Wyjatkowe śledztwo Staraka

Takie poszukiwania tylko dla miliardera? Policja się tłumaczy, ale...

21.08.2019  13:19
Takie poszukiwania tylko dla miliardera? Policja się tłumaczy, ale...
Takie poszukiwania tylko dla miliardera? Policja się tłumaczy, ale... Fot: VIPHOTO/East News

Poszukiwania Piotra Woźniaka-Staraka wbrew zapewnieniom policji są wyjątkowe. Szary Kowalski mógłby liczyć na takie zaangażowanie?

Policja, prokuratura, płetwonurkowie z sonarem. Do poszukiwań Piotra Woźniaka-Staraka zaangażowano ludzi, łodzie, helikoptery, Wojska Ochrony Terytorialnej.

Czy to normalne? Czy tak duże poszukiwania wszczęto by, gdyby zaginął szary Kowalski? Kto zainteresowałby się, gdyby zwykły obywatel wpadł do wody i prawdopodobnie utonął?

Na pewno - przynajmniej w większości przypadków - sprawa ta nie interesowałaby społeczeństwa i mediów. Choć policja zapewnia, że działania byłyby takie same, to nie do końca prawda.

W każdym przypadku angażujemy siły i środki adekwatne do sytuacji. Bez względu na to, kogo szukamy, działamy w ten sam sposób. W przypadku Kisajna ma znaczenie to, że mamy do czynienia z dużym jeziorem o znacznej głębokości i bardzo urozmaiconym dnie

- zapewnił sierżant szt. Tomasz Makowski.

Wyjątkowe poszukiwania

A jednak, to nie do końca prawda. Już od wtorku wiadomo, że opływająca w miliardy złotych i luksusy rodzina Staraków postarała się o to, by poszukiwania były wyjątkowe - zatrudnili prywatną firmę detektywistyczną, a nad jeziorem Kisajno latają - i przeszukują teren - prywatne helikoptery.

Ale to nie wszystko. Udział w akcji bierze bowiem elitarna jednostka Grupa Specjalna Płetwonurków RP.

To grupa do "zadań specjalnych", wyszkolona do najtrudniejszych poszukiwań w sprawach utonięć. Swego czasu wsławili się odnalezieniem zwłok Ewy Tylman. Gdy inni nie dawali rady ze śledztwem, oni odnaleźli ciało zaginionej, w Warcie, 12 kilometrów od miejsca zdarzenia.

Przeczytaj więcej
Komentarze