Stefan W. marzył o byciu mordercą? "Chciał iść na wojnę, żeby bezkarnie zabijać"

Redakcja
21.01.2019  10:43
Stefan W. chciał byc płatnym mordercą
Stefan W. chciał byc płatnym mordercą Fot: Facebook

Zabójca prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, marzył o tym, by zostać płatnym zabójcą - podaje TVN. Jego znajomy potwierdza - Stefana W. zawsze pasjonowała śmierć.

Stefan W. 13 stycznia 2019 roku śmiertelnie godził nożem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Do zabójstwa doszło

Morderca został obezwładniony i trafił do aresztu - teraz grozi mu nawet dożywocie. Zanim jednak zapadnie wyrok, mężczyznę zbadają psychiatrzy, którzy orzekną o jego poczytalności i stanie psychicznym.

ZOBACZ: Szokujące zeznania Stefana W. w prokuraturze. Od dawna planował morderstwo

Stefan W. marzył, by zostać mordercą

Tymczasem media donoszą o kolejnych faktach z życia mordercy. Dziennikarze "Uwagi" TVN dotarli do mężczyzny, który Stefana W. zna odkąd ten skończył 15 lat. W rozmowie przyznał, że zabójca prezydenta od zawsze marzył o zabijaniu.

Wiedział jak zabić, Niejednokrotnie, jak żeśmy gdzieś siedzieli, mówił, że najlepszy to jest nóż z taką piłką dwustronną, który trzeba wbić i wyciągając, okręcić dwa razy, to wtedy wszystko się niszczy. Chciał zostać płatnym zabójcą i po prostu być w błysku fleszy. Na piedestale. Dla niego to było być albo nie być - mówił znajomy Stefana W.

Co więcej, Stefan W. miał między innymi marzyć o pójściu na wojnę, bo ta usprawiedliwiłaby dokonywane przez niego zabójstwa.

Kiedyś nawet wspomniał, że jakby do Legii Cudzoziemskiej trafił gdzieś, na jakąś wojnę, to byłoby świetnie, mógłby bezkarnie strzelać, zabijać. Po prostu śmierć go pasjonowała.

ZOBACZ:  Zabójca Pawła Adamowicza planował zamach na Andrzeja Dudę? SOP wyjaśnia

Stefan W. od zawsze był niebezpieczny? "Rozboje to jego chleb powszedni"

Według relacji znajomego, Stefan W. nigdy nie rozstawał się z bronią, wręcz nie było dnia "żeby nie miał noża przy sobie". Co więcej, w Gdańsku czynnie i od dawna działał w światku przestępczym.

Jego chleb powszedni to były bójki, napady, rozboje. Jeżeli nie miał pieniędzy [...] po prostu szedł gdzieś na ulicę, za godzinkę, dwie wracał, miał trzy, cztery torebki, jakieś telefony - mówił mężczyzna. - Lubił się pastwić nad ludźmi. Że już nawet komuś ukradł telefon, ta osoba już leżała pobita na ziemi, to jeszcze na odchodne potrafił go kopnąć w głowę. Wiedział, jak bić, żeby zrobić krzywdę, żeby bolało, ale żeby nie zabić. Natomiast wiedział też, jak zabić.  

O tym, jak niebezpieczny był Stefan W., miał przekonać się sam rozmówca TVN, któremu zabójca z Gdańska wbił nóż w rękę. Ale nie tylko. Jego ofiarą miał tez paść inny mężczyzna, przez Stefana W. skazany na dożywotnie kalectwo.

Jest jedna osoba, która do dzisiaj jest kaleką. Doniosła na policję o pewnej sytuacji, dorwał go, najpierw go pobił, następnie położył mu nogi na krawężniku i wyłamał mu kolana na zewnątrz. Obydwa. Więc ta osoba do końca życia będzie chodziła o kulach - słyszymy w "Uwadze".

ZOBACZ TEŻ:  

Przeczytaj więcej
Komentarze