Oceń
Najtrudniejsze i niebezpieczne szlaki w Tatrach. TOPR i TPN ostrzegają – idąc przez grań Granatów w rejonie Orlej Perci można wpaść w śmiertelną pułapkę bez wyjścia. Żleb Drége'a to słynna „droga śmierci”, której boją się nawet doświadczeni taternicy.
Żleb Drege'a w Tatrach to droga śmierci. Trudny szlak czy po prostu pułapka?
Szlaki w Tatrach. Turyści pokonujący Orlą Perć i grań Granatów, w zachodniej ścianie widzą kuszące zejście, prosto do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Szeroki trawiasty żleb, łagodnie spadający ze Skrajnej Sieczkowej Przełączki pomiędzy Pośrednim a Skrajnym Granatem, zaprasza wędrowców. Wręcz szepcze „zaufaj mi”. I nagle ujawnia swój zdradziecki charakter - staje się śmiertelną pułapką bez powrotu.
Ile ofiar pochłonął już legendarny Żleb Drége'a? Do jakich tragedii tam dochodziło? wyjaśniamy i ostrzegamy.
Żleb Drege'a - szlak śmierci w Tatrach, nie można wrócić
Żleb Drége'a widzimy w masywie Granatów stojąc nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Gdy turysta chce szybko zejść z Granatów i Orlej Perci, żleb Drége'a wydaje się idealnym skrótem. Łagodne zejście, niewielkie progi skalne, trawiasty żleb. Jednak nagle robi się stromo, droga zwęża się i urywa się olbrzymim, przewieszonym kominem wysokim na ok. 180 metrów. Osuwamy się w otchłań, a na górę nie można już wrócić bez asekuracji. W tym miejscu dochodziło do mrożących krew w żyłach tragedii. Jan Drége był pierwszą ofiarą tego miejsca.
Historia żlebu Drége'a zaczęła się od tragedii. Młody student uniwersytetu w Moskwie zapragnął zdobyć Granaty w Tatrach. 23 sierpnia 1911 r. Jan Drége wybrał się w góry z dwiema siostrami. Na odcinku pomiędzy Pośrednim a Skrajnym Granatem zgubili jednak szlak. Jan Drége postanowił w ciemności sprawdzić pozornie łatwą drogę zejściową, by dotrzeć do Czarnego Stawu. Z tej drogi nigdy nie wrócił.
Siostry czekała na Jana. Przenocowały na grani. Rano udało im się dotrzeć do Zakopanego. Nie wiedziały jeszcze, że Jan Drége spadł w stumetrową przepaść i zginął.
Quiz: Tatry i Zakopane - mega quiz o górach
Mroczna historia żlebu Drege'a. Tragedie w Tatrach
Żleb Drége'a ma jednak więcej osób na sumieniu. 23 lipca 1914 r. trójka turystów wędrowała Orlą Percią z Koziego Wierchu na Granaty. Rodzeństwo Maria i Bronisław Bandrowscy oraz ich towarzyszka Anna Hackbeilówna, tak jak Jan Drége, postanowili zejść z Granatów pozornie łatwym żlebem. Jeszcze 24 lipca, turyści idąc od Czarnego Stawu ścieżką w kierunku Zawratu słyszeli krzyki, ale nie wiedzieli, że było to wołanie o pomoc.
Najpierw zginęła Anna Hackbeilówna. Próbowała trawersować żleb na północ, w kierunku Żółtej Turni, nie zdając sobie sprawy z trudności terenu. Brat i siostra nadal oczekiwali pomocy- pisze Onet Podróże.
Anna upadła na piargi z wysokości około 100 metrów. Zginęła na miejscu. To nie był jednak koniec dramatu.
Maria i Bronisław Bandrowscy spędzili cztery dni w pułapce, powoli zsuwając się ku przepaści. Znaleźli się na półce skalnej nad górską otchłanią. Jak podają źródła, Bandrowski obwiniał się za śmierć Anny. Nie wytrzymał i „piątego dnia od wejścia w żleb, ok. godz. 13 rzucił się w przepaść. Maria pozostała sama. Gdy zaczął zapadać zmrok, postanowiła pójść za bratem”. Bandrowscy nie wiedzieli, że po 4 dni od ich zniknięcia rozpoczęto poszukiwania rodzeństwa Bandrowskich i Hackbeilówny.
Naczelnik pogotowia gen. Mariusz Zaruski ustalił, że turyści mieli pójść na Granaty. Obserwując przez lornetki masyw Granatów dostrzegł zsuwającą się w przepaść Marię, której nogi wisiały już nad otchłanią. Była o krok od samobójstwa. Ratownicy w ostatniej chwili dotarli do Marii. „Ostrożnie, tam przepaść” powiedziała wpół żywa Maria do Mariusza Zaruskiego.
Niestety, to nie był koniec. To miejsce, niczym górski krwiożerczy potwór, żądało więcej ofiar.
W 1954 r. 18-letnia studentka, Joanna Stencówna, wędrując samotnie Orlą Percią, powtórzyła scenariusz z 1911 r.. Pod koniec dnia zaczęła schodzić żlebem. Rano znaleziono jej ciało u podnóża komina- pisze Onet Podróże.
Żleb Drege'a - szlak w Tatrach którego boją się taternicy
Żleb Drége'a można przejść. Wspinacze najczęściej pokonują go od dołu, oczywiście z asekuracją. Pokonanie go bez specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego jest niemożliwe. To trudna droga wspinaczkowa ustalona w 1938 roku. Poprowadzili ją Wanda Heniszówna, Zofia Radwańska (później Paryska) oraz Tadeusz Orłowski. Nie jest to jednak popularny tatrzański szlak. Apoloniusz Rajwa, ponad 80-letni przewodnik tatrzański, ratownik TOPR, speleolog i znawca Tatr, kilkukrotnie pokonał ten straszny żleb. Jak sam przyznał, omal tam nie zginął.
Żleb Drége'a będzie niekończącą się czarną serią wypadków? Niestety, obserwując jak nieodpowiedzialni są turyści w Tatrach, można sądzić, że droga śmierci będzie miejscem kolejnych tragedii.
Źródło: Wawrzyniec Żuławski "Tragedie tatrzańskie", Onet Podróże, Tatrzański Park Narodowy, Tatrzańskie Pogotowie Ratunkowe, Tatromaniak, Portal Tatrzański, Planeta Gór
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
