Oceń
Polskie lasy to nie tylko dziki, grzyby i nieostrożni myśliwi. W lasach w Polsce zaczęły się pojawiać żółte wykwity przypominające pianę. Spokojnie, to nie obca forma życia. To „masło czarownicy”, czyli śluzowiec (Fuligo septica). Co ma wspólnego z czarami i wiedźmami?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym jest tajemniczy żółty wykwit spotykany w polskich lasach.
- Dlaczego śluzowiec nazywany jest masłem czarownicy i jakie ma właściwości.
- Jak śluzowce wpływają na leśny ekosystem i czy są groźne dla ludzi.
- Czy Fuligo septica można zbierać i jeść?
W polskich lasach pojawiło się żółte "masło czarownicy". Co to jest?
Jeśli wybieracie się do lasu na grzyby, może was czekać niespodzianka. Lasy Państwowe informują, że w lasach pojawił się dziwne wykwity o żółtej barwie. Może was to zaskoczyć, ale to nie jest grzyb. Nie jest to też roślina ani zwierzę. I uwaga, ta forma życia ma nibynóżki i potrafi się poruszać w poszukiwaniu pożywienia. Co więcej, śluźnie spotykają się ze sobą i łączą w większy twór
Dziwna forma życia w polskich lasach
Nadleśnictwo Sława Śląska wyjaśnia, że to śluzowiec Fuligo septica nazywany „masłem czarownicy”. Choć ten wykwit piankowaty wygląda jak z horroru Stephena Kinga lub Davida Cronenberga, nie jest niebezpieczny. To bezkształtne plazmodium nie odgryzie wam ręki, nie zje waszych bliskich, nikogo też nie opęta. Nie będzie was też ścigać, bo porusza się w tempie 5 milimetrów na godzinę.
Wygląda groźnie, ale żywi się martwą materią organiczną i bakteriami. To pożyteczna forma życia, bardzo pomocna w utrzymaniu porządku w leśnym ekosystemie.
CIEKAWOSTKA: Wykwit piankowaty Fuligo septica ma wysoką zawartość cynku (4000–20 000 ppm). Naukowcy są w szoku jak może przetrwać z taką ilością toksycznego metalu.
Żółta piana w lasach. Czarna magia i czarownice?
Co ciekawe, kiedyś uważano, że „masło czarownicy” to siły nieczyste. Wierzono, że ten śluzowiec jest dziełem czarownic lub trolli rozrzucających skradzione mleko w lasach. W skandynawskim folklorze wykwit piankowaty jest uważany za wymioty chowańca czarownic zwanego bjära, przybierającego kształt kota lub zająca.
Ta piankowata masa zazwyczaj widoczna jest na pniach drzew. Nie dotykajcie „masła czarownicy”, a po prostu zróbcie zdjęcie i pochwalcie się nim na Instagramie. Jeśli macie problemy z astmą lub alergicznym nieżytem nosa, zachowajcie bezpieczny dystans, by nie nasiliły się objawy tych dolegliwości.
"Masło czarownicy" w lasach w Polsce
Po raz pierwszy opis tego gatunku sporządził francuski botanik Jean Maechant w 1727 roku i zaklasyfikował go do gąbek. W 1753 roku K. Linneusz nadał mu nazwę Mucor septicus. Obecną nazwę, uznaną przez Index Fungorum, nadał tej formie życia F. H. Wiggers w 1780 roku.
CIEKAWOSTKA: W niektórych krajach, Fuligo septica zbiera się i spożywa, np. w formie smażonej, podobno o smaku podobnym do jajecznicy. Zdecydowanie jednak odradzamy takie eksperymenty.
Odradzamy tego typu praktyki… Zwłaszcza że po angielsku masło czarownicy to to "Dog vomit slime mold", czyli "psie wymioty"- ostrzega Radio ZET.
Quiz: Polskie zabytki - najlepszy quiz, trudny test wiedzy
Źródło: Wikipedia / Lasy Państwowe / Nadleśnictwo Sława Śląska / Radio ZET
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
