Wstrząsające fakty

Ratownik o poszukiwaniach Staraka: "Ciało mogło dryfować"

19.08.2019  13:44
Ratownik o poszukiwaniach Staraka: "Ciało mogło dryfować"
Ratownik o poszukiwaniach Staraka: "Ciało mogło dryfować" Fot: Beata Zawrzel/REPORTER

Poszukiwaniami Piotra Woźniaka-Staraka żyje cała Polska. Służby przetrząsają jezioro Kisajno, na którym doszło do wypadku. Na ich temat wypowiedział się pracownik MOPR - jego słowa przerażają. 

Do wypadku doszło nocą. Motorówka, którą płynął Piotr Woźniak-Starak i tajemnicza 27-letnia kobieta, wywróciła się. Ten pierwszy został uznany za zaginionego, pasażerce udało się dopłynąć na brzeg jeziora.

Sprawy nie komentuje na razie żona milionera - dziennikarka TVN Agnieszka Woźniak-Starak. Wiadomo jednak, że akcja zmieniła już status z ratunkowej na poszukiwawczą. Z każdą godziną gaśnie nadzieja, na odnalezienie mężczyzny całego i zdrowego.

Pracownik MOPR o poszukiwaniach Piotra Woźniaka-Staraka

Na temat samych poszukiwań wypowiedział się pracownik Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego - jego słowa nie brzmią pokrzepiająco. 

Z mojej praktyki wynika, że to trochę jak szukanie igły w stogu siana. Nie sądzę, by ktoś znalazł Piotra Woźniaka-Staraka – mówi anonimowo dla portalu naTemat pracownik MOPR. 

Co gorsza, teren poszukiwań w każdej chwili może się poszerzyć. Do tego głębokość jeziora Kisajno jest bardzo różna, od 5 do nawet 20 metrów. 

Woda w jeziorze nie stoi, to nie jest tak jak w sytuacji, gdy ktoś wpada do studni. Ciało mogło dryfować nawet na odległość kilkudziesięciu metrów – tłumaczy ratownik.

Mimo wszystko, trzymamy kciuki za szczęśliwy wynik poszukiwań. 

Przeczytaj więcej
Komentarze