Oceń
Bałtyk odsłania wraki, tajemnice i zagrożenia. Kilka dni temu fotograf ujawnił wrak statku na Mierzei Wiślanej. Tymczasem media piszą o „mokrych grobach” w Morzu Bałtyckim i rosnącym zagrożeniu. To ostatnie lata Bałtyku?
Morze Bałtyckie odkrywa swoje tajemnice. Fotograf Michał Misztal uchwycił niezwykły widok na Mierzei Wiślanej – tajemniczy wrak statku. Znajduje się w Krynicy Morskiej, między wejściem na plażę 14 a 15. Udało się ustalić co to za wrak i ile ma lat. Są też złe wiadomości...
Wrak w Bałtyku. Nowa atrakcja turystyczna w Krynicy
Jak podaje Hello Mierzeja, powołując się na Urząd Morski w Gdyni, tajemniczy wrak to jeden z dwóch kutrów, które zatonęły w tym rejonie. Historyk i archeolog Olaf Popkiewicz z programu „Poszukiwacze historii” informuje, że wrak pochodzi z lat 20. XX wieku. To jednostka mające 32-metry długości. Statek prawdopodobnie wpadł na mieliznę i go obróciło. Na tafli wody przy plaży w Krynicy Morskiej doskonale widać jego kontur w Bałtyku.
W sprawie wraku zabrała głos dr Anna Rembisz-Lubiejewska z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. W rozmowie z O2.pl poinformowała, że jest to wrak znany od dawna. Co więcej, wiadomo, że jednostka została zbudowana w 1921 roku z drewna sosnowego. To nie lada atrakcja, bo wrak wyłania się z Bałtyku co kilka lat.
Wrak odsłonięty przez morze w Krynicy Morskiej jest znany od dłuższego czasu i co kilka lat staje się obiektem kolejnych "odkryć". W 2013 roku został on oznaczony przez Urząd Morski w Gdyni sygnaturą: UM-796-1982 "Drewniak" -tłumaczy w rozmowie z o2.pl dr Anna Rembisz-Lubiejewska.
Jak dodaje O2.pl, wrak można łączyć z dwoma wydarzeniami: „zatonięciem w styczniu 1982 r. w pobliżu Krynicy Morskiej kutra Gdy-126 lub zatonięciem niezidentyfikowanego z nazwy kutra, którym podjęto nieudaną próbę ucieczki do Szwecji w latach 60. XX wieku”.
Ile jest wraków w Bałtyku? Skażenie i tankowiec Franken
Wspomniany wrak zdaniem służb nie stanowi żadnego zagrożenia. Jak jednak podaje Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej, w Bałtyku może spoczywać nawet 415 wraków. W samej Zatoce Gdańskiej mówimy o 100 wrakach. Takie statki jak Steuben, Goya czy Wilhelm Gustloff Administracja Morska nazywa „mokrymi grobami”. Skrywają nie tylko ogromne ilości syntetycznego paliwa i ropę naftową.
Jednym z największych zagrożeń dla Bałtyku są wraki tankowców, pełne paliwa, amunicji i broni chemicznej. Gdy zbadano wrak niemieckiego tankowca Franken, zalegający na dnie Zatoki Gdańskiej, okazało się, że znajduje się tam półtora miliona litrów paliwa, które może wyciec do morza. Poza paliwem znajdują się tam setki ton olejów smarnych i ok. tysiąc ton amunicji. Katastrofa już się zaczęła. Jak podaje dziennikbaltycki.pl, z badań gruntu wokół wraku wynika, że ekosystem jest tam już poważnie zatruty. Dopuszczalne normy rakotwórczych substancji są przekroczone nawet kilkaset razy.
Dr inż. Benedykt Hac z Instytutu Morskiego w Gdańsku ocenił, że do katastrofy ekologicznej może dojść w ciągu 10 lat, ponieważ korozja statku postępuje coraz szybciej, stal robi się coraz cieńsza. Wrak może zawalić się pod własnym ciężarem. Jeśli dojdzie do wycieku z tankowca, zostaną zalane polskie plaże od Piasków po Hel. Piasek na nich zostałby zaolejony nawet na metr w głąb. Wiele zwierząt, np. foki, nie miałoby szans na przetrwanie. Ucierpiałby cały ekosystem, upadłaby turystyka nad polskim morzem, a nadmorskie miejscowości i ich mieszkańców czekałoby bankructwo.
Niekontrolowany wyciek skaziłby środowisko w promieniu 25 kilometrów od wraku, w tym całą Zatokę Gdańską. Dno morza zamieni się w pustynię bez życia. Będzie to większe skażenie niż w przypadku wycieku paliwa z poniemieckiego wraku statku Stuttgart.
Koszt wypompowania paliwa z tankowca to 10 milionów euro. Żaden rząd tych pieniędzy znaleźć nie potrafi. Premier Mateusz Morawiecki za swojej kadencji otrzymał pismo od NIK z ostrzeżeniem o zagrożeniu wyciekiem i możliwym skażeniu Bałtyku na 100 lat. W międzyczasie potwierdzono również, że z tankowca Stuttgart już zaczęło wydobywać się paliwo. Poza tym, zagrożeniem jest składowisko kilkudziesięciu ton amunicji i bojowych środków trujących (m.in. iperyt siarkowy). Szacuje się, że na dnie morza może znajdować się nawet 100 tys. ton broni chemicznej!
W momencie, gdy nastąpi destrukcja tankowca Franken, a jest to nieuniknione w dość bliskiej perspektywie, nastąpi zalanie plaż i obszarów chronionych, które są nad Zatoką Gdańską
- powiedział dr inż. Benedykt Hac.
Źródło: Planeta.pl, Radio ZET, Gazeta.pl, O2.pl, Dziennik Bałtycki, Instytut Morski w Gdańsku
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na Facebooku
Oceń artykuł
