Oceń
W pobliżu farmy Hov w Vingrom (Norwegia) znaleziono łącznie 35 sztuk złota w formie pogańskich figurek. Zdaniem archeologa, „nie ma nic bardziej spektakularnego”. Co wiemy o pogańskim skarbie z Norwegii? Sprawdź w tekście poniżej.
Na poboczu drogi przy farmie Hov w Vingrom w Norwegii odkryto drobne kawałki złota w liczbie 35 sztuk. Są płaskie i cienkie jak papier, często kwadratowe i stemplowane motywem. Zwykle przedstawiają mężczyznę i kobietę w różnego rodzaju strojach, biżuterii i fryzurach. Pochodzą z okresu, który w Norwegii nazywany jest okresem Merowingów. Rozpoczyna się około 550 roku i trwa do epoki Wikingów. To czas bardzo burzliwy.
Podczas poprzednich wykopalisk archeolodzy znaleźli w Hov 30 takich figurek ze złota, powiązanych z czymś, co według archeologów było niegdyś świątynią, w której ludzie oddawali cześć bogom i składali im ofiary. Archeolodzy nie spodziewali się ponownie znaleźć złotych fragmentów, ale tym razem również im się poszczęściło. „To było niesamowicie ekscytujące”, mówi archeolożka Kathrine Stene.
Quiz: Trudny test z historii. Czy Kleopatra była faraonem? Musisz zdobyć 15/20
Złote figurki w Norwegii. Łącznie aż 35 sztuk
W ciągu ostatnich kilku tygodni archeolodzy znaleźli pięć figurek ze złotej folii. To oznacza, że w tym miejscu łącznie znaleziono ich 35. Trzy z nich znaleziono w miejscu, gdzie kiedyś stała ściana świątyni. Dwa z nich znaleziono w oddzielnych otworach po słupach. Znalezienie figurki ze złotej folii jest samo w sobie spektakularne i rzadkie. Ale pięć figurek ze złotej folii, które tym razem znaleziono w Hov, mówi badaczom coś nowego - znaleziono je i odkopano je tam, gdzie najprawdopodobniej pierwotnie je umieszczono.
To wyjątkowe, że możemy połączyć figurki ze złotej folii z różnymi częściami konstrukcji budynku
Jedna z teorii na temat przeznaczenia figurek ze złotej folii głosiła, że mogły służyć jako swoisty bilet wstępu do świątyni takiej jak ta, która kiedyś stała w Hov. „Nowoczesne wykopaliska dostarczyły większej wiedzy na ten temat”, mówi Stene. „Figurki ze złotej folii umieszczone w otworze po słupie nie były widoczne dla ludzi. Te, które znaleźliśmy w ścianie, również nie byłyby widoczne dla innych. Nie wygląda to więc na bilet wstępu, ale raczej na ofiarę lub akt religijny mający na celu ochronę budynku”.
Świątynia w Hov. Przypadkowe znalezisko okazało się bezcenne
Świątynię w Hov odkryto przez czysty przypadek w 1993 roku. Lokalny konserwator zabytków Harald Jacobsen jechał drogą i zauważył ślady na glebie. Pomyślał, że wygląda to jak to, co archeolodzy nazywają warstwami kulturowymi, czyli glebą, na której znajdują się ślady człowieka. Dochodzenie wykazało, że miał rację, a odnalezienie dwóch figurek ze złotej folii wskazało, że nie było to zwyczajne miejsce.
Mniejsze wykopaliska prowadzone w pierwszej dekadzie XXI wieku doprowadziły do odkrycia 28 figurek ze złotej folii i tak zwanej świątyni - domu pogańskich praktyk religijnych. Jednym z powodów, dla których badacze uważają, że była to świątynia, poza figurami ze złotej folii, jest brak innych znalezisk, które byłyby naturalne, gdyby mieszkali tam ludzie, takich jak garnki i kamienie do osełek.
Figurki ze złotej folii w Hov. Badania dopiero się rozpoczęły
Na właściwe wykopaliska trzeba było poczekać aż do tego roku, w związku z projektem drogi E6 Roterud-Storhove. Przez całą jesień i zimę datowanie węglowe ostatecznie ustali, czy prawdą jest, że świątynia stała tu od około VII do XI wieku.
Na podstawie tego, co zinterpretowaliśmy jako dziury po słupach, nie jest nierozsądne sądzić, że stał tu budynek, który wyglądał tak samo od kilkuset lat. Nie stanowi to problemu, pod warunkiem, że budynek będzie konserwowany poprzez wymianę słupów nośnych, gdy gniją
Badacze oceniają, że jeśli miałby to być dom mieszkalny, to byłby dość niewielki, bo mierzący około 15 metrów długości. W tamtych czasach domy sięgały nawet 30 metrów. „Uważamy, że ponieważ struktura jest stosunkowo niewielka, pełniła wyłącznie funkcję rytualną”, ocenia Stene. Archeolodzy uważają również, że budynek był dość wysoki. „Prawdopodobnie wyróżniał się w krajobrazie. Jeśli do Mjøsy przybyłeś łodzią, prawdopodobnie był on wyraźnie widoczny”, dodaje naukowczyni.
Źródło: Planeta.pl/Kulturhistoriks Museum Oslo/ScienceNorway
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Oceń artykuł
