizjach pewnie też będzie potrzebna kasa na reklamę filmu. To nie będzie film tylko o Panu Sadowskim. Chcę ujawnić systemowy charakter chronienia pedofili w różnych środowiskach i poszukać tzw. lobby pedofilskiego, sprawdzić czy rzeczywiście istnieje - napisał.

Moim zdaniem już mam bardzo mocny materiał, a z każdym dniem to rośnie. Jestem pewien, że film będzie ciekawy, nawet nakręcony amatorsko. Ale jeśli by się udało znaleźć środki na produkcję profesjonalną, to zrobimy to "na ostro" z fachowym operatorem, montażem itd. - zapowiada.

Przeczytaj więcej
Komentarze