Oceń
Brazylia i powódź w Rio Grande do Sul. Tak wysokiego poziomu wody region nie doświadczył od lat 80. Zostały zalane miasta, na ulicach na ludzi czyhają na piranie i kajmany, a w schronach rośnie fala przestępczości. Pojawiają się też kolejne głosy, że powódź i liczne ofiary śmiertelne to wina skorumpowanych władz.
Brazylia kontra potężna powódź w Rio Grande do Sul. Katastrofa zaczęła się w kwietniu po obfitych opadach deszczu. Pojawiły się liczna osuwiska, zawaliły się mosty, a także została uszkodzona jedna z tam na rzece (na szczęście niewielka). Brazylijskie służby informują, że zginęło 157 osób. 88 osób nadal uważa się za zaginione. Co gorsza, jak donoszą kolejne źródła, na zalanych terenach ludzie nie otrzymują rządowej pomocy i mogą liczyć jedynie na wolontariuszy z prywatnym sprzętem. Podobno rząd „chce udzielić pomocy, ale utrudniają to biurokracja i brak logistyki”.
BBC opisuje historię 71-kobiety, którą uratowano z zalanego domu. Albertina Simonetti wyznała, że wołała o pomoc, ale służb nie było. Ocalili ją wolontariusze. Niestety, na małej łódce zabrakło miejsca dla jej męża.
Wysoki poziom wody w dalszym ciągu utrzymuje się wraz z opadami, które doprowadziły do wylania wielu lokalnych rzek. Jedną z nich jest Guaiba, która wystąpiła z brzegów zalewając ulice aglomeracji Porto Alegre, stolicy stanu Rio Grande do Sul
- informuje Interia.pl.
Powódź w Brazylii. Fala przestępczości, drapieżniki na ulicach
Powódź w Brazylii zmusiła władze do ewakuacji ponad pół miliona mieszkańców w południowej części kraju. Rząd federalny Brazylii poinformował, że do sobotniego wieczora łączna liczba poszkodowanych przez powódź wzrosła do dwóch milionów osób. Co gorsza, poza falą powodziową, przez zalany region przetacza się też fala przestępstw. Jak informuje CNN, aresztowano 97 osób w związku z kradzieżami i szabrowaniem zalanych domów. Dochodzi też do napaści seksualnych w schronach, więc władze musiały wydzielić osobne dla kobiet i dzieci.
Policja i wojsko przeszły specjalne szkolenie, by chronić ludność w schronach przed przestępstwami. Nie jest to zadanie łatwe, bo w niektórych schronach jak np. hale sportowe, żyje stłoczonych kilka tysięcy ludzi. Uciekli z domów bez żadnego dobytku, przeżyli, a teraz znów muszą walczyć o przetrwanie. Mimo zapewnień brazylijskich władz, nadal brakuje lekarstw, żywności i wody pitnej, nie ma prądu, a na życie powodzian czyhają przestępcy i drapieżne zwierzęta.
Brazylia jest jednym z najniebezpieczniejszych krajów na świecie. Chociaż liczba zabójstw spada, to nadal rocznie odnotowuje się nawet 45 tysięcy takich przestępstw- przypomina CNN.
W Brazylii, jak podaje Interia, na zalanych ulicach miast pojawiły się piranie i kajmany z gatunku żakare. Obrona cywilna ostrzega również, że potwierdzono przypadki wścieklizny wśród nietoperzy w aglomeracji Brasilii. Jak donosi Radio ZET, „gatunek ten nie atakuje innych zwierząt i ludzi, lecz okazy znalezione w ciągu dnia mogą być chore na wściekliznę i przenosić tę groźną chorobę”.
Powódź w Brazylii. Winne zmiany klimatu czy skorumpowane władze?
Zdaniem władz, poziom wody nie spadnie jeszcze przez kilka tygodni. Jeśli znowu zacznie padać, ten okres znacznie się wydłuży. Zwrócono uwagę, że w związku z postępującymi zmianami klimatu, ulewne deszcze i powodzie mogą częściej nawiedzać region południowej Brazylii.
Tymczasem mieszkańcy Rio Grande do Sulo o katastrofę obwiniają skorumpowane władze federalne oraz rząd Brazylii, które mają niesprawiedliwie rozdzielać środki na infrastrukturę zapobiegającą katastrofom takim jak powodzie. Zwracają uwagę, że władze na wałach powodziowych robią po prostu… wielkie wały!
Nikt nie dokonywał konserwacji wałów przeciwpowodziowych od dekad. Nie dość, że nie ochroniły regionu przez powodzią, to teraz jeszcze nie pozwalają wodzie opadać. Burmistrz Canoas Jairo Jorge da Silva przyznał, że „z powodu wadliwych wałów przeciwpowodziowych zamieniających miasta w wielkie baseny, stan wody nie obniży się nawet przez 60 dni”. Prof. Pedro Cortês z University of São Paulo zwrócił uwagę, że władze w ogóle nie brały pod uwagę takiego scenariusza i nikt nie pomyślał o systemie odwadniającym miasta.
Niestety, nie zainwestowano w łagodzenie skutków zmian klimatu i w przygotowanie się na katastrofy takie jak powodzie. Nie było pieniędzy i planowania, władze opuściły gardę. W ogóle nie byliśmy przygotowani. Nie było gotowej strategii walki z żywiołem- skomentował prof. Pedro Cortês w rozmowie z CNN Brasil.
Rząd Brazylii miał czas, by przygotować się na powódź w Rio Grande do Sul. Eksperci ostrzegali od dekady o coraz intensywniejszych opadach deszczu w regionie. Mimo alarmujących wyników badań, władze Porto Alegre w 2021 roku znacząco obniżyły wydatki na infrastrukturę przeciwpowodziową. W 2023 roku zdecydowały, że przeznaczą na ten cel zaledwie 0.2% z rocznego budżetu na rok 2024.
Minister rozwoju regionalnego Brazylii Antonio Waldez Goes ogłosił, że najbardziej pilnym zadaniem służb federalnych jest obecnie dostarczenie żywności, wody pitnej i lekarstw do stanu Rio Grande do Sul. Dodał, że jednym z wyzwań jest również przywrócenie energii elektrycznej w tym wysuniętym najbardziej na południe kraju stanie Brazylii. Bez prądu znajduje się tam według szacunków rządu ponad 300 tysięcy gospodarstw domowych- informuje TVN24.
Źródło: Radio ZET, Planeta.pl, The Guardian, Interia.pl, TVN24, PAP, CNN, BBC
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
