Oceń
Amerykański rząd zaproponował plan, w ramach którego zabitych zostanie nawet pół miliona sów. Wszystko po to, aby przetrwał inny gatunek sowy. Ta propozycja wywołała spore kontrowersje ze względu na wątpliwą stronę etyczną całego przedsięwzięcia.
Aby ocalić jeden gatunek sowy, amerykańscy urzędnicy zajmujący się dziką fauną i florą chcą zastrzelić pół miliona jego „kuzynów”. Najnowsza propozycja rządu federalnego dotycząca ratowania zagrożonych sów (puszczyków) plamistych zrodziła skomplikowane pytania dotyczące etyki zabijania jednego gatunku w celu ratowania innego oraz roli człowieka w interweniowaniu w przyrodę.
Sowa plamista straciła większość swoich siedlisk w starodrzewach północno-zachodniego Pacyfiku i Kanady z powodu wyrębu i rozwoju przemysłu. Gatunek ten boryka się również z rosnącą konkurencją ze strony puszczyka kreskowanego – nieco większej, odnoszącej większe sukcesy „kuzynki”, która została zwabiona na zachód w ciągu ostatniego stulecia, gdy osadnicy zaczęli swoje wędrówki.
Zabiją pół miliona sów? Absurdalny plan amerykańskich ekologów
Teraz, aby uratować sowę plamistą, US Fish and Wildlife Service zakomunikowała propozycję odstrzału setek tysięcy puszczyków kreskowanych w Kalifornii, Waszyngtonie i Oregonie w ciągu najbliższych 30 lat. Propozycja została opublikowana w listopadzie, ale ponownie zwróciła na nią uwagę w zeszłym tygodniu po tym, jak 82 organizacje zajmujące się dobrostanem zwierząt z siedzibą w całych Stanach Zjednoczonych podpisały list, w którym określiły ją jako „kolosalnie lekkomyślną”.
Naukowcy i urzędnicy zajmujący się dziką fauną i florą, którzy popierają ten plan, stwierdzili, że jeśli nie dokona się odstrzału puszczyka kreskowanego, wyginięcie puszczyka plamistego będzie zapewnione. „To przypadek, który stwarza prawdziwy dylemat etyczny” – powiedział Michael Paul Nelson, profesor etyki i filozofii środowiskowej na Uniwersytecie Stanowym Oregon.
Albo zabijesz grupę pojedynczych żywych istot, albo pozwolisz, aby gatunek zniknął. Bez względu na wszystko, krzywda się dzieje
Gatunek rodzimy jako gatunek inwazyjny. Czy to ma sens?
US Fish and Wildlife Service uznaje puszczyki kreskowane za gatunek inwazyjny. Chodzi o to, że działalność człowieka doprowadziła do ich obecności na zachodzie kraju. I teraz człowiek ma je usunąć. Wielu ekologów popiera tę decyzję uznając ją za mniejsze zło, ale inni pozostają sceptyczni.
Stany Zjednoczone obierają za cel gatunek rodzimy, na który nigdy nie polowano w celu zwyczajnej ekspansji na normalnym zasięgu. Jeśli US Fish and Wildlife Service zacznie teraz zarządzać konfliktami zwierzętami, gdzie to się skończy?
Innymi słowy, ekolog poddaje w wątpliwość uznanie gatunku rodzimego za gatunek inwazyjny. Sądzi także, że wybicie setek tysięcy sów nie przyniesie oczekiwanych skutków, a ich populacja z czasem się odrodzi.
Źródło: Planeta.pl/The Guardian
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku.
Oceń artykuł
