Oceń
Morze Bałtyckie, zarejestrowano niepokojące zjawisko. Satelita środowiskowy sfotografował gigantyczny zielony wir w Zatoce Gdańskiej – ma kilkadziesiąt kilometrów średnicy. Skąd się wziął i co oznacza? Biolodzy morscy biją na alarm – to zwiastun ekologicznej katastrofy i zabójczej degradacji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego w Bałtyku powstają zielone wiry i martwe strefy.
- Jak działalność człowieka wpływa na degradację Bałtyku.
- Co powoduje rozwój cyjanobakterii i eutrofizację w Bałtyku.
- Jakie zagrożenia dla Bałtyku stanowią wraki tankowców i broni chemicznej.
Bałtyk, zielony wir. Katastrofa ekologiczna i martwe strefy
Zielony Wir na Bałtyku na wodach Zatoki Gdańskiej i Zatoki Fińskiej. Zjawisko, które sfotografował satelita środowiskowy Landsat-8, wygląda jak żywcem wyjęte z filmu katastroficznego. Ustalono, że za powstanie wiru odpowiadają organizmy roślinny, głównie glony. I niestety, to znak, w związku ze słabnącym wiatrem i rosnącą temperaturą Bałtyku, a także z powodu dopływu ścieków bytowych i zanieczyszczeń z pól uprawnych (np. fosfor), dochodzi do intensywnej degradacji środowiska bałtyckiego. Morze Bałtyckie przechodzi niepokojąc zmiany.
Zielony wir na Bałtyku
Badacze wyjaśnili, że za zielony wir na Bałtyku najpewniej odpowiadają cyjanobakterie, czyli algi o niebiesko-zielonym kolorze. Składniki odżywcze z bałtyckich głębin, gdzie woda jest chłodniejsza, unoszą się ku powierzchni i tworzą wiry.
Bałtyk zamieni się w martwą strefę?
Zielony wir to zły omen. Glonów (fitoplankton i cyjanobakterie) jest coraz więcej, rozmnażają się w tempie ekspresowym. Jak wyjaśnia Twoja Pogoda, "fitoplankton i cyjanobakterie zużywają składniki odżywcze, które dostają się do Bałtyku poprzez wymywanie ich przez deszczówkę z pól uprawnych do rzek". Przede wszystkim zużywają ogromne ilości tlenu, który potrzebny jest bałtyckiej faunie i florze. Obecnie utrata tlenu jest największa od 1,5 tysiąca lat!
Finalnie w Bałtyku tworzą się martwe strefy bez tlenu, gdzie dosłownie nie ma żadnego życia. W efekcie morskie gatunki będą w odwrocie, ale zaczną pojawiać się gatunki słodkowodne. Już teraz w Bałtyku trwa inwazja niebezpiecznych ostryg, a do tego pojawiają się jadowite ryby.
Z badań Uniwersytetu w Turku w Finlandii wynika, że sięgają one 70 tys. kilometrów kwadratowych. To 135 razy więcej niż powierzchnia Warszawy- informuje Polsat News.
Zanieczyszczenie i skażenie Bałtyku
Gwoździem do trumny dla Bałtyku będzie uwalnianie zanieczyszczeń (m.in. fosfor) z osadów dennych. „Prace inżynieryjne prowadzone pod powierzchnią wód przyczyniają się do uwolnienia toksyn z dna morza”, a z tego wynikają zmiany w łańcuchu pokarmowym. Dochodzi też do eutrofizacji, gdy do wody dostają się duże ilości związków odżywczych bogatych w azot i fosfor, pochodzące m.in. z pól uprawnych.
Do tego żyjące w Bałtyku organizmy cierpią też z powodu podwodnego hałasu. Wkrótce morze może zostać "zagotowane" kiedy zostanie uruchomiona polska elektrownia jądrowa.
Wraki w Bałtyku. Broń chemiczna i tankowiec Franken
Jednym z największych zagrożeń dla Bałtyku są wraki tankowców, pełne paliwa, amunicji i broni chemicznej. Gdy zbadano wrak niemieckiego tankowca Franken, zalegający na dnie Zatoki Gdańskiej, okazało się, że znajduje się tam półtora miliona litrów paliwa, które może wyciec do morza. Poza paliwem znajdują się tam setki ton olejów smarnych i ok. tysiąc ton amunicji. Katastrofa już się zaczęła. Jak podaje dziennikbaltycki.pl, z badań gruntu wokół wraku wynika, że ekosystem jest tam już poważnie zatruty. Dopuszczalne normy rakotwórczych substancji są przekroczone nawet kilkaset razy.
Źródło: Radio ZET / Nasz Bałtyk / Centrum Zrównoważonego Rozwoju / WWF Polska / Dziennik Bałtycki / NASA
Oceń artykuł
