Oceń
Czy yeti istnieje? A może Człowiek Śniegu to tylko legenda Tybetu? Od lat bezskutecznie poszukiwane są dowody, prowadzone ekspedycje i badania, by potwierdzić istnienie tybetańskiej kryptydy. Czy wyniki badań DNA ostatecznie zdyskredytowały legendę człowieka gór?
Yeti, niczym potwór z Loch Ness, krokodyl Gustaw i chupacabra, od niepamiętnych czasów rozpala wyobraźnię. Stał się popkulturowym symbolem. Czy jednak ta kryptyda (hipotetyczne zwierzęta, których istnienie nie zostało potwierdzone przez zoologów) to na pewno jedynie legenda i wytwór ludzkiej wyobraźni? Czy odnaleziono kiedykolwiek dowody na istnienie yeti i czym naprawdę może być to mityczne górskie stworzenie z tybetańskiego folkloru? Wydaje się, że nauka jednoznacznie obaliła legendę yeti, ale...
Na podstawie wszystkich relacji, analizy śladów i domniemanych obserwacji yeti można scharakteryzować jako wielką człekokształtną istotę, która mierzy jakieś 2-3 m wzrostu, chodzi wyprostowana na dwóch nogach i jest pokryta ciemnym, rzadziej rudym albo srebrzystym futrem- pisze Rzeczpospolita.
Yeti istnieje i śmierdzi czosnkiem? Legenda kontra badania DNA
Czy yeti istnieje? Dowodów brak, a zdjęcia yeti nie istnieją. Świadkowie, którzy podobno widzieli yeti, nie są w stanie potwierdzić swoich relacji, a dziwne ślady stóp w Nepalu poddawane są w wątpliwość. Tybetańczycy wierzą jednak w istnienie kanguli, czyli legendarnego człowieka śniegu. Twierdzą, że ta istota żyje w wysokich i niedostępnych partiach Himalajów. Ma nawet pojawiać się na dalekiej Syberii i w Chinach, gdzie wyznaczono nagrodę za jego schwytanie. Legenda yeti tak bardzo zawładnęła ludzką wyobraźnią, że w czasie II wojny światowej Heinrich Himmler wysłał ekspedycję w Himalaje, wierząc że ta górska istota to przedstawiciel rasy nadludzi.
Jak przypomina National Geographic, badacz przyrody Brian Houghton Hodgson w latach 30. XX wieku na łamach "Journal of the Asiatic Society of Bengal" opisał kudłatą istotę przypominającą małpę. Wówczas świat usłyszał o yeti, a jego legendę spopularyzował później m.in. himalaista Reinhold Messner, który twierdzi, że spotkał yeti w 1986 roku w Himalajach. Podobno „miał śmierdzieć czosnkiem, zjełczałym tłuszczem i odchodami”. Po latach poszukiwań i wydaniu książki „Yeti: legenda i rzeczywistość”, uznał jednak, że spotkał niedźwiedzia. Co ciekawe, inny himalaista, gdy spotkał Messnera w górach, uznał go za yeti.
W 1925 r., fotograf N. A. Tombazi zrobił zdjęcie wysokiego stworzenia, schowanego za rododendronem. Fotografia wywołała takie poruszenie, że wysłano specjalną ekspedycję, która miała odnaleźć yeti w Nepalu. Słynnej kryptydy jednak nie zlokalizowano. Inna ekspedycja w 1960 roku zdobyła w Nepalu „skalp yeti”, który miał nie należeć do żadnego znanego ssaka. Himalaista Edmund Hillary kupił go u miejscowej szamanki. W 2008 roku wykazano, że to tak naprawdę skóra zwierzęcia należącego do rodzaju serau (Capricornis).
Światem wstrząsnęła też opowieść kapitana d'Auvergne, kuratora indyjskiego muzeum Victoria Memorial w Kalkucie. Podczas wyprawy w Himalaje doznał ślepoty śnieżnej. Twierdzi, że umarłby gdyby nie pomoc 3-metrowej istoty. Zaniosła go do swojej kryjówki i pielęgnowała aż odzyskał zdrowie.
Zielona Interia przypomina, że w 1951 r. brytyjski podróżnik i himalaista Eric Shipton natknął się na nietypowe ślady w śniegu. Wkrótce w prestiżowych czasopismach ukazała się fotografia tych śladów wykonana na wysokości 6 tys. metrów n.p.m. Odcisk stopy był zdecydowanie za duży jak na człowieka. Podróżnik znalazł też fragmenty sierści rzekomo należące do człowieka śniegu. Legenda yeti zaczęła rozpędzać się jak kula śniegowa. a może po prostu bzdur przybywało lawinowo?
Skąd biorą się dziwne tropy na śniegu? I to da się łatwo wytłumaczyć. Ostre słońce może na przykład wytapiać ślady niedźwiedzi i „powiększać” je do nietypowych rozmiarów.- wyjaśnia National Geographic.
Czy yeti to niedźwiedź? Badania i teorie
Czym tak naprawdę może być górska kryptyda z Nepalu? Zdaniem wielu naukowców yeti to tak naprawdę niedźwiedź tybetański. Zdaniem genetyka, prof. Briana Sykesa z Uniwersytetu Oksfordu, yeti to krzyżówka niedźwiedzia polarnego z niedźwiedziem brunatnym, co ma wyjaśniać jego nietypowe zachowanie i wygląd. W 2003 r. japoński badacz i alpinista dr Makoto Nebuka zwrócił uwagę, że słowo „yeti” w lokalnych dialektach to zniekształcone słowo „meti”. Oznacza ono niedźwiedzia. Co więcej, w Tybecie niedźwiedzie uważane są istoty nadprzyrodzone.
Belgijski kryptozoolog Bernard Heuvelmans uważa natomiast, że yeti to gigantopitek (Dinopithecus nivalis), czyli małpa, która żyła milion do trzystu tysięcy lat temu i osiągała do 3 metrów wzrostu i ponad pół tony wagi. Oczywiście dowodów na to nie ma.
Czy yeti istnieje? Badania DNA i problem z legendą gór
W dobie nowoczesnej technologii, fotopułapek i tłumu turystów w górach, legendy yeti nadal nie udało się przekuć w fakty i dowody. Naukowcy skutecznie obalają jednak kolejne teorie i „ślady yeti”. Dzięki badaniom DNA dr Michel Sartori z Muzeum Zoologicznego w Lozannie i prof. Bryan Sykes z Oksfordu zweryfikowali próbki i skóry mające należeć do yeti. Na łamach "Proceedings of the Royal Society B" wyjaśnili, że większość próbek należy do niedźwiedzi brunatnych, koni, krów, szopów praczy i innych znanych zwierząt. No właśnie, "większość". 2 próbki należą prawdopodobnie do wymarłego 40 tys. lat temu niedźwiedzia polarnego z gatunku Ursus maritimus.
Dr Mark Evans kierujący zespołem genetyków zaprzeczył, że dowodów na istnienie yeti nie ma, i… „trzeba poszukać innych próbek”. Do tego Henry Gee, redaktor czasopisma "Nature", twierdzi, że legendy yeti nigdy nie uda się definitywnie zdyskredytować, więc należy ją nadal badać.
Czy istnieje szansa, że w takie naszpikowane elektroniką sidła złapałyby się yeti, Nessie czy Wielka Stopa? A czemu nie? Przecież na odkrycie wciąż czeka około 90 proc. gatunków zamieszkujących ziemskie morza i lądy- pisze National Geographic.
Źródło: Radio ZET, Planeta.pl, National Geographic, Zielona Interia, Nature, Science
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
