Oceń
Realizuje się najbardziej niekorzystny wariant prognoz dotyczących wiru polarnego nad Arktyką. Zamiast utrzymać swoją zwartą i stabilną strukturę, wir zacznie się rozpadać na dwa odrębne ośrodki, które następnie będą stopniowo tracić siłę. W efekcie cały układ znacząco osłabnie, co może mieć wyraźny wpływ na pogodę w Europie. Sprawdź, co oznacza to dla naszego kraju.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak nagłe ocieplenie stratosferyczne wpływa na wir polarny.
- Dlaczego osłabienie wiru polarnego zwiększa ryzyko późnej zimy w Polsce.
- Kiedy przewidywane są największe ochłodzenia w Polsce z powodu wiru polarnego.
- Co może oznaczać podobny przebieg pogody jak w 2018 roku dla Europy.
Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Wir polarny zaczyna się rozpadać
Nad Arktyką dochodzi do tzw. nagłego ocieplenia stratosferycznego - w górnych warstwach atmosfery temperatura szybko rośnie, co zapowiada poważne zmiany w pogodzie. Zjawisko to zaburza wir polarny, czyli układ, który zwykle zatrzymuje największy mróz nad biegunem. Wszystko wskazuje na to, że wir rozpadnie się na dwie części, a potem wyraźnie osłabnie. W takiej sytuacji zimne, arktyczne powietrze może łatwiej przemieszczać się na południe, także nad Polskę, zwiększając ryzyko silnego ochłodzenia.
Quiz: Znasz polskie zabytki? Test wiedzy o Polsce
Późna zima w Polsce?
Efekty tych zmian nie pojawiają się jednak od razu - potrzeba czasu, by przełożyć się na pogodę przy powierzchni ziemi. Synoptycy wskazują, że najmocniejsze uderzenie zimy może nadejść na przełomie lutego i marca, czyli wtedy, gdy coraz częściej myślimy już o wiośnie. W grę wchodzą długotrwałe, silne mrozy z temperaturami wyraźnie poniżej zera, a także intensywne opady śniegu związane z aktywnymi niżami. To z kolei może oznaczać poważne utrudnienia w transporcie. Podobna sytuacja miała miejsce pod koniec lutego 2018 roku, gdy po nagłym ociepleniu stratosferycznym Europa zmagała się z wyjątkowo ostrą, późną zimą.
Możliwa jest powtórka z 2018 roku
Obecne prognozy pokazują, że podobny rozwój wydarzeń, jak w 2018 roku, jest jak najbardziej możliwy - do Polski mogłoby napłynąć bardzo zimne, syberyjskie powietrze, przynosząc nagły i dotkliwy powrót zimy. Nie jest to jednak przesądzone. Istnieje scenariusz, w którym arktyczne chłody skierują się nad Amerykę Północną lub Azję, omijając Europę. To właśnie na taki obrót spraw najbardziej liczymy.
Wir polarny ulega rozpadowi, co zwiększa prawdopodobieństwo przepływu mroźnego powietrza arktycznego na południe, powodując ryzyko późnej zimy. Nadciągające syberyjskie mrozy mogą zaskoczyć nas na przełomie lutego i marca.
Źródło: Planeta.pl/wxcharts.com
Oceń artykuł
