Czwarty dzień poszukiwań

Woźniak-Starak lubił zaszaleć. Kochał prędkość, był nieodpowiedzialny

21.08.2019  09:15
Woźniak-Starak lubił zaszaleć. Kochał prędkość, był nieodpowiedzialny
Woźniak-Starak lubił zaszaleć. Kochał prędkość, był nieodpowiedzialny Fot: Instagram?PWSAWS

Piotr Woźniak-Starak nadal nie został odnaleziony. Miliarder zaginął w nocy z soboty na niedzielę. Eksperci przyznają, że do wypadku mogło dojść przez nieodpowiedzialność.

Co się wydarzyło na jeziorze Kisajno? W środku nocy, z soboty na niedzielę, dwoje ludzi spadło tam z motorówki do wody. Jedną z osób była 27-letnia kelnerka, drugą - producent filmowy Piotr Woźniak-Starak.

Miliarder w sobotni wieczór miał pokłócić się z żoną i rodziną o 27-letnią kobietę. Przed północą odprawił ochronę (bodyguardzi towarzyszyli mu niemal w każdym momencie życia, kroczyli za nim 24h/dobę) i poszedł pływać. Nie wrócił.

Starak lubił szaleć

Dlaczego, choć doświadczony, spadł z motorówki? Dlaczego spadła z niej także pasażerka? Pytania się mnożą. Na pokładzie maszyny znaleziono ponoć rzeczy osobiste pary, w wodzie pływała koszula, w śrubę wplątane były strzępki ubrań i włosy - być może Woźniaka-Staraka.

Tymczasem świadkowie informują, że gwiazdor "lubił zaszaleć". Nie raz wybierał się na nocne eskapady, przy dźwiękach głośnej muzyki. Doznaniami dzielił się nawet w mediach społecznościowych.

Dodatkowo okazuje się, że adrenalinę związaną z niebezpiecznymi nocnymi rozrywkami, podkręcał brakiem zabezpieczeń. Nie używał ani kamizelki ratunkowej, ani zrywki.

Powszechnie wiadomo, że kochał zaszaleć na motorówce, a zimą na skuterze śnieżnym po jeziorze - mówi gazecie Wyborczej jeden z motorowodniaków.

Najczęściej pływał przy swojej posiadłości. Jest tam bezpiecznie, dno jest piaszczyste. W motorówce, której używał, teoretycznie nic złego nie miało prawa mu się przytrafić. Tej nocy nie używał zrywki. Oznacza to, że silnik nie gaśnie w momencie oderwania ręki od steru. Bez zrywki po wypadnięciu sternika łódź najczęściej samoistnie kręci kółka. Nie tylko nie można do niej wrócić, ale jest niebezpieczna, bo śruby pracują. Pewnie dla wygody nie miał na sobie kamizelki. Przyznam, że mi też to się zdarza - dodaje.

Nieodpowiedzialny miliarder

Adam Kowalski ze szkoły Sportów Wodnych i Ekstremalnych QRS Mazury podkreśla, że już samo nocne pływanie jest wyjątkowo niebezpieczne - bez zabezpieczeń - dodatkowo wyjątkowo nieodpowiedzialne.

Pływanie w ciemności może być bardzo niebezpieczne i tego uczę kursantów - mówi. - Chodzi o interferencję nakładających się fal. Zdarza się, że wykonując manewry czy ewolucje, możemy napłynąć na odbitą od brzegu lub wyspy falę i wtedy nawet przy stosunkowo niedużej prędkości można zostać wyrzuconym z motorówki. Być może dostali właśnie taką boczną falę. Po ciemku ryzyko jest największe, bo takich fal nie widzimy - dodaje.

Przeczytaj więcej
Komentarze