Oceń
Kraków. Jak podaje Radio ZET, mieszkańcy okolic krakowskiego lotniska w Balicach podjęli działania w sprawie zatruwania lokalnego potoku Olszanickiego toksycznymi ściekami. Koniec z glikolem w rzece? Lotnisko zostało ukarane, ale…
Kraków. Do miejscowej rzeki nieopodal lotniska (Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balic) trafiają "toksyczne i rakotwórcze ścieki cuchnące zgniłą cebulą”. Zawierają m.in. glikol propylenowy używany do odladzania samolotów. Okoliczni mieszkańcy, obok których domów płynie cuchnący potok Olszanicki, podjęli walkę. Jak informuje Radio ZET, „we wtorek nad potokiem Olszanickim w Krakowie mieszkańcy zorganizowali konferencję prasową z udziałem krakowskich radnych i naukowców, którzy badali poziom zanieczyszczeń w rzeczce”. Przedstawiono szokujące wyniki społecznego monitoringu jakości wód.
Skażony potok Olszanicki. Lotnisko w Krakowie ukarane, ale…
Mieszkańcy żądają, by zbudować jak najszybciej oczyszczalnię przy lotnisku. Oczywiście władze lotniska twierdzą, że to niemożliwe, bo nie mają na to gruntów. Proponują przesunięcie potoku dalej od płyty postojowej.
Obecnie trwa przygotowanie inwestycji polegającej na przełożeniu Potoku Olszanickiego, budowie, na terenie Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków, zbiorników retencyjnych na wody roztopowe pochodzące z procesów odladzania, co ma uchronić potok przed potencjalnym zanieczyszczeniem- informuje Natalia Vince, rzeczniczka Kraków Airport.(Gazeta Krakowska)
Ścieki z lotniska. Mieszkańcy tracą zdrowie
Tymczasem mieszkańcy twierdzą, że władze portu lotniczego o problemie wiedziały od lat, ale lekceważą to jakie stwarzają zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Zwracają również uwagę jak „służby ochrony środowiska nie karzą notorycznego łamania prawa”. Podkreślono, że trujące ścieki płyną m.in. obok szkoły, a toksyny są w powietrzu i stanowią zagrożenie. Mieszkańcy podkreślają, że nie chcą walczyć z lotniskiem jako instytucją, nie chcą blokować jego rozwoju, ale chcą "współżycia na zasadach racjonalnych".
Przedstawiciele Stowarzyszenia "Nasza Olszanica "biją na alarm, że wiele osób w okolicy ma problemy z oczami i spojówkami. Ludzie zgłaszają się na SOR-y. Niektórzy nie wytrzymują smrodu i na weekend wyjeżdżają. Dzieci cierpią na bóle głowy i problemy z oddychaniem.
To śmierdzą lotne związki organiczne, które powstają w wyniku rozpadu pierwotnych substancji. Jest też tutaj formaldehyd na bardzo wysokim poziomie, jest to substancja rakotwórcza- mówi prof. Mariusz Czop z AGH. (Radio ZET)
Począwszy od 2016 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie (WIOŚ) przeprowadził 5 kontroli Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków-Balice Sp. z o.o. (Spółki), które objęły swym zakresem zagadnienia z zakresu ochrony wód przed zanieczyszczeniem. Potwierdzono, że "w 2016 roku czynności rozpoznawcze przeprowadzone w terenie ujawniły możliwość zagrożenia dla środowiska wodnego związanego z funkcjonowaniem lotniska".
WIOŚ już na pierwszej kontroli ustalił przyczynę negatywnego odziaływania lotniska na Potok Olszanicki, którą okazało się odprowadzanie ze strumieniem wód opadowych środków do odladzania nawierzchni (mrówczan potasu, mrówczan sodu) i odmrażania samolotów (glikol propylenowy). Udowodnienie naruszeń było możliwe dzięki wykonaniu szeregu badań fizyko-chemicznych. Początkowo Spółka nie poczuwała się do odpowiedzialności za stwierdzone w potoku zanieczyszczenie wskazując na biodegradowalny charakter stosowanych środków- informuje Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie.
Łukasz Gibała, lider klubu radnych "Kraków dla mieszkańców" przypomniał, że kilka lat temu nałożono na lotnisko karę… w wysokości 500 zł! Jak wyjaśnia WIOŚ, to maksymalnie wysoki mandat, ale "prawdziwy koszt jaki ponosi Spółka ze względu na wykryte przez WIOŚ nieprawidłowości jest związany z podejmowanymi przez Spółkę działaniami zaradczymi".
Potok płynie między domami, obok szkoły, pięknych terenów użytku ekologicznego, ale problem w tym, że od października do kwietnia jest ściekiem. Głównym trucicielem jest lotnisko w Balicach. Substancjami, które są w potoku i w powietrzu, których smród wszyscy czujemy, to chemiczne środki, płyny z odladzania samolotów i dróg kołowania. One trafiają do potoku -mówi dr inż. Tomasz Fiszer ze Stowarzyszenia "Nasza Olszanica". (Gazeta Krakowska)
Źródło: Radio ZET, Gazeta Krakowska, Planeta.pl, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
