Oceń
Najstraszniejsze i nawiedzone miejsca na świecie? Wyspa Lalek w Meksyku to miejsce jak z horroru. Ucieleśnienie koszmarów. Jeśli przerażają was horrory o zabawkach, a laleczka Chucyky i Anabelle to dla was za wiele, odradzamy podróż na Isla de las Munecas. Z wysepką wiąże się przerażająca historia o śmierci, obsesji i wyrzutach sumienia prowadzących do obłędu. Takich opowieści o duchach baliby się nawet Graham Masterton i Stephen King. A może historia tej wyspy to po prostu opowieść o ludzkiej tragedii, do której dorobiono makabryczną otoczkę?
Wyspa Lalek w Meksyku. Duchy, straszne miejsce jak z horroru
Wyspa Lalek (Isla de las Munecas) to przerażająca atrakcja turystyczna w Meksyku. Jest położona na wschodnich obrzeżach miasta Meksyk, na kanałach w dzielnicy Xochimilco. Wśród tamtejszych kanałów i podmokłych terenów, pośrodku niczego, znajduje się mnóstwo lalek. Są zniszczone, pozbawione kończyn i głów. Często wiszą na drzewach lub są do nich poprzybijane. Legenda głosi, że lalki na wyspie w nocy się ruszają i mówią. Co się tam wydarzyło?
Dlaczego na Isla de las Munecas jest tak wiele lalek? Jaka historia wiąże się z tym miejscem i czy naprawdę tam straszy? Może Wyspa Lalek jest bardziej smutna niż straszna? Bez wątpienia to atrakcja tylko dla najodważniejszych turystów.
Historia Wyspy Lalek. Straszna legenda z Meksyku
Historia Wyspy Lalek mrozi krew w żyłach. Wszystko zaczęło się od dozorcy Dona Juliana Santany Barrery. Dekady temu sprawował pieczę nad wyspą i był jej jedynym mieszkańcem. W 1951 roku usłyszał krzyk dziecka. Ruszył na pomoc, ale niestety nie zdążył i kanale znalazł ciało dziewczynki. Dostrzegł też pływającą w okolicy lalkę. Barrera był przekonany, że zabawka należała do zmarłej dziewczynki. Aby uczcić jej pamięć, przywiązał lalkę do drzewa. Strasznie? O nie, strasznie zrobiło się dopiero później...
Legenda głosi, że następnego dnia Julian znalazł kolejną lalkę, i to w miejscu, gdzie utonęła dziewczynka. Dozorca popadł w obłęd? Przez przez 50 obsesyjnie wieszał w okolicy kolejne lalki, by ochronić się przed prześladującym go duchem dziewczynki. Bardzo się zmieniał, podobno pogrążał się w szaleństwie. Czy rzeczywiście mierzył się z duchem dziecka? Niektórzy twierdzą, że po prostu nie mógł sobie darować, że nie ocalił dziewczynki przed utonięciem. Zwracają też uwagę, że Barrera za kołnierz nie wylewał.
CZYTAJ WIĘCEJ: Naukowcy wyjaśnili czy duchy istnieją. "Wiemy co straszy"
W 2001 r., 50 lat po zawieszeniu pierwszej lalki na drzewie, Julian został znaleziony martwy. Utonął. Podobno w tym samym miejscu, w którym znalazł martwe dziecko. Wtedy o Wyspie Lalek zrobiło się głośno. Zaczęła przyciągać turystów spragnionych mocnych wrażeń i lubujących się w historiach rodem z horrorów Grahama Mastertona.
Turyści na Isla de las Munecas przybywają tłumnie, zostawiając tam kolejne lalki. Jest ich coraz więcej, a do tego niszczeją z powodu dużej wilgoci i ekspozycji na słońce. Wyglądają jakby dopiero wykopano je z grobu. Niektórzy twierdzą, że lalki zmieniają swoje położenie i poruszają oczami. Nie brakuje osób, które twierdzą, że słyszały jak lalki między sobą szeptają, w nocy słychać na wyspie pełne cierpienia jęki.
CZYTAJ WIĘCEJ: Mroczne tunele pod Paryżem. "Inny świat, miliony ofiar"
Wyskoczywszy z łodzi, zobaczyłem lalki. Były wszędzie. Zamocowane na sznurkach rozwieszonych wzdłuż płotu, przybite gwoździami do drzew, zaczepione pordzewiałym drutem upiorne straszydła – gnijące, podniszczone. Niektóre z lalek to zwyczajne zabawki, przypominające Barbie, inne to jakieś dziwaczne i straszne zabawki, wyglądające jak diabły. Są też małe lalki, przypominające noworodki, często pozbawione kończyn, oczu, głów- Michał Golla opisał podróż na Wyspę Lalek. (Onet.pl)
Nie wierzysz w duchy? Zapewne nie wierzą w nie również Meksykanie mieszkający w pobliżu Isla de las Munecas. Ale na pewno wierzą w pieniądze, które zarabiają dzięki turystom chcącym poczuć na własnej skórze grozę Wyspy Lalek.
A jeśli rzeczywiście w każdej baśni jest ziarno prawdy?
Źródło: Radio ZET, National Geographic, Isla de las Munecas, Onet
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
