Makabryczne fakty

Poród rodem z koszmaru. Brzuch matki zsiniał i cuchnął

15.10.2019  09:13
Poród rodem z koszmaru. Brzuch matki zsiniał i cuchnął
Poród rodem z koszmaru. Brzuch matki zsiniał i cuchnął Fot: ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Poród na zawsze pozostanie w pamięci tej kobiety, jako przeżycie traumatyczne. Jej brzuch dosłownie zsiniał i zaczął cuchnąć, ledwo to wszystko przeżyła.

Poród jest ogromnym wydarzeniem w życiu kobiety i całej jej rodziny. Wszyscy cieszą się z przyjścia na świat nowego człowieka i mało kto myśli w takich chwilach o wydarzeniach traumatycznych.

37-letnia Brytyjka przekonała się, niestety, na własnej skórze, jak straszliwe potrafią być powikłania po porodzie. Teraz oskarża ona szpital o zarażenie jej śmiertelną infekcją. 

Kobieta urodziła swojego synka przez cesarskie cięcie. Jednak 37-letnia Claire Gurney, po urodzeniu swojej pociechy, czuła się z godziny na godzinę coraz gorzej. Lekarze jednak twierdzili, że jej objawy są absolutnie typowe i jak gdyby nigdy nic - wypisali ją ze szpitala. 

Poród zapoczątkował koszmar

Przerażona matka czuła jednak, że dzieje się coś naprawdę niedobrego. Jej brzuch zsiniał do tego stopnia, że stał się prawie czarny, a do tego bardzo bolał i wydzielał nieprzyjemny zapach. Do wszystkiego doszła wysoka gorączka. 

Kobieta nie wytrzymała i ponownie zadzwoniła po pogotowie. Tym razem lekarze nie zbagatelizowali jej stanu i trafiła ona prosto na stół operacyjny. 

W szpitalu u matki wykryto bardzo rzadką i groźną infekcję. Miała ona bowiem martwicze zapalenie powięzi. Takie zakażenie atakuje organizm chorego błyskawicznie i prędko potrafi doprowadzić do kalectwa, a nawet śmierci.

Operacja Claire trwała 2 godziny, a lekarze w czasie jej trwania wycieli z brzucha kobiety 2,3 kg martwej tkanki. Pani Gurney ma świadomość, że mogła umrzeć. Po miesiącu intensywnej terapii, została wypisana na swoje życzenie. Najwyraźniej szpitali miała dosyć raz na zawsze.

Claire codziennie musiała wracać do placówki po antybiotyki. Jest przekonana, że zaraziła się podczas cesarskiego cięcia i ma żal do położników, że zignorowali jej pierwsze objawy. Oficjalnie rzecznik Kettering General Hospital NHS Foundation Trust w rozmowie z "The Sun" wyraził ubolewanie z powodu sytuacji Claire Gurney, ale jednocześnie podkreślał, że źródło jej infekcji nie zostało jeszcze ustalone.

Przeczytaj więcej
Komentarze