Oceń
Po co nam satelity na orbicie Ziemi? M.in. monitorują klimat i pogodę. Służą do przekazów satelitarnych (telewizja satelitarna, radio), do nawigacji (systemy GPS). Okazuje się jednak, że konstelacje satelitów w procesie deorbitacji mogą mieć destrukcyjny wpływ na warstwę ozonową i globalne ocieplenie. Na tym jednak nie koniec problemów...
Satelity w kosmosie to jeden z fundamentów współczesnej cywilizacji. Gdyby nagle przestały działać, rozpętałby się globalny chaos. Według Światowego Forum Ekonomicznego, obecnie wokół Ziemi krąży ponad 6000 satelitów, ale tylko 60 proc. z nich jest nadal w użyciu. Przemysł kosmiczny się rozpędza, więc małych i tanich satelitów będzie masowo przybywało. Przykładowo, SpaceX Elona Muska ma pozwolenie na wyniesienie w kosmos 12 tysięcy satelitów, ale zapowiada ich znacznie więcej. Tymczasem na łamach "Geophysical Research Letters" opublikowano badania, z których wynika, że konstelacje satelitów niszczą warstwę ozonową.
Firma Elona Muska SpaceX ogłosiła, że pozbędzie się 100 satelitów Starlink. Niewielkie satelity ogromnej konstelacji mają wadę konstrukcyjną, która może doprowadzić do awarii pozostałych urządzeń. Zostaną więc zdeorbitowane i spłoną w atmosferze ziemskiej. Kłopot w tym, że takich deorbitacji jest coraz więcej, a to nie pozostają bez wpływu na klimat- pisze National Geographic.
Satelity niszczą warstwę ozonową. Nowe badania
Satelity w kosmosie są niezbędne do funkcjonowania naszej cywilizacji. No bo przecież nie wyobrażamy sobie życia np. bez szerokopasmowego internetu i nawigacji samochodowej. Jak jednak wynika z najnowszych badań, deorbitacja satelitów po zazwyczaj 2-5 latach i ich ponowne wejście w atmosferę, doprowadzają do stopienia niektórych elementów, np. wykonanych z aluminium. Wydziela się wówczas tlenek glinu pozostając w górnych warstwach atmosfery. Zdaniem naukowców, doprowadza do uszkodzenia warstwy ozonowej (oraz zatrzymania jej regeneracji) chroniącej nas przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym uszkadzającym materiał genetyczny.
Jak wyjaśnia Dziennik Naukowy, „do czasu ukończenia obecnie planowanych konstelacji satelitów, każdego roku na Ziemię spadnie 912 ton aluminium”. Rocznie będziemy w procesie deorbitacji satelitów uwalniać około 360 ton tlenków glinu, co stanowi wzrost o 646 proc. w stosunku do normalnego poziomu.
Naukowiec Dan Cziczo z Uniwersytu Purdue w USA i współautor badania bije na alarm. Ostrzegł, że cząstki ze statków kosmicznych wspierają tworzenie się chmur perłowych. Jak wyjaśnia National Geographic, to chmury stratosferyczne, których powierzchnie działają jak katalizatory. Zmieniają nieaktywne substancje chemiczne w bardziej aktywne formy, które mogą szybko niszczyć ozon i wpływać na przyspieszenie globalnego ocieplenia.
Nowe badania, które ukazały się w czasopiśmie "Geophysical Research Letters" wykazały, że stężenie tlenków glinu wzrosło w latach 2016-2022 aż ośmiokrotnie i będzie nadal wzrastać, bo liczba satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej gwałtownie rośnie- ostrzega Dziennik Naukowy.
Śmieci w kosmosie. Ziemi grozi katastrofa, syndrom Kesslera
Na tym jednak nie koniec kosmicznych problemów. Ziemska orbita to już istny śmietnik. Grozi nam SYNDROM KESSLERA i globalna katastrofa. Oszacowano, że od 1957 roku w kosmos wystrzelono ponad 10 tysięcy satelitów. Połowa z nich nie jest używana, lecz nadal krąży wokół Ziemi. W kosmosie dryfują kolejne „pamiątki” po misjach kosmicznych, m.in. instrumenty komunikacyjne, odłamki osłon termicznych, skrawki lakieru, elementy, a nawet radzieckie sondy zasilane stosami atomowymi. NASA bije na alarm, że istnieje ponad 25 tys. kosmicznych śmieci o długości przekraczającej 10 cm oraz ponad 900 000 odłamków większych niż 1 cm. Nawet zwykły odprysk farby, który porusza się z prędkością orbitalną (17500 mil na godzinę) może np. uszkodzić staję kosmiczną albo zabić astronautę podczas spaceru kosmicznego.
W 1987 roku naukowiec NASA Donald Kessler ostrzegł, że kosmiczne śmieci w końcu zaczną się ze sobą zderzać, rozpoczynając reakcję łańcuchową i efekt domina, tworząc tysiące kolejnych okruchów i odłamków. Dojdzie do zniszczenia satelitów, padnie ziemska komunikacja i rozpocznie się globalny blackout. Misje kosmiczne będą niemożliwe do przeprowadzenia, a do tego śmieci niczym pociski mogą uderzyć np. w Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS).
Źródło: Planeta.pl, Radio Zet, Zdrowie, Dziennik Naukowy, National Geographic, National Centre for Atmospheric Science
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Quiz: Test wiedzy o zdrowiu. Quiz medyczny
Oceń artykuł
