Oceń
Złoty Pociąg w Polsce odnaleziony – ogłosiła na łamach Faktu grupa odkrywców. Czy legendarny skarb istnieje? National Geographic przypomina, że Niemcy na niewyobrażalną skalę wywozili skradzione dobra i jeden taki „złoty pociąg” został już odkryty. Niestety, jest to historia tragiczna i smutna.
Złoty pociąg odnaleziony. Historia, fakty i niemieckie zbrodnie
Złoty Pociąg w Polsce został zlokalizowany i wkrótce ruszy wydobycie wagonów. „Fakt” opublikował przełomowe informacje o Złotym Pociągu i aktualnie tym żyje cała Polska. Trzy wagony, tajemniczy tunel i świadek z czasów wojny, który w czasie wojny przebywał w Wałbrzychu na robotach przymusowych - nowe informacje doprowadzą wreszcie do odnalezienia Złotego Pociągu? Po II wojnie światowej już jeden taki Złoty Pociąg odnaleziono i była to historia bez happy endu.
Gdzie jest ukryty Złoty Pociąg w Polsce i co naprawdę jest w wagonach? Czy może w nich być zrabowana Bursztynowa Komnata? To nie jedynie teorie spiskowe. Pamiętajcie, że „złoty pociąg” został odkryty lata temu na Węgrzech. Skrywał wielki skarb, ale też mroczną historię. Oczekując na odnalezienie Złotego Pociągu w Polsce, warto ją sobie przypomnieć. To ważna lekcja historii.
CZYTAJ WIĘCEJ: Historia Złotego Pociągu. Szukała go nawet Służba Bezpieczeństwa
Co może kryć się za legendą Złotego Pociągu w Polsce?
- Prawda historyczna: Niemcy rzeczywiście wywozili kosztowności koleją, a chaos końca wojny sprzyjał zacieraniu śladów.
- Sowiecka cenzura: Po wojnie temat mógł być tłumiony przez władze PRL, co podsycało spekulacje.
- Zjawisko psychologiczne: Nadzieja na szybkie wzbogacenie i fascynacja tajemnicą napędzają zainteresowanie do dziś.
- Złoty Pociąg pojawił się w książce „Pan Samochodzik i złoty pociąg” (1999), której autorem jest Tomasz Olszakowski.
Prawdziwa historia Złotego Pociągu. Odnaleźli wagony pełne złota
National Geographic przypomina, że podczas II wojny światowej Niemcom udało się zgromadzić więcej złota niż wynosiło wydobycie i przetworzenie tego kruszcu przez kraje południowej Afryki w ostatnich dekadach XX wieku. Transporty skradzionych dóbr nasiliły się szczególnie pod koniec wojny. Warto przypomnieć, że na Węgrzech również niegdyś krążyła legenda o niemieckim „złotym pociągu”, pełnym żydowskich bogactw, który wyjechał z Budapesztu. I uwaga – legenda okazała się prawdą! Węgierski Złoty Pociąg odnaleziono, ale...
Złoty Pociąg na Węgrzech. Skarb i niemieckie zbrodnie
Przed II wojną światową na Węgrzech mieszkała społeczność żydowska licząca ponad 800 000 osób. Faszystowski rząd zmusił węgierskich Żydów, by przed pójściem do gett, oddali wszystkiego kosztowności. W 1944 roku wysłano ich do niemieckich obozów koncentracyjnych. Do Auschwitz trafiło ok. 430 000 węgierskich Żydów, a bezpośrednio po przyjeździe życie w komorach gazowych straciło ok. 330 000 osób. W sumie w czasie wojny zginęło nawet 550 tysięcy Żydów pochodzenia węgierskiego. Co się stało z ich majątkiem?
Po wkroczeniu Wehrmachtu na Węgry (19 marca 1944 r.) w Budapeszcie pojawił się ze swoim sztabem Adolf Eichmann. Miał przeprowadzić akcję eksterminacyjną węgierskich Żydów. Od tego momentu wypadki przebiegały błyskawicznie- przypomina Interia.
