Urodził się słodziak

Poród pod drzwiami Biedronki. Świadkowie byli w szoku

05.09.2019  12:33
Poród pod drzwiami Biedronki. Świadkowie byli w szoku
Poród pod drzwiami Biedronki. Świadkowie byli w szoku Fot: Artur Szczepanski/REPORTER

Kobieta urodziła dziecko bardzo blisko słynnego dyskontu. Świadkowie zdarzenia relacjonują, jak dramatycznie wyglądała cała akcja porodowa. 

Życie potrafi zaskoczyć niejednego. Przekonali się o tym świadkowie porodu, który zaczął się nieopodal Biedronki. Jak donosi Gazeta Pomorska - cała sytuacja, na szczęście, skończyła się dobrze, a mamie i dziecku nic nie grozi.

Poród powinien obyć się pod czujnym okiem położnej lub lekarza. Czasami jednak zdarza się, że dochodzi do niego w sytuacjach najmniej spodziewanych. Przekonała się o tym pewna mama z Czerska w województwie pomorskim.

Poród przy Biedronce

Jeden ze świadków relacjonuje, że zauważył krzyczącą kobietę. Co przerażające - błaganiem o pomoc ciężarnej mało kto się przejął. Jeden mężczyzna, który zainteresował się jej losem, starał się jakkolwiek podać cierpiącej pomocną dłoń.

Prosiła, by wezwać jej partnera. Postanowiłam go poszukać. W sklepie był tłum ludzi. Podszedłem do kasjerki, powiedziałem jej na ucho, żeby klienci nie słyszeli. Ale sprzedawczyni odpowiedziała, że nie mają nagłośnienia, odwróciła się ode mnie i kasowała dalej. Wiedziałem, że trzeba dzwonić na pogotowie – relacjonuje mężczyzna w rozmowie z Gazetą Pomorską. 

Dalszy opis przeraża jeszcze bardziej.

Stała w rozkroku, złapała dziecko na ręce. Spanikowałem, zacząłem wołać "Kobieta urodziła, kobieta urodziła" - relacjonuje świadek.

Całe szczęście, matce i dziecku nic się nie stało. Podobno dopiero jak dziecko zaczęło płakać, ludzie zaczęli reagować na przerażoną kobietę.

Postanowiłem zadzwonić po pogotowie. Wtedy zbiegło się kilka osób – ktoś przyniósł koc, ktoś wodę, ktoś rękawiczki. Również pobiegłem do samochodu po koc. Okryliśmy kobietę. Znowu zadzwoniłem na pogotowie, żeby zapytać, co robić. Powiedzieli, żeby matka przytuliła dziecko i żeby ją okryć kocami i czekać na karetkę. Przyszedł partner tej pani i jakiś kolega. Stali, patrzyli. Kobieta była zadowolona, dziękowała wszystkim. Dziecko żyło, płakało – mówi dziennikarzom świadek zdarzenia.

Biorąc pod uwagę miejsce urodzenia, naszym zdaniem maluch powinien dostać w prezencie wszystkie Słodziaki z Gangu Słodziaków! Życzymy zdrowia, Planeta wita na świecie.

Przeczytaj więcej
Komentarze