Szkoła boi się LGBT

W podstawówce zakazali bajki o ślimaku. Dyrektor się tłumaczy

26.03.2019  08:17
Kim jest ślimak Sam, że boi się go szkoła w Olsztynie?
Kim jest ślimak Sam, że boi się go szkoła w Olsztynie? Fot: Twitter

O ślimaku Samie sporo mówi się już od dłuższego czasu. Dlaczego? Bo to obojnak, a zdaniem niektórych środowisk, o obojnakach dzieci wiedzieć nie powinny, bo to.... zboczenie. Nie ważne, że występuje naturalnie.

Kim jest ślimak Sam? - Już w tytule pytanie to zadają autorzy głośnej ostatnio książeczki dla dzieci, Maria Pawłowska i Jakub Szamałek. Warto więc na pytanie odpowiedzieć, choć to, co napiszemy (i co w publikacji zawarli autorzy) wielu może się nie spodobać. Sam jest ślimakiem, hermafrodytą i wbrew temu, co myślą niektórzy - jest to całkiem normalne. Co więcej - i to wywołać może u osób, które nie uczyły się biologii, niemałe przerażenie - u ślimaków płcie jako takie nie występują!

Mimo to jedna ze szkół w Olsztynie tak przejęła się "walką o władzę środowisk LGBT", którą straszy dziś miedzy innymi polski kościół i polska prawica, że książeczki czytać dzieciom zakazała. Co ciekawe, szkoła, która tak boi się ślimaka obojnaka, znana jest w Olsztynie jako ta dobra i rozwojowa. Dzieci wyjeżdżają tam nawet na międzynarodowe wymiany, zdawałoby się więc, że w placówce nie powinno być problemów z tolerancją.

Kim jest ślimak Sam?

Ale bądźmy sprawiedliwi i wyjaśnijmy, co właściwie tak przeraziło władze olsztyńskiej placówki. Skoro ślimak obojnakiem jest z natury i nie można przypisać go ani do grupy chłopców, ani dziewczynek, musiał znaleźć się jakiś inny powód. Jaki?

Z książeczki "Kim jest ślimak Sam" dzieci miały uczyć się tolerancji. Ale nie tylko. Miały dowiedzieć się, że inność nie jest niczym złym, po świecie chodzą hermafrodyci, w społeczeństwie są geje i lesbijki (w książeczce byli to geje - bociany i lesbijki - wiewiórki), a co więcej, ktoś może nawet dojść do wniosku, że nie identyfikuje się ze swoją płcią i zechce ją zmienić (w opowiadaniu zrobiła to ryba).

Ilustracja z książki "Kim jest ślimak Sam"

Olsztyn ma problem z tolerancją?

Komu tak bardzo przeszkadzała różnorodność, że zabronił czytać o niej dzieciom? Książeczka o ślimaku Samie miała trafić do biblioteki, szkole podarowali ją rodzice - podaje "Gazeta Wyborcza". W czasie wizytacji kuratorium wypatrzono ją na stercie książek i wtedy została zakazana. Kto to zrobił? Dyrektorka szkoły długo twierdziła, że kuratorium. Kuratorium winę zrzucało na dyrektorkę.

W końcu panująca w szkole Daria Narbut przyznała się do winy. Pani dyrektor potwierdziła dziennikarzom "Wyborczej", że to ona, dlaczego jednak - tego nie chciała zdradzić. Przyznała tylko, że treść książki nie wpłynęła na jej decyzję, a rozgłos jej nie służy.

Moja decyzja nie była związana z tym, że zapoznałam się z treścią książki - przyznała.

Tymczasem okazuje się, że nie tylko pani dyrektor ma problem z tolerancją, ale i całe olsztyńskie kuratorium. Po "Tęczowym Piątku", który zorganizowało I LO w Olsztynie, dyrektor placówki Jolanta Skrzypczyńska została wezwana na dywanik i musiała tłumaczyć się, dlaczego w ogóle zaakceptowała ogólnopolską akcję.

Ilustracja z książki "Kim jest ślimak Sam"
Przeczytaj więcej
Komentarze