Taśmy Kaczyńskiego. Jest kolejny dowód w sprawie! Kaczyński kłamie?

Redakcja
13.02.2019  11:34
tasmy kaczyńskiego umowa
tasmy kaczyńskiego umowa Fot: JACEK DOMINSKI/REPORTER

"Gazeta Wyborcza" kontynuuje temat "Taśm Kaczyńskiego" i budowy wież-bliźniaków K-Towers. W środowym wydaniu opublikowali umowę Geralda Birgfellnera ze Srebrną. Spółka pozwoliła mu na bardzo dużo, a póżniej nie chciała zapłacić.

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" dotarli do kolejnych materiałów w sprawie "Taśm Kaczyńskiego", budowy bliźniaczych wież K-Towers i problemów Geralda Birgfellnera ze spółką Srebrna.

W poniedziałek Austriak składał zeznania w prokuraturze, a dzień później jego obrońca, Jacek Dubois zapewniał, że istnieje dokument podpisany przez jego klienta i zleceniodawców ze Srebrnej. W środę umowa ukazała się w prasie.

"Wyborcza" publikuje umowę Birgfellnera ze Srebrną

Od samego początku w sprawie mówi się o pracy Geralda Birgfellnera przy budowie wieżowców, twardych negocjacjach prowadzonych przez Jarosława Kaczyńskiego i fiasku inwestycji połączonym z odmową wypłaty wynagrodzenia Austriakowi. Biznesmen zażądał pieniędzy za rok pracy, jednak Srebrna nie zamierzała wywiązać się z umowy. Reprezentujący ją prezes PiS powiedział mężczyźnie, że nie może biznesmenowi zapłacić, bo nie ma stosownych umów i faktur, więc jeśli chce gotówki, musi powalczyć o nią w sądzie.

Gerald Birgfellner kilka miesięcy po zastopowaniu inwestycji złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a jako dowody przedstawił między innymi faktury - jedna z nich przed tygodniem ukazała się na łamach "GW" - i opublikowaną w środę umowę.

Z niej wynika, że Srebrna dała Birgfellnerowi szerokie pole do popisu. Jak czytamy w "Wyborczej", biznesmen mógł między innymi reprezentować spółkę "przy umowach najmu lub dzierżawy nieruchomości" i podpisywać wszelkie umowy w związku z budową K-Towers. Miał także zająć się rozbiórką budynku stojącego na miejscu planowanych wież i reprezentować Srebrną przy "umowach projektowych, umowach zleceniach" i decydować o ich zmianach. Był także upoważniony do przeprowadzania robót naprawczych i konserwacyjnych".

Austriak dostał też prawo do „reprezentowania spółki przed organami administracji publicznej i innymi instytucjami państwowymi lub samorządowymi”, w tym rozmów z bankami. Jeszcze w poniedziałkowym wywiadzie dla "Sieci" Jarosław Kaczyński podkreślał, że Birgfellner bezprawnie i bez wiedzy Srebrnej i jego samego, toczył negocjacje z Pekao.

Umowa jest, ale Srebrna nie chce płacić

Umowa została podpisana 6 czerwca 2017 roku przez ówczesny zarząd Srebrnej - prezes Małgorzatę Kujdę i członków zarządu Janinę Gross i Jacka Cieślikowskiego. Obowiązywać miała do końca grudnia 2018 roku, jednak w lipcu spółka zerwała współpracę z biznesmenem, a mężczyzna miał usłyszeć, że "nie dostanie ani złotówki".

Żądamy sprawozdania ze zrealizowanych czynności w imieniu spółki, żądamy zwrotu oryginału pełnomocnictwa (...), żądamy przekazania wszelkich dokumentów wydanych oraz uzyskanych w sprawie spółek Nuneaton i Srebrna ze wskazaniem listy” tych, w których „te dokumenty zostały złożone - czytamy w "Wyborczej".

Za wykonane prace Birgfellner żąda teraz 1,3 mln złotych. Sprawą zajmuje się prokuratura, w której w środę po raz kolejny złoży zeznania.

Przeczytaj więcej
Komentarze