18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

Copyright 2009-2019, Eurozet Sp. z o. o.

Cierpienie bez granic

Dramat na granicy z Białorusią. Zwierzęta wpadają w zasieki

01.02.2024  14:50
Zasieki na granicy z Białorusią i cierpienie zwierząt
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER/East News

Zasieki na polsko-białoruskiej granicy nie tylko powstrzymują nielegalnych imigrantów. Zielona Interia ujawnia, że z ich powodu cierpi coraz więcej zwierząt – giną lub są ciężko ranne. Kto za to płaci? Co naprawdę dzieje się ze zwierzętami na obwarowanej drutem granicy z Białorusią?

W zasieki rozstawione na granicy polsko-białoruskiej wpadają zwierzęta. Zielona Interia.pl podaje, że większości z nich nie da się uratować. Sarny, dziki, łosie – niejedno zwierzę musiało zostać uśpione. Wiele konało długo w męczarniach. Co się dzieje z ich ciałami? Kto leczy ranne zwierzęta i za to płaci?

Granica Polski z Białorusią. Zasieki i wielkie cierpienie zwierząt

Pod koniec 2022 roku "Gazeta Wyborcza" pisała, że na granicy z Białorusią w rzekach pozostawiono zaporę z concertiny, czyli wcinającego się w ciało drutu żyletkowego. Mowa była o rannych zwierzętach kończących żywot w Bugu. W maju 2023 roku „Polityka” pisała o tym jak piętrzona bariera z drutu żyletkowego blokuje zwierzętom dostęp do wodopojów i blokuje im szlaki migracyjne. Mimo zapewnień GDOŚ o bezpieczeństwie zwierząt, „mieszkańcy opowiadali historie o łosiach, jeleniach i sarnach, które zmarły w męczarniach po zaplątaniu w concertinę”. Co więcej, otwory dla małych zwierząt, takich jak drobne ssaki, płazy czy gady, także w praktyce często nie spełniają swojej roli: albo są umieszczone za wysoko, albo zasypane piaskiem czy liśćmi.

Zwierzę, które spróbuje przepłynąć Świsłocz z Białorusi albo zechce napić się wody, łatwo może zaplątać się w drut, z którego się nie wydostanie

- informuje Polityka.pl.

Jak wyjaśnia Zielona Interia, wiele zwierząt, które wpadły w cocertinę, ginie na miejscu. Zostają na miejscu jeśli nie zostaną zabrane przez ludzi lub zajmą się nimi drapieżniki. Jeśli jednak ujdą z życiem i wyplączą się z zasieków, są ciężko ranne i mają niewielkie szanse na przeżycie. Co się z nimi dzieje dalej?

Za opłacenie leczenia zwierząt oraz “"sprzątanie" tych martwych odpowiedzialne są gminy. To one muszą znaleźć pieniądze na leczenie poranionych drutem żyletkowym ofiar. Istnieje również możliwość pozwania Skarbu Państwa, która daje szansę na naprawienie szkód środowiskowych spowodowanych montażem drutów oraz zwrot kosztów.Natomiast mieszkańcy mają nieoficjalnie twierdzić, że do zabitych zwierząt przyjeżdżają rzeźnicy, którzy patroszą zwierzęta i zabierają ich cenne mięso.
- pisze Zielona Interia.

Jak wynika z raportu Fundacji Niech Żyją! i Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, gminy nie kwapią się do leczenia rannych zwierząt lub utylizacji tych, które nie przeżyły starcia z zasiekami na granicy. Zwrócono uwagę na "niewiedzę Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Białymstoku", który teoretycznie powinien być informowany o takich zdarzeniach. Zgłoszenia jednak nie zawsze napływają. 

Trwa spychologia i przerzucanie się odpowiedzialnością. Pas drogi granicznej jest własnością Skarbu Państwa, pozostającą pod ścisłą kontrolą odpowiednich Oddziałów Straży Granicznej. Natomiast podmiotem odpowiedzialnym za organizację i prowadzenie pomocy zranionym zwierzętom jest właściwa miejscowo gmina. Lubelska Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska umywa ręce ponieważ „nie może ingerować w sprawy związane z obronnością”. Gminy zwracają uwagę m.in. na niejasność przepisów. 

Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że buduje siatki ochronne równolegle do concertiny. Jak jednak zwracała uwagę Gazeta Wyborcza pod koniec 2022 roku, sama siatka ochrania zwoje drutu żyletkowego tylko od strony lądu, od strony rzeki jej nie ma. Zabezpiecza przed pokaleczeniem i śmiercią w męczarniach tylko zwierzęta idące ze strony polskiej. Niestety, „zwierzęta, które przepłyną rzekę, wychodzą prosto w śmiertelną, niczym niezabezpieczoną pułapkę”.

Zwracamy uwagę, że dostęp do brzegu rzeki, jako wodopoju i miejsca żerowania, jest warunkiem funkcjonowania na terenach nadrzecznych większości dużych i średnich ssaków, dla których zasieki staną się śmiertelną pułapką, np. jeleni, łosi, saren, bobrów, wydr, wilków, lisów– bezskutecznie apelują przyrodnicy znad Bugu.

Cierpienie zwierząt propagandowo wykorzystuje Białoruś. Jak informowało TVN24 na początku 2022 roku, białoruskie źródła tygodniami publikowały zdjęcia zwierząt wplątanych w zasieki rozstawione na polsko-białoruskiej granicy.

Źródło: Zielona Interia, Planeta.pl, Polityka, Wyborcza, TVN24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku

TERAZ W RADIU ZET
Włącz radio
TERAZ GRAMY

logo Tu się dzieje

Strona główna
dzieje się