18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Rosja świętuje Dzień Zwycięstwa

PUTIN OSTRO SIĘ ODKLEIŁ. Stek kłamstw i urojeń na Placu Czerwonym

Emilia Waszczuk
09.05.2022  10:07
Władimir Putin odpłynął w przemówieniu na Dzień Zwycięstwa
Władimir Putin odpłynął w przemówieniu na Dzień Zwycięstwa Fot: KIRILL KUDRYAVTSEV/AFP/East News

Dzień Zwycięstwa w Rosji trwa, ale to bardziej teatrzyk, niż faktyczne świętowanie. Władimir Putin miast cieszyć się z pokonania Ukrainy, wygłosił dziwaczne przemówienie i tłumaczył się z wojny.

II wojna światowa zakończyła się oficjalnie 2 września 1945 roku, dla Europy jednak koniec nastąpił dużo wcześniej - 8 maja 1945 roku. Rosja, jak to Rosja, wszystko robi po swojemu i pokonanie nazistowskich Niemiec świętuje 9 maja.

Dziś, jak co roku, w Rosji rozpoczęła się wielka parada żołnierzy, pokaz sprzętu i siły, inaugurowany wystąpieniem Władimira Putina. Dyktator bardzo chciał ogłosić tego dnia zwycięstwo nad Ukrainą, problem w tym, ze wojny z nią uparcie zwyciężyć nie może. Jego przemówienie z planowanego pełnego chwały wystąpienia, zamieniło się w wystąpienie pełne kuriozum. I wydmuszkę.

Putin na Dzień Zwycięstwa. W jakim świecie żyje?

Władimir Putin wbrew planom nie mógł oświadczyć, że Ukraina przegrała wojnę, w swoim przemówieniu rozprawiał więc o konieczności ataku i zdradzieckich krajach NATO. Oczywiście mocno odkleił się od rzeczywistości, powtarzając kremlowską propagandę. Słuchając jego wywodów aż ciężko nie spytać - na jakiej planecie i w jakim wymiarze żyje ten człowiek?

I tak szalony rosyjski przywódca rozprawiał o tym, jak wielkim tryumfem było pokonanie nazistowskich Niemiec, i że zadaniem Rosji jest dziś... zapobiec wybuchowi kolejnej ogólnoświatowej wojny. Zapewniał, ze Kreml próbował jakoś dogadać się z państwami NATO, wspólnota dąży jednak do wywołania i eskalacji konfliktu.

Kraje NATO nie chciały nas słuchać. Oznacza to, że w rzeczywistości miały zupełnie inne plany. Istnieje niedopuszczalne zagrożenie dla nas tuż przy naszych granicach

- oznajmił w swoim przemówieniu z okazji Dnia Zwycięstwa. Dając jednocześnie do zrozumienia, że po pierwsze, Rosji grozi atak, po drugie, że to NATO wywołało konflikt zbrojny w Donbasie.

Jedna Rosja święta, reszta to naziści

Władimir Putin rozprawiał o tym, że Zachód przygotował zbrojny atak na Rosję i chce jej odebrać Krym (który notabene do Rosji wcale nie należy - prawnie to część Ukrainy, okupowana przez Rosjan). Oznajmił również, że atak na Ukrainę był koniecznością, bo to agresor, który planował zasadzkę na Rosję. Oczywiście przy wsparciu "nazistowskiego" NATO.

NATO rozpoczęło militarny rozwój terytoriów sąsiadujących z Rosją. Wszystko wskazywało na to, że starcie z neonazistami będzie nieuniknione

- ogłosił rosyjski dyktator.

Wbrew przypuszczeniom, Władimir Putin nie mówił ani o zwycięstwie Rosji nad Ukrainą, ani (inny scenariusz) nie wypowiedział jej oficjalnie wojny. Zamiast tego usprawiedliwiał konflikt, przekonywał, że Rosja jest niezwyciężona i pompatycznie tłumaczył rodzinom poległych, że to dla większego dobra. - Chwała naszym siłom zbrojnym. Za Rosję! Za zwycięstwo! - zakończył swój wywód.

Czytaj także