Sąd skazał księdza za pedofilię. Co na to duchowni? To oburzające!

Emilia Waszczuk
05.02.2019  12:49
Kisądz molestował ministranta sąd biskupi go uniewinnił
Kisądz molestował ministranta sąd biskupi go uniewinnił Fot: KAROLINA MISZTAL/REPORTER

Ksiądz Jarosław P. przez 9 lat molestował seksualnie jednego z ministrantów. Sprawa trafiła do sądu i mężczyzna został skazany na 3 lata więzienia. Przypadkiem zajął się też sąd biskupi. Duchowni stwierdzili, że nie doszło do żadnego przestępstwa.

Sąd Najwyższy zbada we wtorek kasację w sprawie księdza Jarosława P. - podaje "Gazeta Wyborcza". Duchowny został skazany na trzy lata więzienia za molestowanie jednego z ministrantów, jednak, jak donosi dziennik, sąd biskupi orzekł, że jest niewinny i duchowni ciągle starają się o cofnięcie wyroku

ZOBACZ:  Proboszcz molestował 15-letniego ministranta. Zapadł wyrok w sprawie

Ksiądz molestował chłopca na plebanii. "Mówił że to grzech i rozgrzeszał"

Ofiarą Jarosława P. padł 9-letni wówczas Mariusz Milewski z małej parafii w województwie kujawsko-pomorskim.

Zaczęło się mniej więcej w 2000 r., miałem 9 lat. Moja siostra przygotowywała się do pierwszej komunii, a ja miałem odebrać coś z plebanii. Poza księdzem nie było tam nikogo. Najpierw chwilę rozmawialiśmy, potem ksiądz kazał mi iść do toalety. „Nie masz w domu łazienki, idź się wykąp” – tak powiedział. Po kilku minutach wszedł, zaczął mnie dotykać i myć - opowiadał "Wyborczej". - Na koniec, jak gdyby nigdy nic, powiedział, że mam się ubrać. Zabronił mówić o tym, co się stało. Dał parę katolickich gazetek.

Sytuacja powtarzała się wielokrotnie przez kilka kolejnych lat, a z każdym spotkaniem ksiądz posuwał się coraz dalej i w końcu zaczął wykorzystywać chłopca seksualnie. Po wszystkim spowiadał go i dawał rozgrzeszenie, by po jakimś czasie znowu molestować.

Bałem się komukolwiek o tym powiedzieć. Ksiądz słynął z tego, że gdy ktoś mu się sprzeciwiał, potrafił napiętnować go z ambony i nastawić parafię przeciw niemu - opowiadał pokrzywdzony.

ZOBACZ: Ofiara księdza pedofila wspomina: "Włożył mi rękę pod sukienkę, ściskał pośladki"

Sąd biskupi uniewinnia pedofila

Mariusz o wydarzeniach z dzieciństwa zdecydował się opowiedzieć dopiero 12 lat po pierwszym spotkaniu z księdzem. Sprawę zgłosił biskupowi Andrzejowi Suskiemu, a kuria przekazała ją watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Kilka miesięcy później zaczęły się "przesłuchania".

Usłyszałem, że jestem niewiarygodny, bo jestem homoseksualistą. Że na pewno prowokowałem księdza i ogłaszałem się w internecie - opowiada "Wyborczej" ofiara księdza.

28-letni dziś Mariusz postanowił zażądać od Kurii zadośćuczynienia w kwocie 150 tysięcy złotych. Wtedy duchowni stwierdzili, że chodzi mu jedynie o pieniądze i w październiku 2015 roku wydali "wyrok".

Trybunał Kolegialny stwierdza, że nie udowodniono ks. Jarosławowi P. zarzucanych mu czynów. Wobec czego został on uwolniony od oskarżenia - napisali w oficjalnym dokumencie.

ZOBACZ:  W USA skazali go za gwałt. W Polsce jest teraz proboszczem

Ministrant oskarża księża. Sprawa w prokuraturze

Na tym jednak nie zakończyła się sprawa Mariusza. Mężczyzna postanowił zgłosić sprawę w prokuraturze. W 2016 roku Sąd Rejonowy w Nowym Mieście Lubawskim skazał księdza Jarosława P. na trzy lata więzienia, zakazał mu pracy z dziećmi przez 10 kolejnych lat.  Na wyrok ani skazany, ani kuria nie chcieli się zgodzić i w 2017 roku sprawę ponownie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Elblągu. Wyrok został podtrzymany, jednak Kościół nadal nie chciał się z nim pogodzić.

Na 5 lutego wyznaczony został termin rozprawy w Sądzie Najwyższym.

Dlaczego decyzje sądu biskupiego i sądów powszechnych tak bardzo różniły się od siebie? Dziennikarze "Wyborczej" poprosili o komentarz przedstawicieli kurii. Dowiedzieli się, że Kościół nie dysponuje wystarczającą liczbą dowodów.

Sąd Rejonowy i Okręgowy dysponowały znacznie szerszym materiałem dowodowym. Wynika to z tego, że świeckie organy śledcze mają znacznie szersze możliwości, np. mogą dokonywać przeszukań, sprawdzać billingi rozmów telefonicznych i pocztę elektroniczną itp. Sąd biskupi bazuje tylko na przesłuchaniach świadków, którzy zgodzą się złożyć takie zeznania. Natomiast sąd świecki ma możliwości wyegzekwowania zeznań - tłumaczy kuria.  

ZOBACZ TEŻ:

Przeczytaj więcej
Komentarze