18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

To nie horror, to przyroda!

Czerwie z "Diuny" istnieją naprawdę? Straszne robaki

11.03.2024  16:07
Czerwie z  filmu "Diuna" istnieją naprawdę? Straszne robaki
fot. Youtube/ Warner Bros. Pictures/Dune: Part Two - screen

Pustynne czerwie z filmu „Diuna 2” istniały naprawdę? Niezwykła historia życia na Ziemi, potwory z prekambru i mongolskie legendy zaskoczyłyby Franka Herberta oraz Fremenów z Arrakis? Istne science fiction mamy tuż pod stopami...

Film „Diuna 2”, na podstawie prozy Franka Herberta, szaleje w box office. Wizualną ucztą w ekranizacji są 400-metrowe pustynne czerwie, które Fremeni z Arrakis nazywają "Shai-Hulud". Nie dość, że w uniwersum "Diuny" kształtują one ekosystem pustynnej planety, odpowiadają za powstawanie Przyprawy, to są środkiem transportu dla fremeńskich wojowników. Okazuje się jednak, że na Ziemi podobne robaki mogły istnieć naprawdę. A może wciąż istnieją? 

Pustynne robaki z "Diuny" istniały? Niezwykłe istoty z prekambru

Film „Diuna 2” oparty na faktach? Poniekąd tak. Jak zwraca uwagę Zielona Interia, pustynne czerwie z „Diuny”, które zwizualizował Denis Villeneuve, są inspirowane wieloma prawdziwymi zwierzętami. Warto chociażby poczytać o epoce prekambru i żyjących wówczas na Ziemi istotach. Był to przełomowy moment w historii świata, bo doszło do „kambryjskiej eksplozji życia”. W okresie między 543 a 530 milionów lat temu pokrywająca Ziemię woda morska zmieniła swój skład chemiczny, powodując zwiększenia ilości wapnia i tlenu, tworząc warunki korzystniejsze do rozwoju życia. I to życia rodem z filmów science fiction!

CZYTAJ WIĘCEJ: Robaki z Czarnobyla pomogą wyleczyć raka?

Zmieniony skład chemiczny oceanów pozwolił żyjącym w nich organizmom m.in. wzmocnić swoje szkielety i wykształcić muszle. Zwiększyła się różnorodność gatunkowa, doszło do ekspansji żywych organizmów na nowe tereny. Pojawiły się pierwsze organizmy drapieżne, w tym metrowe Anomalocaris - największy drapieżnik tamtych kambryjskich mórz.

Mówimy o tej skali wielkości organizmów, które zasiedlały wody kambru. Wśród nich istniały w większości zwierzęta kilku-, kilkunastocentymetrowe. Taki anomalokaris był wśród nich jak wielki czerw z "Diuny". Jak Shai-Hulud, który - co ciekawe - w epoce kambru rzeczywiście na Ziemi istniał.
- wyjaśnia Interia.pl.
Anomalocaris
Anomalocaris Fot: Shutterstock/Number001

W skamieniałościach w Idaho i Utah w Stanach Zjednoczonych znaleziono resztki dawnego kambryjskiego życia i kambryjskiej eksplozji różnorodności ewolucyjnej. Julien Kimmig z niemieckiego Muzeum Historii Naturalnej odkrył zwierzę, które nazwał Shaihuludia shurikeni. Mowa o kopalnym przedstawicielu pierścienic, który składał się z segmentów i pokryty był wyrostkami umożliwiającymi poruszanie się. Co więcej, na spłaszczonym ciele znajdowały się chitynowe płytki przypominające ostrza jak diunowskie krysnoże. Zwierzę osiągało 6-8 centymetrów długości. Prawdopodobnie poruszało się w piasku pokrywającym morskie dno.

Pustynne czerwie z „Diuny” i mogolskie mity o pustynnych potworach

Co ciekawe, czerwie z „Diuny” Franka Herberta mogą być zainspirowane mongolskim mitem o zwierzęciu zwanym przez Tatarów olgoj-chorchoj. To piaskowy robak, który stał się sławny dzięki opisowi Roya Chapmana Andrewsa po jego wyprawie na Pustynię Gobi w 1926 roku. Słynny paleontolog, szukający szczątków dinozaurów i uzbrojony w pejcz niczym Indiana Jones, zapewniał, że spotkał potworne metrowe robaki pustynne. Podobno były agresywne, strzelały jadem i raziły prądem. Były postrachem Tatarów od czasów Czyngis-chana. Podobno miały one strzec jego grobu. Dowodów naukowych na ich istnienie brak.

i
i Fot: Wikimedia Commons/Pieter0024 /image for the article about the Allghoi Khorkhoi
W 2020 r. ruszyły nawet na Gobi wyprawy szukające robaka, ale bez skutku. Możliwe, że chodzi o jakiegoś węża, może o beznogie i podziemne gady zwane amfisbenami, a możliwe, że to wszystko bujdy.
- pisze Zielona Interia.