W październiku 1944 r. Niemcy na Węgrzech drżeli już przed nadciągającą radziecką nawałą. Zrabowane żydowskie mienie, poza tym co rozkradziono podczas segregacji, wysyłano w pośpiechu na zamek Óbánya, a później pociągami w kierunku Berlina. Operację nadzorował SS-Sturmbannführer Wilhelm Hoettl, przybyły wraz z SS-Obersturmbannführerem Adolfem Eichmanem na Węgry. To czego nie udało się wywieźć z Węgier, rozkradli radzieccy barbarzyńcy.
Jeden z pociągów, tzw. Złoty Pociąg, dojechał do małego miasteczka górniczego Brennbergbanya, ok. 1 km od austriackiej granicy. Ukryto go w tunelu od 20 grudnia 1944 roku do 30 marca 1945 roku. W obawie przed radzieckimi żołnierzami pociąg wysłano dalej. Z powodu bombardowań utknął w Hopfgarten w Alpach. Finalnie zatrzymał się w tunelu Tauern (Tunel Tauryjski), ok. 100 km na południe od Salzburga. Interia.pl podaje, że „węgierski rząd i organizacje żydowskie szacowały wartość ładunku pociągu na kwotę od 3 do 4 miliardów dolarów, według cen z początku XXI wieku”. No właśnie "OSZACOWAŁY"...
Quiz: Historia Polski - quiz dla mistrzów i orłów
Historia Złotego Pociągu z Węgier. Tak rozkradano skarb
"Złoty Pociąg" został przejęty przez wojska amerykańskie. 11 maja 1945 r. (trzy dni po kapitulacji Niemiec) skład odkryli żołnierze 15 pułku 3 Dywizji Piechoty USA dowodzonego przez porucznika Josepha A. Mercera. Nie wiemy co dokładnie było w wagonach, bo nie zachowały się spisy pierwotnego ładunku. Poza tym, pociąg w tunelu stał bez żadnego nadzoru. Źródła historyczne mówią, że w "złotym pociągu" prawdopodobnie wywieziono z Węgier 1560 skrzyń zawierających m.in. 5 ton złota w sztabkach, 1000 obrazów, kilka skrzyń obrączek, 300-500 kilogramów diamentów i pereł, skrzynie pełne wyrwanych złotych zębów, tysiące cennych dywanów, wyroby ze srebra, w tym przedmioty kultu religijnego i ponad 1500 zastaw stołowych, kolekcje znaczków, futra, zegarki (32 skrzynie), aparaty fotograficzne oraz waluty zagraniczne. Prawdy nigdy jednak nie poznamy.
Onet przypomina, że już jadąc z Węgier, skradziony żydowski majątek szczuplał, gdyż "po drodze przekupywano też po drodze coraz mniej zdyscyplinowanych esesmanów i żołnierzy Wehrmachtu, aby nikt nie zadawał zbędnych pytań". Do tego "jedna czy druga skrzynia ze złotem wpadła w ręce węgierskich i austriackich wieśniaków, gdy pociąg zwalniał lub zatrzymywał się w lesie czy polu". Co więcej, Niemcy z Hopfgarten próbowali wywieźć zrabowane mienie samochodami do Szwajcarii. Część łupu (ok. 40 skrzyń) zakopano, a wkrótce został odkryty i przejęty przez wojska francuskie. Francuzi zabrali też część mienia z samego pociągu ukrytego w tunelu.
W sumie mówi się o 42 wagonach wywiezionych z Węgier. Tymczasem w momencie przejęcia przez Amerykanów, pociąg liczył jedynie 29 wagonów.
