Bali się, że potwór będzie cierpiał

Wykonano karę śmierci. Biskupi chcieli ocalić mordercę

02.10.2019  13:30
Morderca i gwałciel skazany na śmierć - duchowni i aktywiści chcieli go ocalić przed cierpieniem
Morderca i gwałciel skazany na śmierć - duchowni i aktywiści chcieli go ocalić przed cierpieniem Fot: Twitter

Kolejna kara śmierci w USA wykonana. Egzekucja Russella Bucklewa budziła jednak ogromne kontrowersje i była dwukrotnie odraczana. Wiele osób nie chciało, by psychopatyczny morderca i gwałciciel cierpiał przed śmiercią.

Sąd nie miał wątpliwości, Russel Bucklew został skazany na śmierć, ponieważ w 1996 roku zastrzelił Michaela Sandersa, który był nowym partnerem jego byłej kochanki. Jej również wymierzył „sprawiedliwość” i została przez niego porwana oraz zgwałcona. Próbował też zastrzelić 6-letniego syna Sandersa, ale spudłował. Na tym jednak nie skończył, bo podczas zatrzymania postrzelił policjanta, a po wyjściu z więzienia zaatakował młotkiem matkę byłej ukochanej i jej partnera.

Kara śmierci miała zostać wykonana w 2014 i 2018 roku. Za każdym razem Sąd Najwyższy ją odwoływał w obawie, że Bucklew będzie cierpiał. Zdiagnozowano u niego guzy wypełnione krwią, które wyrosły w głowie i gardle. W czasie egzekucji mogły sprawić ból. Istniało też ryzyko, że gdy pękną, skazaniec udusi się własną krwią.

Początkowo przeciw zabiciu mordercy protestowali biskupi katoliccy z Missouri. Jednak w ubiegłym tygodniu przed biurem gubernatora Mike’a Parsona pojawiło się aż 57 tys. ludzi domagających się, by oszczędzono Bucklewa.

Sąd nie miał litości dla mordercy i we wtorek 1 października 51-letni Russel Bucklew dostał śmiertelny zastrzyk. Associated Press pisze, że rozejrzał się po sali, wziął głęboki oddech i umarł bez oznak cierpienia.

Przeczytaj więcej
Komentarze