Oceń
Morze Północne w dramatycznej sytuacji jak Bałtyk. Jak podaje Focus.pl, po I i II wojnie światowej do wód Morza Północnego mogło trafić nawet 1,3 miliona ton różnego rodzaju pocisków, bomb, torped, rakiety czy min. Stanowią coraz większe zagrożenie. Chemikalia już wyciekają, kolejne osoby giną od niewybuchów.
Europa zagrożona, odkrycie w morzu. Czas ucieka, giną ludzie
Morze Północne to dosłownie tykająca bomba. Tak jak w przypadku Morza Bałtyckiego, po wojnach światowych na dnie spoczęło mnóstwo uzbrojenia. Szacuje się, że jest to nawet 1,3 mln ton bomb, torped, rakiet i min. Do tego należy doliczyć ok. 30 000 ton środków bojowych (chemical warfare agents) pokroju chloru, fosgenu i gazu musztardowego. Eksperci uważają, że te dane są i tak drastycznie niedoszacowane. Wciąż brakuje badań i danych, a na dnie Morza Północnego mają spoczywać całe „stosy nieudokumentowanych niewypałów z czasów wojny”.
Czy czeka nas potężna katastrofa ekologiczna? Czy można w jakiś sposób zneutralizować niebezpieczne odpady w morzu? Morze Północne już teraz uznaje się często za jeden z najbardziej zanieczyszczonych akwenów świata, a może być znacznie gorzej.
Skażenie Morza Północnego. Broń, chemikalia, amunicja, wraki
Eksperci biją na alarm – czas ucieka. Słona woda i morskie bakterie wyniszczają amunicję oraz zbiorniki z toksycznymi chemikaliami. Rośnie ryzyko skażenia Morza Północnego. Ekosystemy mogą ulec anihilacji. Już teraz ryby i owoce morza mają kontakt z zabójczą chemią, która kumuluje się w ich mięsie, a następnie trafia do naszych żołądków. Badania potwierdzają obecność trotylu w tkance mięśniowej ryb z Morza Północnego. Potwierdzono podwyższoną występowalność zmian nowotworowych u ryb takich jak flądry.
Powojenne „skarby” z Morza Północnego stanowią coraz większe zagrożenie. Trafiają na nie nurkowie i rybacy. W latach 1945-2008 niewypały z dna morza Północnego zabiły 115 osób.
Quiz: Historia Polski - te daty, bitwy i wydarzenia musi znać każdy
Skażenie Morza Bałtyckiego. Wraki, chemikalia i broń
Bałtyk również jest w tragicznej sytuacji, dosłownie na krawędzi katastrofy. Jednym z największych zagrożeń dla Bałtyku są wraki tankowców, pełne paliwa, amunicji i broni chemicznej. Gdy zbadano wrak niemieckiego tankowca Franken, zalegający na dnie Zatoki Gdańskiej, okazało się, że znajduje się tam półtora miliona litrów paliwa, które może wyciec do morza.
Poza paliwem znajdują się tam setki ton olejów smarnych i ok. tysiąc ton amunicji. Katastrofa już się zaczęła. Jak podaje dziennikbaltycki.pl, z badań gruntu wokół wraku wynika, że ekosystem jest tam już poważnie zatruty. Dopuszczalne normy rakotwórczych substancji są przekroczone nawet kilkaset razy.
Dr inż. Benedykt Hac z Instytutu Morskiego w Gdańsku ocenił, że do katastrofy ekologicznej może dojść w ciągu 10 lat, ponieważ korozja statku postępuje coraz szybciej, stal robi się coraz cieńsza. Wrak może zawalić się pod własnym ciężarem. Jeśli dojdzie do wycieku z tankowca, zostaną zalane polskie plaże od Piasków po Hel. Piasek na nich zostałby zaolejony nawet na metr w głąb. Wiele zwierząt, np. foki, nie miałoby szans na przetrwanie. Ucierpiałby cały ekosystem, upadłaby turystyka nad polskim morzem, a nadmorskie miejscowości i ich mieszkańców czekałoby bankructwo.
Morze Bałtyckie zmaga się z rosnącym poziomem skażenia chemicznego, które może doprowadzić do skażenia wody i plaż nawet na setki lat. Wskazano na niebezpiecznie wysoki poziom toksycznego talu (thallium) wynikający z działalności człowieka. Ustalono, że toksyczny pierwiastek został uwolniony do Morza Bałtyckiego ok. 80 lat temu, gdy rozwijały się konkretne gałęzie przemysłu jak np. produkcja trutek na gryzonie (mających w składzie tal). Tal może m.in. powodować zmiany psychiczne, i uszkodzenia układu sercowo-naczyniowego.
Źródło: BBC, Radio ZET, Onet, Nasz Bałtyk, Centrum Zrównoważonego Rozwoju, WWF Polska. Focus, Popular Mechanics
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
