18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Wielki zwrot

Dobre wieści z Białorusi! Ukraina tylko na to czekała

08.12.2022  15:21
Dobre wieści z Białorusi
Dobre wieści z Białorusi Fot: Sergey Shahidganyan/Laski Diffusion/East News

Żołnierze białoruskiej służby granicznej i sił zbrojnych są coraz bardziej niezadowoleni z działań swojego kierownictwa. Wirtualna Polska informuje, że rosyjska presja na włączenie Białorusi do wojny przynosi kompletnie odwrotne skutki od zamierzonych.

Instytut Badań nad Wojną (ISW) ocenia, że w białoruskiej armii rośnie napięcie po zeszłotygodniowej wizycie rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu. Doszło do spotkania Szojgu z Alaksandrem Łukaszenką i białoruskim ministrem obrony Wiktorem Chreninem. Celem wizyty mogły być, zdaniem analityków ISW, naciski na dołączenie przez Białoruś do bestialskiego ataku Rosji na Ukrainę.

Presja Moskwy i udział białoruskich urzędników w toczącej się rosyjskiej operacji informacyjnej może budzić niepokój białoruskiego personelu wojskowego

- oceniają eksperci z ISW.

Do tej pory jednak Alaksandr Łukaszenka skutecznie miga się inwazji. Co prawda, wciąż mówi o ćwiczeniach i mobilizacji, a także ostrzega przed zagrożeniem z zachodu, lecz nie wciąż nie wykorzystał swojej armii, jak zapewne chciałby tego Władimir Putin. Dlatego ISW wskazuje, że ruchy białoruskich wojsk są „bardzo mało prawdopodobne”.

Skutek odwrotny od zamierzonego

Jak czytamy na portalu Wirtualna Polska, w szeregach białoruskiego wojska zapanował niepokój. Zaczęło się już w październiku, gdy Łukaszenka wyraził zgodę na rozmieszczenie na terytorium swojego kraju białorusko-rosyjskiego zgrupowania. Trwają tam też szkolenia zmobilizowanych Rosjan. Miała to być reakcja na rzekome plany Ukrainy na zajęcie Białorusi.

W armii Białorusi panuje niechęć do udziału w wojnie i Łukaszenka zdaje sobie z tego sprawę. Przez to mało prawdopodobny jest atak lądowy ze strony jego kraju. Jednakże właśnie z tego powodu Łukaszenka nie może się czuć bezpieczny.

Wcześniej informowano, że naciski na niego są tak silne, że grożono mu nawet śmiercią. Te rewelacje zbiegły się z tajemniczą śmiercią białoruskiego ministra spraw zagranicznych Uładzimira Makieja, który kreowany był na następcę mińskiego dyktatora.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.

Czytaj także