Oceń
Nepal, rośnie liczba ofiar po powodzi błyskawicznej. Podano ile osób, w tym turystów, jest nadal zaginionych. W każdej chwili może dojść do kolejnej katastrofy, rośnie ryzyko drugiej lawiny i powodzi błotnej, więc zarządzono ewakuację tysięcy osób. Akcje ratunkowe zostały przerwane.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile osób zginęło w powodzi w Nepalu?
- Ile osób zaginęło w Nepalu?
- Czy w Nepalu ucierpieli Polacy?
- Jaka była przyczyna katastrofy w Nepalu?
- Dlaczego przerwano akcję ratunkową w Nepalu?
Powódź w Nepalu. Rośnie liczba ofiar
Powódź w Nepalu i Tybecie wciąż zbiera śmiertelne żniwo. Tak jak ostrzegały służby, tragiczny bilans ofiar będzie rósł w kolejnych dniach po katastrofie. Do tej pory odnaleziono 478 ciał, z czego 475 w Nepalu. Najwięcej osób, 178, zginęło w dystrykcie Ćitwan. Niestety, na tym jednak nie koniec złych wiadomości.
Niemal 1500 osób, w tym ponad 500 turystów, wciąż pozostaje zaginiona. Reuters podaje, że w wyniku kataklizmu ucierpieli obywatele 20 państw. Nie ma na razie informacji o zaginionych Polakach. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewnia, że konsul RP w New Delhi i konsul honorowy RP w Katmandu na bieżąco monitorują sytuację.
Kolejna powódź w Nepalu?
Co gorsza, zagrożenie nie minęło. Po tybetańskiej stronie została przerwana zapora, która powstała na skutek środowego osuwiska. Jezioro zaporowe, u zbiegu nepalskich rzek Chhochen Khola i Purepu Tsangpo, jest niestabilne. Może dojść do pęknięcia, kolejnej lawiny błotnej i powodzi. Sytuacja jest krytyczna, bo jak podaje BBC w jeziorze zgromadziło się szacunkowo 2 mln m sześc. wody, a w ciągu najbliższych trzech dni spłyną tam kolejne 3 mln. Szczyt zagrożenia prognozowany jest na 1 września.
Z powodu zagrożenia w wielu miejscach akcja ratunkowa w Tybecie i w Nepalu została zawieszona. Jak informuje Polska Agencja Prasowa, konieczne było wycofanie ratowników, wojska, straży pożarnej i ciężkiego sprzętu na bezpieczne pozycje, ok. 3 km przed przejściem granicznym z Nepalem w Gyirong. Służby zdecydowały o ewakuacji 2,5 tysiąca osób z wyżej położnych terenów.
Co gorsza, z powodu opadów rośnie ryzyko wtórnych osuwisk oraz spadających głazów.
Katastrofa w Nepalu. Znają przyczynę
Do katastrofy doszło na granicy Nepalu i Tybetu. Kataklizm uderzył w obszary Syapru Besi i Timure w górzystym dystrykcie Rasuwa, na północ od stolicy Nepalu, Katmandu. To region popularny wśród wielbicieli trekkingu oraz pielgrzymów z całego świata. Nepalskie służby podały, że wiele ofiar to właśnie pielgrzymi zmierzający do Kailash Mansarovar w Tybecie. Góra Kajlas jest przez hinduistów uznawana za siedzibę boga Śiwy.
Lawina błotna, niosąca m.in. drzewa, samochody i gruzy budynków, niszczyła wszystko na swojej drodze. Mowa jest o „całych wioskach zmiecionych z powierzchni ziemi”. Na nagraniach wideo widać jak zawalają się kilkupiętrowe budynki.
Początkowo sądzono, że to trzęsienie ziemi o sile 4.4 zainicjowało osuwisko i w jego następstwie monstrualną falę. Jak jednak podaje amerykańska służba geologiczna USGS, wstrząsy sejsmiczne były wywołane osuwiskiem, a konkretnie zejściem odłamanego fragmentu lodowca na wysokości około 5200 metrów. Spadł 1200 metrów niżej, a osuwisko lodu i skał wywołało potężną falę rumowiska w rzece Lhende. Lawina błotna zeszła z prędkością ok. 50 m/s. Mordercza fala, przemieszczając się dolinami rzecznymi, spowodowała gwałtowne wezbrania.
Źródło: BBC, The Guardian, Radio ZET, PAP
Oceń artykuł
