Oceń
Alaska i niepokojące odkrycie naukowców. Narasta skażenie rzek toksycznymi metalami, a nowe badania ujawniły, że ich stężenie miejscami było nawet 70 razy wyższe niż wcześniej. Na łamach AGU Advances wyjaśniono jakie jest źródło skażenia. Konsekwencje Alaska będzie odczuwała boleśnie przez wiele pokoleń.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak topnienie lodowców i wiecznej zmarzliny wpływa na rzeki na Alasce.
- Które metale ciężkie są uwalniane przez wieczną zmarzlinę.
- Dlaczego rzeki na Alasce zmieniają kolor na rdzawy.
- Co powoduje wzrost kwasowości wody w rzekach na Alasce.
Alaska. Rośnie skażenie rzek
Alaska kojarzy się z dziewiczą przyrodą, lodowcami i ogromnymi obszarami niemal nietkniętymi przez człowieka. Teraz to piękne miejsce jest zagrożone. Naukowcy zwrócili uwagę na kolor rzek na Alasce, które już określają mianem „rusting rivers”, czyli „rdzewiejących rzek”. W ciągu ostatniej dekady co najmniej 75 strumieni zmieniło kolor z przejrzystego na pomarańczowy. Późniejsze obserwacje wskazały na ponad 200 rzek i cieków, w których występują podobne zmiany. Przeprowadzono badania próbek wody i okazało się, że wieczna zmarzlina na Alasce uwalnia do rzek metale ciężkie.
Quiz: Najpiękniejsze miejsca w Polsce. Quiz
Jak wyjaśnili naukowcy, wzrost poziomu skażenia rzek metalami ciężkimi nastąpił po 2019 roku. Lato było wtedy rekordowo ciepłe, a zima wyjątkowo śnieżna. Góry Brooks Range w północnej Alasce, znane dotychczas z krystalicznie czystej wody, zaczęły uwalniać wodę o kolorze rdzy, a zjawisko nasila się z każdym rokiem. Pomarańczowa barwa rzek związana jest przede wszystkim z obecnością utlenionego żelaza.
Skażenie rzek na Alasce
Naukowcy helikopterami dotarli do najodleglejszych zakątków Brooks Range. Pobrali tam próbki wody do badań. Dziś wiemy, że tamtejsza woda jest kwaśna i zawiera znacznie wyższe stężenia metali niż woda wypływająca z okolicznych kopalń. A przecież nie ma tam żadnych kopalń.
Topnienie lodowców i skażenie Alaski
Jak czytamy w prestiżowym czasopiśmie naukowym „AGU Advances”, winna jest topniejąca arktyczna wieczna zmarzlina, czyli permafrost. Woda, która wnika w głąb gleby, napotyka na minerały uwięzione w skałach przez tysiące lat. Jak ujawniły wyniki badań, uwalniają się do środowiska metale takie jak żelazo, aluminium, mangan, cynk, nikiel, kadm oraz pierwiastki ziem rzadkich. Gdy w zimie warstwa śniegu jest grubsza, działa jak izolacja, uniemożliwiając ponowne zamarznięcie gleby. Woda wnika więc głębiej, uwalniając do rzek więcej metali ciężkich.
Metale ciężkie w wodzie
Poziom skażenia metalami ciężkimi w niektórych miejscach był nawet 70 razy wyższy niż zwykle. Woda miała niższe pH niż ta z terenów przemysłowych. Skażenie wykryto nawet w miejscach oddalonych o 100 kilometrów od źródeł rzeki.
Już teraz miejscami dochodzi do obumierania roślinności wzdłuż zakwaszonych rzek. Postępuje spadek liczebności ryb, takich jak łososie i sieje. Konsekwencje skażenia odczują rdzenni mieszkańcy Alaski, dla których rzeki są podstawowym źródłem wody i pożywienia.
Nie tylko Alaska
Badacze podkreślają, że podobne zjawiska zaczęto obserwować również w innych częściach Arktyki, między innymi w Kanadzie. Dlatego pomarańczowe rzeki mogą być sygnałem szerszej zmiany zachodzącej w ekosystemach obszarów wiecznej zmarzliny.
Źródło: Science Alert, Radio ZXET, Wikipedia, Planeta.pl, Earth.com
Oceń artykuł