Alianci przewieźli "skarb" z tunelu do Salzburga, gdzie umieszczono go w magazynie wojskowym na ponad 2 lata. Ładunek regularnie się kurczył. Część m.in. otrzymał generał major Harry Collins, dowódca amerykańskiej 42 Dywizji Piechoty. Wyjaśnił po latach, że dostał "niezbędne wyposażenie do zajmowanej rezydencji Maria Theresien Schloss". Niejeden amerykański generał w strefie okupacyjnej miał w ten sposób skorzystać ze zrabowanego przez Niemców mienia. Jak podaje National Geographic, "jeden z generałów zażądał np. do służbowej willi m.in. około dwustu wyrobów ze srebra i tyle samo sztuk wykwintnej porcelany".
Dopiero pod koniec XX wieku ujawniono jak amerykańskie wojsko "zadbało" o zrabowane żydowskie mienie.
Od maja 1947 roku do stycznia 1948 roku przedmioty pozostałe ze złotego pociągu były sortowane, spisywane, ważone i oceniane, a następnie pakowane i wysyłane do USA. Łącznie wyekspediowano 10 transportów, zawierających ponad 1500 skrzyń. Osiem z nich, zawierających mniej cenne rzeczy, rozdzielono w obozach dla uchodźców- podaje Interia.pl.
Część przedmiotów z węgierskiego Złotego Pociągu, m.in. złoto, srebro, diamenty, biżuterię, gobeliny, mikroskopy i aparaty fotograficzne, sprzedano na aukcjach w USA. Centralna Rada Żydów w Budapeszcie, wspierana przez rządzących Węgrami komunistów, domagała się zwrotu od USA tychże dóbr. Przed końcem lat 40. XX wieku mienie, tak jak i środki uzyskane z jego sprzedaży, przeznaczono na pomoc dla organizacji wspierających miliony powojennych uchodźców w Europie. Koniec historii? Nie, afera miała dopiero wybuchnąć.
Prawdopodobnie większość majątku ze "złotego pociągu", który trafił w ręce Amerykanów, została wyprzedana przez ich armię w handlu koncesjonowanym przez siły okupacyjne lub wystawiona na aukcje w Nowym Jorku. Dochody przeznaczono na rzecz powstającej pod auspicjami ONZ Międzynarodowej Organizacji Uchodźców- pisze Onet.
Wilhelm Hoettl po wojnie miał się dobrze. Został pracownikiem wywiadu amerykańskiego i założycielem oraz dyrektorem szkoły w Alt Aussee. Sortowaniem, pakowaniem i organizacją transportu całego zagrabionego mienia zajmował się najprawdopodobniej niejaki Árpád Toldi. Był poszukiwany za zbrodnie wojenne, ale zniknął bez śladu.
W latach 90. XX wieku, pod presją organizacji żydowskich. prezydent Bill Clinton powołał specjalną komisję ds. majątku pozostałego po ofiarach Holocaustu. W 1999 roku opublikowano szokujący raport. Okazało się, że amerykańskie władze okupacyjne w Niemczech i Austrii pozwoliły, by przejęte mienie, w tym to ze złotego pociągu, nie wróciło na Węgry. Wykazano jak precjoza znikały bez śladu, a były oddawane za darmo lub sprzedawane za grosze.
W 2003 roku ujrzała światło dzienne baza katalogów aukcyjnych z okresu powojennego. Okazało się, że rząd amerykański sprzedawał za grosze nawet te zrabowane dobra, które miały właścicieli i mogły być im zwrócone.
W maju 2001 roku węgierscy Żydzi, którzy ocaleli z zagłady, pozwali rząd USA domagając się rozliczenia. W 2005 roku zawarto ugodę i amerykański rząd zobowiązał się zapłacić 25 mln dolarów. Pieniędzy nie otrzymały jednak osoby zgłaszające roszczenia, ale organizacje zajmujące się pomocą ocalonym z Holocaustu. 40% tej kwoty miało trafić do Izraela, po 20% na Węgry i USA.
Źródło: Fakt, Radio ZET / National Geographic / Onet / Interia / www.clintonlibrary.gov
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
