niewyobrażalne

Zamiast pomóc, ratownik pobił pacjentkę. Koszmar na SOR

03.09.2019  16:43
Zamiast pomóc, ratownik pobił pacjentkę. Koszmar na SOR
Zamiast pomóc, ratownik pobił pacjentkę. Koszmar na SOR Fot: WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Mijają prawie dwa miesiące od skandalicznej sytuacji na SOR we Wrocławiu, ale sprawa dopiero teraz wyszła na jaw. Pacjentka szpitala im. Marciniaka skarży się, że została pobita przez ratownika medycznego.

Co wydarzyło się w szpitalu im. Marciniaka we Wrocławiu 12 lipca? To bada dziś prokuratura. Według relacji jednej z pacjentek, na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym doszło do pobicia.

Jak podaje "Super Express", który jako pierwszy nagłośnił sprawę, jedna z pacjentek oczekując na przyjęcie do lekarza, podeszła do ratownika medycznego. Nie była ponoć agresywna, ale spotkała się z agresją. Mężczyzna, z niewyjaśnionych powodów, nagle zaczął ją kopać.

Potrzebowałam tam pomocy, a zostałam brutalnie zaatakowana przez kogoś, kto przecież powinien ratować ludzi, a nie ich bić

- opowiada kobieta.

Pacjentka twierdzi, że całej sytuacji przyglądali się policjanci, którzy akurat przebywali na SOR. Choć widzieli, jak mężczyzna ją bije, nie reagowali.

Ratownik niemal bezkarny

Dopiero trzy dni po zajściu (to widzieli nie tylko świadkowie, ale też nagrały kamery monitoringu), przedstawiciele szpitala poinformowali o pobiciu przełożonych ratownika. Pogotowie Ratunkowe orzekło, że agresorowi wystarczy w ramach kary... nagana.

Pogotowie Ratunkowe we Wrocławiu przeprowadziło własne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie, działając zgodnie z prawem i przyjętymi procedurami. Po incydencie na SOR, Pogotowie Ratunkowe otrzymało informację ze Szpitala Wojewódzkiego o zarejestrowaniu zdarzenia w systemie monitoringu. Pogotowie niezwłocznie powołało do wyjaśnienia sprawy Komisję Dyscyplinarną, która w toku postępowania ukarała ratownika karą nagany

- mówi Onetowi rzecznik marszałka województwa dolnośląskiego, Michał Nowakowski.

Niemal bezkarny ratownik dalej pracował w pogotowiu. W końcu, pod koniec sierpnia, w sprawę włączona została prokuratura. Dopiero wtedy przełożeni agresywnego mężczyzny zdecydowali się zwolnić go z pracy.

Co z policją?

Poza sprawą pobicia pacjentki, prowadzone jest odrębne śledztwo sprawdzające, czy policjanci faktycznie byli świadkami zdarzenia i dlaczego nie reagowali na nieuzasadnioną agresję na oddziale ratunkowym - podaje "Onet".

Niezwłocznie po otrzymaniu informacji o tym zdarzeniu, Komendant Miejski Policji we Wrocławiu polecił wszcząć czynności wyjaśniające. O zdarzeniu poinformowano też miejscową prokuraturę i Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Obecnie trwają czynności wyjaśniające i dopiero po ich zakończeniu będziemy mogli udzielić więcej informacji w tej sprawie

- mówi serwisowi rzecznik KMP we Wrocławiu, Łukasz Dutkowiak.  

Przeczytaj więcej
Komentarze