Oceń
Hiszpania mierzy się z ekologiczną katastrofą. Na północy kraju doszło do wypadku na morzu. Ogłoszono alerty ekologiczne pierwszego i drugiego stopnia. Powodem są toksyczne „łzy syreny” na plażach.
Hiszpania w ekologicznych tarapatach. W hiszpańskich regionach Galicji i Asturii na północy kraju ogłoszono alerty ekologiczne pierwszego i drugiego stopnia. W pierwszej połowie grudnia, z pokładu kontenerowca Toconao (niemieckiego armatora pływającego pod banderą Liberii) wypadło u północnych wybrzeży Portugalii sześć kontenerów. Do morza trafiły worki z plastikowymi kuleczkami o średnicy od 1 do 5 mm, które są wykorzystywane jako surowiec do produkcji wyrobów z tworzyw sztucznych. Potocznie nazywane są „nurdlami” i „łzami syreny”.
Katastrofa ekologiczna w Hiszpanii. Polska firma tłumaczy się z "łez syren"
Jak podaje Onet, worki uległy rozerwaniu. Miliony kuleczek rozprzestrzeniło się po wybrzeżu. Produkująca je firma z Polski zapewnia, że nie są toksyczne, bo przecież wytwarza się z nich produkty mające kontakt z żywnością. Odcina się jednak od wydarzeń w Hiszpanii. Podkreśla, że „odpowiedzialność za wypadnięcie kontenerów do morza ponosi firma transportowa Maersk”.
Wiele worków rozerwało się i miliony lekkich kuleczek wraz z przypływami rozprzestrzeniło się po wybrzeżu. Na workach widnieje napis producenta: Bedeko Europe z siedzibą w Polsce- informuje Onet.
Skażone plaże w Hiszpanii. Zagrożony ekosystem i łańcuch pokarmowy
Kto jest winny? Rząd centralny w Madrycie i rząd regionalny w Galicji nawzajem obarczają się odpowiedzialnością zapominając o istocie problemu. Plan działania przeciwko zanieczyszczeniom uruchomiono dopiero około miesiąca po wypadnięciu kontenerów ze statku. Wydział ds. ochrony środowiska Prokuratury Generalnej bije na alarm, informując o zanieczyszczeniu wybrzeża, bo „materiały wykazują oznaki toksyczności i nie ulegają biodegradacji".
Rząd ma problem w głębokim poważaniu. Wybrzeże sprzątają więc m.in. wolontariusze, przedstawiciele ochrony cywilnej, ekolodzy i mieszkańcy Galicji. To może być jednak za mało, bo czas ucieka. Plastikowe granulki mogą dostać się do łańcucha pokarmowego, bo są zjadane przez ryby, ptaki i inne zwierzęta. Dochodzi do śmiertelnych infekcji układu pokarmowego. Finalnie toksyczne „łzy syreny” trafią do ludzkich żołądków.
Setki osób uzbrojonych w kuchenne sitka, kosze, skrzynki i inne prowizoryczne narzędzia przesiewają piach i przefiltrowują wodę na brzegu z milionów malutkich kuleczek- czytamy na Podróże Onet.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
