18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Kartofel wykrzesał odwagę

Łukaszenka oszukał Putina! W ten sposób podpisał na siebie wyrok?

02.12.2022  08:59
Łukaszenka oszukał Putina
Łukaszenka oszukał Putina Fot: AP/Associated Press/East News

Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) tłumaczy, w jaki sposób Alaksandr Łukaszenka wykpił się z udziału w wojnie w Ukrainie.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, Alaksandr Łukaszenka mówi o rzekomym zagrożeniu dla Białorusi, by uniknąć zaangażowania białoruskich sił w wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. To wyniki najnowszej analizy amerykańskiego Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

Łukaszenka tworzy informacyjne tło, by odeprzeć wywieraną przez Rosję presję w sprawie przystąpienia do wojny przeciwko Ukrainie, mówiąc, że NATO przygotowuje atak na Białoruś

- czytamy.

Białoruski przywódca oskarżył Ukrainę i NATO o "rosnącą liczbę prowokacji przy granicy białorusko-ukraińskiej" i stwierdził, że Ukraina próbuje wciągnąć siły NATO w wojnę, dodaje ISW.

Łukaszenka prowadzi wojnę informacyjną

Takie komentarze najpewniej wygłaszane są po to, by wzmocnić operację w przestrzeni informacyjnej mającą na celu doprowadzenie do koncentracji ukraińskich sił na granicy z Białorusią w obawie przed możliwym atakiem z tego kierunku - kontynuuje ośrodek analityczny. Strona ukraińska informuje tymczasem, że nie obserwuje formowania się sił ofensywnych na terytorium Białorusi.

Wypowiedzi białoruskich władz mogą też wysyłać sygnał, że białoruskie wojsko musi pozostawać w kraju i bronić go przed rzekomymi zagrożeniami ze strony NATO, dlatego nie może być wysłane na wojnę na Ukrainie - podkreślają eksperci.

W ocenie ISW zaangażowanie białoruskich sił w wojnę przeciwko Ukrainie jest "bardzo mało prawdopodobne". Pojawiały się jednak również informację o rosnącym zagrożeniu dla samego Łukaszenki, jeśli ten nie weźmie udziału w wojnie.

Informację podała Polska Agencja Prasowa.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.

Czytaj także