Oceń
Słowacja, Vráble. Przerażające odkrycie archeologiczne. Badacze natrafili w rowie ludzkie szczątki. Mowa o kilkudziesięciu bezgłowych szkieletach, które są datowane nawet na 7 tysięcy lat. To typowa ówczesna praktyka pogrzebowa czy przerażający akt przemocy? Ujawniono nowe informacje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co odkryto w słowackim Vráble i jakie to ma znaczenie historyczne.
- Jakie archeolodzy tłumaczą obecność bezgłowych szkieletów.
- Dlaczego głowy były ważne dla kultur neolitu w Europie.
- Które elementy wskazują na praktykę rytualną lub akt przemocy.
Słowacja, odkrycie jak z horroru. Kilkadziesiąt szkieletów bez głów
Makabryczne odkrycie archeologiczne w słowackim Vráble-Veľké Lehemby. Okazuje się, że historia Europy to niejednokrotnie historia jak z horroru Grahama Mastertona lub Edwarda Lee. Archeolodzy odsłonili rów pełen bezgłowych szkieletów. Naliczono ich co najmniej 77. Nie było żadnej regularności w ułożeniu, ciała w pochówku układano w różnych pozycjach. Jak opisano na łamach "Proceedings of the Prehistoric Society", szczątki mają 7 tysięcy lat. Analizy radiowęglowe 19 szkieletów ujawniły daty mieszczące się między 5300 a 4950 p.n.e. Zdaniem badaczy, ciała w rowie zapewne umieszczono w krótkim czasie, być może nawet w ciągu kilku dni lub tygodni. Nie wiemy czy był to typowy rytuał pogrzebowy, czy praktyka w ramach masowej egzekucji.
Jak wyjaśnili archeolodzy, w południowo-zachodniej Słowacji w epoce kamienia funkcjonowała kultura ceramiki wstęgowej rytej. Funkcjonowała między 5250 a 4950 r. p.n.e. Wiemy nawet, że ta kultura liczyła ok. 300 domów w osadzie podzielonej na 3 dzielnice. Wspomniany wcześniej rów (podwójny) pełen ludzkich kości, otaczał jedną z tych dzielnic. Długość rowu wynosi 1,3 kilometra. Poza kilkudziesięcioma bezgłowymi szkieletami, natrafiono na cztery groby, w których zmarłych ułożono parami. Archeolodzy odkryli tylko jeden szkielet z nieusuniętą głową. Należy do dziecka.
Szkielety bez głów. Straszne odkrycie, nowe informacje
Martin Furholt z Uniwersytetu w Kilonii i Ivan Cheben ze Słowackiej Akademii Nauk, którzy kierowali zespołem archeologów, ustalili, że czaszki w masowym pochówku oddzielono od szkieletów ostrymi narzędziami, a nie odłamano tępym uderzeniem. U części zmarłych kręgi szyjne leżały tuż przy ścianie rowu, więc zapewne składano tam ciała po dekapitacji. Co istotne, znaleziono nieliczne fragmenty żuchw, co świadczy o tym, że dla ówczesnych społeczności ważne było, by głowa zmarłego zachowała się w całości, zapewne jako symbol tożsamości. Archeolodzy wyjaśniają, że w epoce neolitu w Europie w wielu kulturach szczególnie traktowano głowy zmarłych. Nigdy wcześniej nie udało się jednak odnaleźć takiego grobu w którym czaszkę można by powiązać ze szkieletem.
"Schemat nie pasuje do prostego schematu masakry"
A może nie był to rytuał pogrzebowy, a po prostu akt przemocy? Podwójny rów ochronny mógł pełnić funkcję ochronną przed innymi częściami osady. Nie można tego potwierdzić, ale może składanie w nim zmarłych miało wyznaczyć przestrzeń należącą do konkretnej grupy i jej przodków.
Wykopaliska trwają nadal. Co więcej, być może dowiemy się kim byli zmarli z rowu, ponieważ zapowiedziane zostały analizy DNA, izotopów i badania osteologiczne.
Quiz: Historia Polski - quiz, który pokona historyka
Źródło: Cambridge University / Proceedings of the Prehistoric Society / Radio ZET / Live Science / Archaeology Magazine
Oceń artykuł