Bobbit to czerw z "Diuny"? Robak jak z horroru. Władca pierścienic

A może inspiracji do stworzenia monstrualnych czerwi nie należy szukać w prehistorii i mitach ocierających się o kryptozoologię? Jak zwraca uwagę National Geographic, istnieją drapieżne kilkumetrowe pierścienice Eunicida polujące m.in. na kalmary i kręgowce. Jedna z takich pierścienic to przerażający bobbit worm. Jest to kuzyn dżdżownicy, ma 3 metry długości i duże ostre szczęki. Jego wygląd przypomina Demogorgona z popularnego serialu "Stranger Things". Trzeba przyznać, to istny morski potwór!

Bobbit Worm (Eunice aphroditois)
Bobbit Worm (Eunice aphroditois) Fot: Shutterstock/SARAWUT KUNDEJ

Istnieją także robaki wyposażone w ogromną liczbę zębów. Zwane są niezmogowcami (Priapulida). Paszcze niczym czerwie z "Diuny" mają np. wywodzące się z kambru i nadal żyjące robaki Alitta Alitta virens. Paszcze pełne kłów mają także niektóre pijawki.

W rozmowie z „Nature” naukowiec wyjaśnił, że pod piaskami pustyni na Ziemi nie przemieszczają się mierzące po niemal 500 metrów czerwie. Jednak ziemskie życie potrafi tworzyć zwierzęta o bardzo kosmicznym wyglądzie i niezwykłych możliwościach- pisze National Geographic.

Skąd Frank Herbert czerpał inspiracje do "Diuny"?

Co ciekawe, sam Frank Herbert w jednym z wywiadów przyznał, że inspiracjami dla stworzenia Szej-Huludów były podania o smokach, w szczególności fragmenty poematu o Beowulfie i opowieść o potworze z Kolchidy, którego według mitologii greckiej z walną pomocą Medei przechytrzył Jazon. Eksperci analizujący jego twórczość i uniwersum "Diuny" wskazują dodatkowo inspiracje takie jak mityczny wąż oplatający Midgard (Jormungand), mezoamerykański pierzasty wąż Quetzalcoatl, tybetańska bogini-kobra Meretseger oraz smoki w chińskich wierzeniach.

Pustynna planeta Arrakis, będąca scenerią „Diuny” powstała w wyobraźni Franka Herberta, gdy jako dziennikarz miał opisać ruchome piaski w Oregonie (USA). Na to wyobrażenie nałożył się kryzys naftowy na Bliskim Wschodzie, do jakiego doszło w latach 70. XX wieku. Chęć kontrolowania surowca czy wysiedlenia miejscowej ludności przypomina to, co w czasie konfliktu działo się w Iraku- pisze National Gepgraphic.

Dżdżownice niczym czerwie z "Diuny"

A może inspiracją były pewne niezwykłe istoty, które żyją obok nas? Istoty, które Arystoteles nazywał "trzewiami Ziemi", a Kleopatra uważała je za święte stworzenia za których skrzywdzenie karała śmiercią? Chodzi o DŻDŻOWNICE. Są przecież niczym Shai-Hulud tchnące życie w Arrakis, bo przecież ich odchody regulują tempo wzrostu roślin oraz odstraszają zagrażające florze owady i choroby. Co więcej, jak wyjaśniają badacze, dżdżownice ziemne (Lumbricus terrestris) przez pół roku przepuszczają przez swój przewód pokarmowy blisko tonę ziemi na ha, użyźniając ją i ustawiając podwaliny pod plony. Na 1 ha ziemi w ciągu roku dżdżownice wbudowują w swoje ciało 100 kg azotu pochodzenia roślinnego. I co ważne, niektóre dżdżownice takie jak np. australijskie Megascolides osiągają długość dochodzącą do dwóch metrów.

Dżdżownica
Dżdżownica Fot: shutterstock/Maryna Pleshkun

Szukamy spektaklu science fiction w kinie i literaturze, a prawdziwe cuda i magia dzieją się pod naszymi stopami.

Źródło: Planeta.pl, Nature, Zielona Interia, Radio ZET

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku

Dune: Part Two | Official Trailer 3

TERAZ W RADIU ZET
Włącz radio
TERAZ GRAMY

logo Tu się dzieje

Strona główna
dzieje się