Chaos i zniszczenia we Francji. Policja stłumiła protesty

Wojciech Kozicki
15.09.2019  12:42
Francja i protesty Żółtych Kamizelek - policja nie miała litości
Francja i protesty Żółtych Kamizelek - policja nie miała litości Fot: Twitter

Kolejne protesty we Francji. Policja znowu brutalnie spacyfikowała „Żółte kamizelki”, które zaczęły siać zniszczenia w wielu francuskich miejscowościach. Czy kraj czeka wkrótce wojna domowa?

Francja w sobotę znowu musiała zmierzyć się z chaosem na ulicach. „Żółte kamizelki” protestowały m.in. w Lyonie, Nantes, Marsylii, Tuluzie i Montpellier. Nie były to jednak pokojowe manifestacje. Francuskie media podają, że w Nantes niszczono sklepy i przystanki autobusowe, podpalano kosze na śmieci. Wykrzykiwano także hasła takie jak „policja mordercy” oraz "wszyscy nienawidzą policji".

Tym razem obeszło się bez ofiar śmiertelnych. Media podają, że policjanci użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych. Niektórzy twierdzą, że byli bici i ranieni przez funkcjonariuszy.

Zatrzymanych miało zostać ok. 20 osób, które rzucały w policję różnymi przedmiotami. Mówi się, że dzień wcześniej służby skonfiskowały koktajle mołotowa i niebezpieczne wyrzutnie do ich wystrzeliwania oraz... wielkiego homara.

Czy jednak rzeczywiście „Żółte kamizelki” są winne sobotniej demolki? Nieoficjalnie mówi się, że za zniszczenia odpowiada anarchistyczny „Czarny Blok”.

Ruch „Żółtych kamizelek” powstał w 2018 roku w ramach protestu przeciw polityce prezydenta Macrona. Francuzi nie zgadzali się m.in. z nowym podatkiem paliwowym oraz wspieraniem wielkich koncernów kosztem pracowników.

Żółte Kamizelki we Francji:

Przeczytaj więcej
Komentarze