Oceń
Kambodża chce uratować tygrysy, które wyginęły i dokona restytucji największego kota kraju. Majestatyczny tygrys indochiński, czyli jeden z największych kotów świata, ma powrócić do kambodżańskich lasów dzięki wsparciu Indii. Wydaje się to piękna idea, ale wstrzymajcie się z oklaskami i wiwatami. Może się to skończyć katastrofą...
Król ujął się za królem – mówi się w Kambodży. Sam król Norodom Sihamoni miał ubiegać się o przywrócenie tygrysa indochińskiego (Panthera tigris corbett), czyli podgatunku tygrysa azjatyckiego. Chociaż poprzednia próba restytucji się nie powiodła, król się nie poddaje. Chce dobrze? Być może, ale to w jaki sposób przywrócą te drapieżniki, może mieć dramatyczne konsekwencje dla ekosystemu.
Do Kambodży (prawie) wraca tygrys indochiński
Tygrys azjatycki, w tym największy z jego podgatunków, czyli tygrys syberyjski, zwany amurskim albo ussuryjskim, to piękny i majestatyczny kot. Jest jednym z największych współczesnych drapieżników na świecie. Może ważyć nawet 300 kilogramów i osiąga długość 3 metrów. Największy w historii tygrys azjatycki ważył aż 423 kg. Mimo imponującego rozmiaru, te koty są w stanie skoczyć na 5 metrów wzwyż i aż 8-9 metrów w dal. Biegną nawet z prędkością 60 km/h. Najmniejszym podgatunkiem jest tygrys sumatrzański, osiągający ok. 100 kilogramów wagi i żyjący w Indonezji.
Tygrys azjatycki to dziś rzadkość. Spotykany jest jeszcze jedynie w Kraju Nadamurskim, Mandżurii i pograniczu koreańskim. Jak dodaje Zielona Interia, „kilka podgatunków tygrysa już wymarło np. tygrys jawajski, tygrys balijski, tygrys kaspijski, w stanie dzikim wyginął też już tygrys chiński”.
Jednym z najbardziej zagrożonych tygrysów azjatyckich są tygrysy indochińskie. Nie wiadomo ile dokładnie tych kotów jeszcze żyje. Kiedyś zamieszkiwały tereny od Wietnamu po Birmę, ale od 200 lat znikają w zastraszającym tempie. Szacuje się, że pozostało jedynie kilkaset osobników, mogących ukrywać się m.in. w Tajlandii.
CZYTAJ WIĘCEJ: Uratują zagrożone nosorożce. Niezwykłe i ryzykowne zapłodnienie in vitro
W ciągu ostatnich 100 lat populacja na wolności została niemalże wytrzebiona w wyniku licznych polowań oraz niszczenia ich naturalnego środowiska. Szacuje się, że w tym czasie tygrysy utraciły aż 93 proc. swojego pierwotnego terytorium zajmującego niemalże całą kontynentalną część południowo-wschodniej Azji
- pisze National Geographic.
W Kambodży ostatni tygrys indochiński, symbol miejscowej kultury i tradycji, był widziany w 2007 roku. W 2016 kambodżańskie władze oficjalnie uznały tygrysa indochińskiego za gatunek wymarły. W 2017 roku postanowiono jednak, że ten gatunek kota zostanie przywrócony. Za pomocą tygrysów pozyskanych z niewoli populacja miała być odtworzona do 2022 roku. Wyznaczono dla tygrysów indochińskich tereny takie jak Lomphat Wildlife Sanctuary, Phnom Prich Wildlife Sanctuary, Srepok Wildlife Sanctuary, Seima Protected Forest i Yok Don w Wietnamie, ale koty nie osiedliły się w Kambodży.
Indie pomogą Kambodży. Wszystko pięknie, ale... to nie ten tygrys!
Teraz zostanie podjęta kolejna próba wskrzeszenia tygrysów w Kambodży. Akcję wspiera sam król Kambodży Norodom Sihamoni. Kambodża tym razem poprosiła o pomoc Indie, gdzie żyje 75% wszystkich tygrysów na świecie. Populację tygrysów w Indiach szacuje się nawet na 3 tysiące.
Kambodża i Indie w 2023 roku zawarły protokół reintrodukcyjny. W 2024 roku zostaną przekazane tygrysy, które trafią do rezerwatu Tatai w Górach Kardamonowych. Rzecznik ministerstwa środowiska Sao Sopheap podkreśla,że przywracając tygrysy indochińskie Kambodża chce pokazać społeczeństwu jak troszczy się o środowisko. Jak podaje WWF, „tygrysy przyciągną turystów jako nowa, ekscytująca alternatywa dla poszukiwania tych zwierząt w Indiach. Zachęci to turystów do przedłużenia pobytu poza wizytę w Angkor Wat. Ten projekt podniesie poziom przemysłu turystycznego Kambodży i zapewnią wyjątkowe doświadczenia turystyce w Azji Południowo-Wschodniej”. Wszystko pięknie, ale…
Jak zwraca uwagę Zielona Interia, Kambodża będzie znowu „krajem z tygrysami”. Jednak ściągnie z Indii tak naprawdę tygrysy bengalskie. To zupełnie inny podgatunek, przystosowany do innego środowiska. To tak naprawdę zaimplementowanie do ekosystemu obcego zwierzęcia. Co istotne, oba podgatunki tygrysów wykazują trzykrotną różnicę w wadze i metr różnicy w długości.
Typowe dla tygrysów indochińskich było radzenie sobie w lasach namorzynowych, czego bengalskie nie doświadczają. Kontrowersja jest na poziomie podgatunku, a nie gatunku, jednakże tygrys bengalski nie jest jednak zwierzęciem rodzimym dla Kambodży
– wyjaśnia Zielona Interia.
Źródło: Zielona Interia, Planeta.pl, Rzeczpospolita, National Geographic
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
