Oceń
Puchacz to ptak, który budzi podziw istrach. Jego hipnotyzujące, pomarańczowe oczy, masywna sylwetka i niemal bezszelestny lot sprawiają, że w świecie ptaków drapieżnych zajmuje miejsce niemal mityczne. Ale czy rzeczywiście jest tak strasznym drapieżnikiem, jak się wydaje?
Puchacz. Największa sowa Europy
Puchacz zwyczajny (Bubo bubo) to największa sowa żyjąca w Europie. Rozpiętość jego skrzydeł może sięgać nawet 180 centymetrów, a masa ciała dochodzi do 4 kilogramów. To ptak, którego trudno pomylić z kimkolwiek innym – potężna sylwetka, charakterystyczne „uszy” z piór i intensywne spojrzenie robią wrażenie nawet na doświadczonych ornitologach. Jest największym nocnym ptakiem drapieżnym Europy.
Świat ma okrutne trzewikodzioby (nie wolno głośno wymawiać nazwy!) i zabijające ludzi kazuary, a my mamy puchacze. Uwaga - to nie są sympatyczne ptaki o czym świadczą... jeże na drzewach!
Czy puchacz to groźny ptak?
W Polsce puchacz występuje głównie w górach i rozległych lasach, ale bywa spotykany także w innych, mniej oczywistych miejscach – np. na starych cmentarzach, w ruinach czy opuszczonych budynkach. To ptak niezwykle skryty, aktywny głównie nocą, więc nawet jeśli mieszka tuż obok nas – raczej go nie zauważymy.
To szczytowy drapieżnik w swoim środowisku. Ma potężne szpony i dziób, który bez trudu radzi sobie z twardym mięsem. Mniejsze ofiary połyka w całości, natomiast większe wstępnie ćwiartuje. Nadmiar mięsa magazynowanuje w gnieździe lub innych kryjówkach.
Puchacz atakuje szybko, z zaskoczenia, wykorzystując perfekcyjny słuch i niemal bezgłośny lot. Jego ofiary to głównie gryzonie, króliki, ptaki (kaczki, gołębie, mniejsze sowy, pisklęta bocianów i bielików), a czasem nawet lisy i młode sarny. Chętnie zjada także szczury i bezdomne koty, więc puchacze widywane są blisko wysypisk śmieci.
Jeśli zobaczycie jeże na drzewach, to znaczy, że w pobliżu poluje puchacz.
Typową dla puchacza ofiarą jest jeż. To zresztą jeden z nielicznych drapieżników, które polują na jeże. Jeżeli zatem zobaczymy na gałęzi skórę jeża, to mamy niemal pewność, że puchacz jest w pobliżu i to pozostałość po jego posiłku- dodaje prof. Tadeusz Mizera. (Zielona Interia)
Puchacz nie interesuje się ludźmi – chyba że ci stanowią zagrożenie dla jego gniazda. Zdarzały się przypadki, że broniąc młodych, potrafił zaatakować człowieka, ale to skrajne wyjątki. W naturze nie jesteśmy jego celem.
Mroczny wizerunek puchacza – prawda czy przesąd?
W dawnych czasach puchacza otaczała aura tajemnicy i grozy. Wierzono, że jego pohukiwanie zwiastuje śmierć, a nocne przeloty miały być oznaką nieszczęścia. Do dziś w niektórych kulturach sowy – w tym puchacze – kojarzą się z mrokiem i magią. Prawdopodobnie to właśnie wygląd i nocny tryb życia przyczyniły się do tej reputacji. I z powodu tej "renomy" puchacze były niegdyś zabijane.
Tymczasem nauka pokazuje, że puchacz to nie demon, ale ważny element ekosystemu. Pomaga kontrolować populację gryzoni, które potrafią wyrządzić spore szkody w rolnictwie. W skrócie: robi dokładnie to, co powinien robić drapieżnik – utrzymuje równowagę w przyrodzie.
Puchacze w Polsce
Populacja puchacza w Polsce powoli rośnie. Jeśli marzysz o tym, by usłyszeć jego pohukiwanie, wybierz się do Puszczy Białowieskiej, Tatr lub Bieszczad. Największe szanse na „spotkanie” masz oczywiście po zmroku – ale lepiej nasłuchiwać z daleka niż próbować szukać go aktywnie. Puchacz nie lubi być obserwowany.
Jeśli więc następnym razem usłyszysz pohukiwanie w lesie – zamiast się bać, poczuj respekt. To głos prawdziwego króla nocy.
Ciekawostki o puchaczu:
- Puchacz jest ptakiem bardzo terytorialnym. Zajmuje obszary mogące sięgać nawet do 15 km²
- Pary puchaczy są monogamiczne, dobierają się na całe życie
- Uszy puchacza tak naprawdę ukryte są pod piórami
- Głos samicy jest o oktawę wyższy od głosu samca
- Pęki piór usznych układa w zależności od nastroju
Źródło:
- Zielona Interia
- Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny
- Stowarzyszenie ochrony sów
- Nadleśnictwo Czarna Białostocka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
