18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

cóż to za "ważna misja"?

KACZYŃSKI W KIJOWIE, JUŻ WIADOMO, PO CO POJECHAŁ. Pokazówka

16.03.2022  07:52
Kaczyński w Kijowie. Co zaproponował Ukrainie?
Kaczyński w Kijowie. Co zaproponował Ukrainie? Fot: Ukrainian Presidential Press Office/Associated Press/East News

Delegacja premierów Polski, Słowenii i Czech, a z nimi Jarosław Kaczyński, pojechała do ostrzeliwanego Kijowa. Mieli przedstawić ważne rozwiązania dla Ukrainy, a tak naprawdę... No cóż, tego można się było spodziewać.

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki pojechali do ostrzeliwanego przez Rosjan Kijowa, co jedni uznają za wielki wyczyn i chwałę, inni za skrajną głupotę. W Ukrainie trwa wojna, nikt nie jest w stanie zapewnić polskim politykom bezpieczeństwa. Co jednak dziwi najbardziej, to wojaż prezesa PiS - nie dość, że formalnie nie jest w polityce nikim ważnym, to jest to jego pierwsza znana zagraniczna podróż w życiu.

Po co premier i wicepremier, w towarzystwie polityków Czech i Słowenii udali się do oka cyklonu? Jeszcze we wtorek szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk zapewniał, że wiozą ze sobą pakiet rozwiązań, które mogą pomóc Ukrainie w zwycięstwie nad Rosją. Dziś wiadomo już, że chodziło wyłącznie o politykę, pokazanie się i pokazanie wsparcia Wołodymirowi Załenskiemu. Czyn wybitnie nieodpowiedzialny i niebezpieczny, ale jakże widowiskowy...

Co Kaczyński zaproponował Ukrainie?

W nocy z wtorku na środę odbyła się wspólna konferencja prasowa premierów Polski, Czech i Słowenii, ważnych polityków Ukrainy i... szefa PiS. Doprawdy wyjść z podziwu nie możemy, że człowiek, który powinien być odpowiedzialny za bezpieczeństwo Polski, a zawsze w kryzysie znika, dziś reprezentuje kraj i Europę w objętym wojną mieście. Wróćmy jednak do sedna.

Jarosław Kaczyński okazał się wysłannikiem dobrej nowiny, albo raczej mrzonek. To on, już po spotkaniu z Wołodymirem Załenskim, przedstawiał propozycje pomocy Ukrainie, ale czy realne do wypełnienia? Prezes oświadczył, że do Kijowa należy wysłać misję pokojową NATO, taką, która będzie w stanie sama się bronić przed wrogiem. Zapewniał przy tym, że pokojowość tej wyprawy byłaby tak oczywista, że nikt by jej nie zaatakował  i nie uznał za prowokację. Aha.

Sądzę, że potrzebna jest misja pokojowa NATO lub szerszego układu międzynarodowego, ale powinna to być taka misja, która będzie działała na terenie Ukrainy i która będzie w stanie się obroni

- oznajmił Kaczyński po spotkaniu z prezydentem Ukrainy.

Mówienie o szczegółach byłoby co najmniej przedwczesne. Ale to nie sprawa, o której do tej pory nie rozmawiano, choć nie na forum NATO. Ukraina jest państwem suwerennym. Jeżeli zgodzi się na taką misję, to zupełnie wystarczy. To w świetle prawa międzynarodowego będzie całkowicie dopuszczalne i w żadnym wypadku nie będzie żadnym casus belli*

- oznajmił pewny siebie prezes PiS.
*casus belli - sytuacja lub wydarzenie będące pretekstem/powodem rozpoczęcia działań wojennych.

Misja NATO w Ukrainie?

Zdaje się przy tym, że propozycja misji pokojowej NATO, której w NATO nikt nigdy nie omawiał, to jedyne, z czym Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński pojechali do Ukrainy. Premier wspomniał ponadto jedynie o poparciu Polski dla Ukrainy w drodze do Unii Europejskiej. Jego zdaniem nasi sąsiedzi muszą jak najszybciej uzyskać status kandydata, a następnie zostać włączeni do Wspólnoty. - Nigdy nie zostawimy was samych, bo wiemy, że wy walczycie nie tylko o własną wolność i bezpieczeństwo, ale także za nas - powiedział Morawiecki. I na tym koniec wieści z WAŻNEJ misji polityków do Kijowa.

Tymczasem należałoby się zastanowić, czy pomysł kijowskiej delegacji ma jakiekolwiek szanse na realizację? Po pierwsze NATOuparcie obstaje przy tym, by siły sojuszu nie wchodziły na teren Ukrainy, bo to jawna prowokacja Rosjan. Jarosław Kaczyński twierdzi, że zarówno Władimir Putin, jak i dowódcy w jego armii, rozumieliby pokojowość misji. Zapomniał chyba jednak, że to ludzie, którzy "misją pokojową" nazywają też niszczenie Ukrainy i zabijanie cywilów, a aby rozszerzyć wojnę i przeciągnąć na swą stronę Białoruś, ostrzelali jedną z tamtejszych miejscowości, a w ramach testów wytrzymałości wysyłają drony do zamkniętych dla nich stref powietrznych.  Raczej ciężko więc spodziewać się po nich zdrowego rozsądku...