Coś tu śmierdzi...

Trzaskowski kłamie? Do Wisły trafia coś gorszego niż zwykłe ścieki

Wojciech Kozicki
05.09.2019  14:54
Trzaskowski mówi, że ścieki nie są groźne, ale coś tu śmierdzi...
Trzaskowski mówi, że ścieki nie są groźne, ale coś tu śmierdzi... Fot: Piotr Molecki/East News

Ścieki w Wiśle i niebezpieczne skażenie związane z awarią oczyszczalni „Czajka” - wciąż nie wiadomo, kiedy problem zostanie rozwiązany. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski chwali się, że pije wodę z kranu i uspokaja warszawiaków, ale właśnie wyciekły szokujące informacje i... coś tu śmierdzi!

Rurociąg szlag trafił, ścieki leją się do Wisły, a katastrofa ekologiczna wisi w powietrzu. Na początku nie było nawet wiadomo, co trafiało do rzeki. Mówiono jedynie o „ściekach surowych”. Teraz TVP Info podaje, że wraz ze ściekami do Wisły trafiają ścieki przemysłowe z ponad 100 zakładów. Może dojść do zabójczego skażenia metalami ciężkimi i substancjami ropopochodnymi, co potwierdziła rzeczniczka Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Agnieszka Borowska.

Trzaskowski zapewnia, że ekosystem nie umrze, bo prowadzone jest intensywne ozonowanie ścieków. Tymczasem GIOŚ ostrzega, że wiele organizmów żyjących w rzece może przez to ucierpieć.

Jak podaje tvp.info, Trzaskowski zapewnia, że ścieki przemysłowe nie trafiają do zepsutego kolektora i skażenie metalami ciężkimi nie nastąpi, co konsultował z głównym inspektorem GIOŚ. Rzeczniczka Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska twierdzi jednak, że takiej rozmowy nie było, a prezydent „myli osoby, ustalenia i sztaby”.

Na jaw wyszło też jakie były koszty budowy oczyszczalni ścieków "Czajka". Okazało się, że już na etapie projektu było wiadomo, że jej przepustowość jej za mała i może dojść do awarii. Dodatkowo, „Czajka” jest najdroższą oczyszczalnią na świecie w stosunku do przepustowości. Ktoś najwyraźniej na tym zarobił i pewnie liczył, że to nie wypłynie...

Przeczytaj więcej
Komentarze