Oceń
Planetoida Bennu raczej nie uderzy w Ziemię, chociaż prawdopodobieństwo kolizji nie jest równe zeru. A jeśli jednak to ciało niebieskie zderzyłoby się z Ziemią? Naukowcy przedstawili symulację co stałoby się z planetą i ludzkością. Koniec świata?
Planetoida Bennu, uderzenie w Ziemię. Ujawnili scenariusz końca świata
Planetoida Bennu (101955 Bennu) to istny kosmiczny potwór należący do grupy planetoid bliskich Ziemi typu Apollo. Przelatuje obok Ziemi co sześć lat, m.in. w 1999, 2005 i 2012 roku. Szczególnie groźnie zrobi się 24 września 2182 roku. Z Bennu żartów nie ma, bo ma ok. 500 metrów średnicy i waży 77 miliardów ton. Prawdopodobieństwa kolizji jest niewielkie – wynosi wynosi 1 na 2700, czyli 0,04 procent. Niby możemy spać spokojnie, ale...
A jeśli jednak do kolizji Ziemi z asteroidę Bennu dojdzie? Czy ludzie wyginą tak jak dinozaury, które zostały anihilowane przez uderzenie planetoidy Chicxulub 66 milionów lat temu? Klimatolodzy z Korei Południowej przeprowadzili symulację co by się stało z Ziemią, gdyby w planetę uderzyła planetoida Bennu.
Uderzenie Bennu w Ziemię. Powstała realistyczna symulacja
Co prawda planetoida Bennu jest mniejsza niż planetoida Chicxulub (miała średnicę od 10 do 15 kilometrów), to i tak kolizja była katastrofalna. Radio ZET wyjaśnia, że siłę potencjalnego uderzenia oszacowano na 1200 megaton. Byłaby więc 24 razy większa niż moc najpotężniejszej broni jądrowej wyprodukowanej przez człowieka. Jak wynika z modelowania i symulacji, uderzenie półkilometrowej planetoidy wytworzyłoby gigantyczny krater, falę uderzeniową i wyrzucenie do stratosfery 400 milionów ton pyłu. Oznacza to gwałtowne globalne ochłodzenie, zmiany chemiczne w atmosferze oraz zaburzenie procesów fotosyntezy (o 20 do 30% w ekosystemach lądowych i morskich).
Rośliny lądowe są wrażliwe na tak gwałtowne zmiany i potrzebują wiele czasu, aby się zregenerować i przystosować. Za to glony żyjące w zbiornikach wodnych – zgodnie z symulacją – zregenerowałyby się w zaledwie kilka miesięcy. Urosłyby też do rozmiarów, których nie osiągają w obecnych warunkach klimatycznych na Ziemi- wyjaśnia National Geographic.
Autorzy pracy Lan Dai i Axel Timmerman z Pusan National University w Korei Południowej, wykorzystali do swoich badań superkomputer Aleph pracujący w Centrum Fizyki Klimatu IBS. W ten sposób dowiedzieli się, że planetoida Bennu wywołałaby spadek średniej globalnej temperatury o 4 stopnie Celsjusza i zmniejszyłaby opady się o 15%. Nastąpiłoby zubożenie warstwy ozonowej o 32%. Te zmiany potrwałyby 3-4 lata.
Quiz: Dokończ polskie przysłowia i powiedzenia. Quiz dla polskich orłów
Efekt? Globalna zima, ciemność, brak jedzenia i masowe umieranie. Jak wyjaśnili naukowcy, „potencjalna liczba ofiar w ludziach w dużej mierze zależy od miejsca uderzenia".
Asteroida Bennu. Informacje, próbki, badania, historia kosmosu
Planetoidę Bennu odkryto 11 września 1999 roku. Odkrycie umożliwił program LINEAR (Lincoln Near-Earth Asteroid Research). Badacze z NASA na konferencji w Centrum Badań Kosmicznych w Houston (USA) niedawno ogłosili, że składa się głównie węglistego chondrytu. To skarbnica wiedzy na temat narodzin i historii Układu Słonecznego.
Zawiera pierwotne materiały z początków Układu Słonecznego, w tym związki organiczne i minerały ilaste związane z obecnością wody. Badania próbek pobranych z planetoidy pomogą naukowcom stworzyć plan skutecznego usunięcia tego kosmicznego głazu z trajektorii zahaczającej o Ziemię- wyjaśnia National Geographic.
Przypominamy, że 8 września 2016 r. w ramach programu New Frontiers, NASA wysłała sondę OSIRIS-REx na planetoidę Bennu. W 2020 roku sonda zetknęła się z powierzchnią Bennu na 6 sekund, a 24 września 2023 r. nastąpił ponowy kontakt – i to trzykrotnie dłuższy. To wystarczyło, by pobrać próbki z planetoidy i umieścić je w specjalnym zasobniku. Następnie OSIRIS-REx przeleciał w odległości 107 tys. km od naszej planety i zrzucił kapsułę z pobranym materiałem.
W 2021 roku naukowcy z NASA stwierdzili, że powierzchnia Bennu składa się z luźno związanych z sobą cząstek. Porównali ją do “basenu z piłeczkami”- pisze Radio ZET.
Badacze z Kuiper-Arizona Laboratory for Astromaterials Analysis Uniwersytetu Arizony otrzymali 200 miligramów materiału pozyskanego z planetoidy. Były co prawda problemy z otwarciem pojemnika z próbkami, ale udało się ustalić, że materiał z Bennu zawiera 5 proc. wagowych węgla i minerały ilaste, które mogły powstać tylko w obecności wody. To oznacza, że ciała niebieskie takie jak Bennu mogły odgrywać kluczową rolę podczas formowania się Ziemi.
W próbkach znaleziono także znaczne ilości magnezu, sodu i fosforu. Próbki związków organicznych pochodzą z wczesnego Układu Słonecznego, a więc sprzed blisko trzech miliardów lat. Jak podsumowali naukowcy, "Bennu to starożytny magazyn składników niezbędnych do powstania życia".
Co ważne, próbki nie uległy spalaniu w atmosferze, więc mają fosforanową skorupę niespotykaną w meteorytach. Jak wyjaśnia National Geographic, tak wysokie stężenia fosforanów zostało wykryte w pozaziemskich światach oceanicznych. Na przykład księżyc Saturna, Enceladusjest jest bogaty w fosforany na poziomie znacznie wyższym niż ziemskie oceany. Dodajmy, że fosforany to kluczowy budulec życia. A to oznacza, że asteroida Bennu mogła kiedyś być fragmentem wodnego świata. A więc świata, który mógł być siedliskiem prastarego życia.
Źródło: Radio ZET, National Geographic, Science Advances, Science Alert, NASA
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
