Oceń
Saharyjski pył nad Polską, chmura dotarła do naszego kraju. Kumulacja nastąpiła nad Tatrami. Czy pył znad Sahary jest niebezpieczny dla zdrowia? Ważne informacje, oficjalny komunikat i zagrożenie lawinowe w Tatrach.
Pył saharyjski nad Polską. Groźnie w Tatrach
Pył znad Sahary nad Polską. Masy powietrza saharyjskiego sprawiły, że niebo w niektórych regionach Polski jest przyćmione i matowe. Spokojnie, pył saharyjski nad Polską jest naturalnym i cyklicznym zjawiskiem. To efekt efekt silnych południowych i południowo-zachodnich wiatrów. Synoptycy wskazują dwa ośrodki niskiego ciśnienia: niż Darius z centrum nad Skandynawią oraz niż śródziemnomorski rozwijający się w rejonie Zatoki Genueńskiej. W ciągu następnych dni intensywność zjawiska będzie słabła, gdy nad Polską zacznie dominować niż.
Saharyjski pył nad Polską. Pomarańczowe niebo
Największa kumulacja pyłu znad Sahary odnotowana została nad Tatrami, gdzie może wystąpić nawet tzw. brudny deszcz, a śnieg może zawierać osad (żółtawy kolor). Pojawienie się pyłu na południu Polski może spowodować również wzrost temperatury, a więc także topnienie śniegu i pokrywy śnieżnej w górach. Jak podaje rmf24, na Kasprowym Wierchu w ciągu ostatnich dni zniknęło aż 40 cm śniegu. Obecnie warstwa śniegu na szczycie to już 65 cm. Uważajcie wybierając się z Kasprowego Wierchu na Świnicę, Zawrat i Orlą Perć.
Uwaga - efektem rosnącej temperatury jest wyższe zagrożenie lawinowe w Tatrach przed czym ostrzega Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Wysoka temperatura i ciężki, mokry śnieg stwarzają warunki do tzw. lawin gruntowych, szczególnie w miejscach nasłonecznionych- informuje rmf24.pl.
Pył znad Sahary to po prostu drobinki piasku i pyłu mineralnego. Są transportowane z Afryki za sprawą atmosferycznej cyrkulacji ku północy. Obecnie saharyjski pył nie stanowi zagrożenie dla zdrowia. Jednak należy pamiętać, że w wyższym stężeniu może powodować pogorszenie stanu zdrowia pacjentów z chorobami układu oddechowego takimi jak astma czy alergia.
Źródło: Radio ZET, rmf24, PAP, IMGW
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
